Rusza wielkie kruszenie gazowego monopolu

Komisja Europejska wzięła pod lupę Gazprom - podejrzewa, że rosyjski gigant manipuluje ceną paliwa i ogranicza konkurencję. W ostatnich miesiącach z oskarżeniami o monopolistyczne praktyki musiało się też zmagać polskie PGNiG. Osłabienie lokalnego dyktatora ma zaowocować niższymi rachunkami za gaz, bo są jednymi z najwyższych w Europie.
Rusza wielkie kruszenie gazowego monopolu

(CC BY-NC christian.senger)

Wszyscy są zgodni: trzeba skończyć z monopolem Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Co do tego w jaki sposób rozmontować giganta porozumienia już nie ma, a jego osłabianie przypomina rozbrajanie bomby. Bo jeśli przesadzimy z deregulacją, to pozbawiony krociowych zysków koncern nie będzie w stanie dowiercić się do upragnionego gazu łupkowego, w którym wielu widzi receptę na naprawę finansów publicznych. Z kolei zbyt łagodne potraktowanie giganta spowoduje utrzymanie status quo dla kilkunastu milionów klientów indywidualnych i firm, czyli po prostu bardzo wysokie rachunki.

Wniosek z doświadczeń innych krajów, które liberalizację rynku mają już za sobą, jest taki: długofalowym skutkiem zburzenia monopolu na krajowym rynku gazu jest spadek cen tego surowca i poprawa jakości świadczonych usług.

Gazowy skansen

Dziś każdy, kto kuchenki gazowej nie zamienił jeszcze na płytę elektryczną, dobrze wie, że kontakty z polskim monopolistą gwarantują podróż w czasie do rzeczywistości z „Misia”. W PGNiG klient ciągle jest petentem, a wysokość płaconych przez niego rachunków nie ma nic wspólnego z fundamentem ekonomii, czyli rynkową grą pomiędzy popytem i podażą. Bez zbudowania rynku gazu na ceny surowca nie mogą wpływać nawet jego najwięksi odbiorcy.

Nie może być inaczej skoro diagnoza rynku, w raporcie przygotowanym przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów pt. „Kierunki rozwoju ochrony konkurencji i konsumentów na rynku gazu w Polsce”, nie pozostawia złudzeń. W Polsce – zarówno w obszarze wydobycia, magazynowania jak i sprzedaży gazu – nie występuje konkurencja. To takie dyplomatyczne stwierdzenie urzędników, że jest monopol.

Fakty są bezlitosne. W zeszłym roku na rynku hurtowym gazu aż 99,8 proc. surowca dostarczyło PGNiG. Na rynku detalicznym było tylko trochę lepiej. Udział grupy PGNiG wynosił tu 96,38 proc. – to znów szacunki UOKiK. W rękach giganta znajdują się także inne, kluczowe dla utrzymania monopolu, elementy rynku, czyli 100 proc. przestrzeni magazynowej i wszystkie szczeble handlu.

Ustawą w monopol

W ocenie Małgorzaty Krasnodębskiej-Tomkiel, szefowej urzędu antymonopolowego, to skutek zaszłości historycznych. Gazowego rynku nie było w PRL, a politycy nie zbudowali go również po transformacji w 1989 r. – stwierdza prezes UOKiK. Po co liberalizować rynek gazu?

– Po pierwsze zmusza nas do tego Unia Europejska. Po drugie sami tego chcemy, ponieważ będzie to korzystne dla całego rynku, dla przedsiębiorców i konsumentów – tłumaczy Małgorzata Krasnodębska –Tomkiel.

Prezes UOKiK podaje korzyści płynące z deregulacji rynku gazu.

– Konsumenci będą mogli wybierać między ofertami, biorąc pod uwagę nie tylko korzystną cenę, ale także inne czynniki, np. jakość surowca.

Od liberalizacji rynku gazu nie ma już odwrotu. W Ministerstwie Gospodarki powstaje ustawa Prawo gazowe. W najbliższych tygodniach opublikowana zostanie nowelizacja projektu i dokument trafi do publicznych konsultacji. Ustawa ma zawierać ścieżkę dojścia do zliberalizowanego rynku, a gospodarka wyczekuje publikacji dokumentu.

To nie będzie pierwsza próba złamania monopolu PGNiG. W ostatnich latach m.in. wyodrębniono z grupy kapitałowej te spółki, które zajmują się dystrybucją oraz magazynowaniem gazu oraz wprowadzono przepisy umożliwiające niezależnym podmiotom dostęp do infrastruktury, tak jak to miało miejsce w energetyce. Teoretycznie powinno wystarczyć. W praktyce konkurencja się nie pojawiła.

We wspomnianym raporcie UOKiK czytamy, że dominującą pozycję w hurcie spółka może wykorzystywać do zawyżania cen. Jest na to sposób z powodzeniem przećwiczony w energetyce. Na początek chodzi o rozdzielenie finansowo-księgowe PGNiG przez wyodrębnienie części hurtowej i detalicznej.

Dopóki szefowie obu działalności sąsiadują ze sobą w dyrektorskich gabinetach, dopóty mogą ustalać przy lunchu cenę sprzedaży paliwa w taki sposób, żeby nikomu innemu spoza grupy nie opłacało się go kupować.

Według UOKiK, kolejnym krokiem, który mógłby zapewnić funkcjonowanie alternatywnych sprzedawców detalicznych powinno być ukształtowanie się rynkowej ceny hurtowej gazu.

Optymalnym sposobem zbudowania rynku hurtowego wydaje się być zobligowanie PGNiG do oferowania części sprowadzonego przez siebie gazu innym podmiotom, poprzez system aukcji giełdowych. Tak stało się w energetyce i ceny energii z zabetonowanego skansenu zaczęły się zmieniać. Raz na korzyść klientów, a raz producentów, czyli według rynkowych zasad. Taki rynek ma powstać i dla gazu.

Jak twierdzi Marek Woszczyk, szef Urzędu Regulacji Energetyki, platforma do handlu błękitnym paliwem może ruszyć już 1 stycznia 2013 r. Grażyna Piotrowska – Oliwa, prezes PGNiG, uważa nawet, że do uruchomienia handlu dojdzie pod koniec czwartego kwartału tego roku. Pierwszy krok został postawiony. Na początku września Komisja Nadzoru Finansowego zatwierdziła regulamin obrotu gazem na Towarowej Giełdzie Energii, który określa warunki, jakie trzeba spełnić, by móc nim tam handlować.

Obecnie PGNiG negocjuje warunki współpracy z TGE oraz Izbą Rozliczeniową Giełd Towarowych, ale rynek może się szykować na pierwsze oferty. Czy jest na co? W początkowym okresie funkcjonowania giełdy gazu planowana jest sprzedaż minimum 0,4 mld m sześc. gazu rocznie, czyli mniej niż 3 proc. krajowego zużycia.

Eksperci podkreślają, że nie zburzy to monopolu  z dnia na dzień ale pozwoli uczestnikom rynku na dotarcie zasad i procedur. Raczej nieprędko jednak przez giełdę będzie przechodzić ponad połowa paliwa tak, jak ma to miejsce w przypadku energii elektrycznej.

źródło: GPW/TGE/IRGT (opr.graf. D.Gąszczyk)

źródło: GPW/TGE/IRGT (opr.graf. D.Gąszczyk)

Od grzechów sąsiada do własnych

Rynek gazu jest specyficzny i różni się nawet od energetycznego. W dużej mierze naszym problemem jest wspomniany Gazprom. Rosyjskim gigantem interesuje się Komisja Europejska, która podejrzewa, że zawyża on ceny gazu dla ośmiu państw Europy Środkowej i Wschodniej, w tym Polski, utrudnia przesył gazu między tymi państwami, a także przeciwdziała dywersyfikacji, czyli dostawom surowca z konkurencyjnych wobec Rosji źródeł.

Zdaniem ekspertów Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM) postępowania KE przeciwko Gazpromowi może zachwiać gigantem.

– Za  wykorzystywanie dominującej  pozycji przedsiębiorstwu grozi grzywna w wysokości  nawet  10 proc. całkowitego obrotu uzyskanego w roku  poprzedzającym decyzję  – piszą Jarosław Ćwiek-Karpowicz i Aleksandra Gawlikowska-Fyk z PISM.

Eksperci zauważają jednak, że choć nękanie Gazpromu jest dla nas korzystne, to na krótką metę możemy na tym stracić.

– Spór z KE daje Gazpromowi wygodny argument, aby nie obniżać cen  gazu  wybranym  europejskim kontrahentom (w tym PGNiG) do czasu zakończenia sprawy – piszą.

Grzechy sąsiada zza wschodniej granicy – tj. w szczególności podporządkowanie sobie naszej części Europy – przekładają się na sytuację Polski. Zużywamy co roku ponad 15 mld m sześc. gazu, ale surowiec z rodzimych złóż zaspokaja te potrzeby jedynie w 30 proc. Resztę gazu importujemy, przy czym większość od Gazpromu, z którym łączy nas umowa jeszcze przez 10 lat. A w niej zapis o cenie „przywiązanej” do cen ropy, która w kryzysie wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie.

Można jednak próbować kruszyć monopol PGNiG od wewnątrz. Pierwszy krok uczyniono w 2005 r., kiedy zarządzanie krajową siecią gazociągów przejął od PGNiG także państwowy Gaz-System. Efekt jest mizerny – w rurach ciągle nie ma konkurencyjnego gazu. Diagnozy tego stanu rzeczy są podobne i mają jeden mianownik: regulowane ceny gazu.

Do ich zniesienia, podobnie jak na rynku energii, coraz mocniej zachęca nas UE, ale na razie wiadomo tylko, że w przyszłym roku taryfy zostaną uwolnione dla przedsiębiorstw. Kiedy o piecyk Nowaka powalczą konkurencyjni sprzedawcy gazu i jaką cenę zapłaci – ciągle nie wiadomo.

Paradoksalnie na uwolnieniu rynku gazowego i energetycznego może najbardziej skorzystać… PGNiG. Wskazuje na to przykład Wielkiej Brytanii. Liderem wśród tzw. „wielkiej szóstki” dostawców gazu i energii elektrycznej w tym kraju jest British Gas, a francuski EDF i niemiecki E.ON oglądają plecy brytyjskiego odpowiednika PGNiG.

Uwalnianie bez pośpiechu

Liberalizacja rynku gazu nie powinna jednak następować zbyt szybko. Bo jak ostrzega UOKiK, gdyby z dnia na dzień znieść regulowanie cen gazu, monopol PGNiG tylko by się wzmocnił, ponieważ pozbawiony konkurencji gracz miałby otwartą drogę do niekontrolowanych podwyżek. A udowodnienie firmie, że zawyżała rachunki nie jest proste i zajmuje dużo czasu.

Zamiast więc tempa sprinterskiego, rząd proponuje bieg maratoński. Opracowana pod okiem Ministerstwa Gospodarki mapa drogowa uwolnienia cen gazu w Polsce zakłada, że w pierwszej kolejności (od stycznia 2013 r.) uwolnione zostaną taryfy na gaz dla przemysłu i powstanie publiczny obrót gazem. Dwa lata później zostaną zniesione stawki na gaz dla gospodarstw domowych. Nie stanie się to jednak, jeśli nie uda się rozwinąć hurtowego rynku gazu i nie umożliwi się swobodnej zmiany sprzedawcy gazu.

Uzgodniono, że wzorem Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch czy obecnie Czech, PGNiG zostanie administracyjnie zmuszony do oddania monopolu w handlu hurtowym. Gazowa spółka sama zaproponowała jak miałoby to wyglądać. Według niej najwłaściwszym byłaby sprzedaż na aukcjach do 70 proc. gazu z portfela spółki, ale wyłącznie w rocznych kontraktach. Cena wywoławcza miała odpowiadać średniej cenie gazu z PGNiG, powiększonej o marżę hurtową.

Propozycja okazała się grą na czas, bo Komisja Europejska od dawna krytykuje, że sprzedaż na aukcjach tylko rocznych kontraktów to erzac prawdziwego rynku. Żaden z graczy, zainteresowanych długoletnią obecnością na rynku, nie oprze przecież na nich swojej działalności. Na dodatek sposób ustalania stawek wywoławczych, zdaniem unijnych urzędników, nadal pozwalałby gigantowi manipulować ceną.

Pod koniec sierpnia w sprawie uwolnienia rynku gazu głos zabrała firma doradcza PwC. Zdaniem ekspertów tej firmy rewolucja wymaga wprowadzenia pakietu „czterech wolności”: infrastrukturalnej, obrotu gazem, kontraktowej oraz handlowej.

– Budowa konkurencji, co do zasady, wiąże się z pogorszeniem pozycji podmiotu dziś dominującego na rynku. Ze względu na konflikt interesów pomiędzy dążeniem takiego podmiotu do zachowania pozycji monopolistycznej a procesami liberalizacyjnymi, skuteczność dobrowolnych programów wdrażanych przez podmiot dominujący budzi poważne wątpliwości – mówi Jacek Ciborski, wicedyrektor PwC, zwracając uwagę na wiodącą rolę regulatora w procesie liberalizacji rynku gazu.

Marek Woszczyk, prezes Urzędu Regulacji Energetyki, mówił w sierpniu branżowemu portalowi wnp.pl, że przez giełdę powinno przechodzić 70 proc. gazu zużywanego w Polsce, ale w otwartych aukcjach bez kalendarzowego limitu.

– Tyle potrzebuje przemysł, a moim celem jest uwolnienie cen dla tego segmentu odbiorców. Jeżeli z jakichś powodów konieczne byłoby stopniowe dochodzenie do poziomu 70 proc., to za absolutne minimum uważam wykreowanie rynku o obrotach rzędu 30 proc. konsumpcji gazu w Polsce. Inaczej kreowane na tym rynku indeksy cenowe nie będą wiarygodne – mówił prezes Woszczyk.

Z nieuchronnie zbliżającej się liberalizacji rynku doskonale zdaje sobie sprawę samo PGNiG. W sierpniu Grażyna Piotrowska-Oliwa, prezes PGNiG, poinformowała, że zatrudniająca 33 tys. pracowników firma zaczyna się restrukturyzować.

– Uruchomiliśmy procesy restrukturyzacyjne, których głównym celem jest dostosowanie spółki do wyzwań, jakie stają przed nami. Chodzi zwłaszcza o zbliżające się uwolnienie polskiego rynku gazu – powiedziała pani prezes.

Tak więc kruszenie monopolu powoli się zaczyna. Jak się skończy i z jakimi efektami – pewności nie ma. W osłabianiu pozycji monopolisty PGNiG nie pomaga wyjątkowa rola w gospodarce jaką nadał spółce jej właściciel, czyli państwo. Choć spółka znajduje się na giełdzie, w statucie ma zapisy umożliwiające jej podejmowanie działalności, która narazi ją na straty, jeśli tylko będzie to zgodne z jej strategiczną funkcją w polskiej gospodarce. Czas najwyższy, żeby w katalogu celów państwa było to równoznaczne z interesem Kowalskiego i milionów firm.

Autor jest dziennikarzem Dziennika Gazety Prawnej.


(CC BY-NC christian.senger)
źródło: GPW/TGE/IRGT (opr.graf. D.Gąszczyk)
_Schemat-obrotu-gazem-na-Towarowej-Giełdzie-Energii

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Poland's gas company won USD1.5bn compensation claim from Gazprom

Kategoria: Business
Stockholm Arbitration Tribunal has issued a decision in favor of Polish oil and gas company PGNiG. The decision changes the method of pricing for Russian gas, attaching it to the prices for gas in Western Europe and is backdated to November 1st, 2014.
Poland's gas company won USD1.5bn compensation claim from Gazprom

LNG coraz ważniejszy dla Polski i dla Europy

Kategoria: Analizy
Na świecie obserwuje się duży wzrost popytu na skroplony gaz ziemny (LNG). Rozbudowywana jest infrastruktura eksportowa oraz importowa, co umożliwia dostawy gazu. Nowe możliwości importu gazu mają szczególnie duże znaczenie w Europie, gdzie wyraźnie dominuje Rosja jako najważniejszy dostawca gazu.
LNG coraz ważniejszy dla Polski i dla Europy

Czas tańszej energii dobiega końca

Kategoria: Ekologia
Cena ropy wydźwignęła się już powyżej 30 dolarów za baryłkę. Znak to, że wybudzana z letargu gospodarka światowa na nowo zużywa więcej energii. Koszty ponownie wzrosną. Wyższe rachunki za energię to raczej reguła w większości krajów Unii Europejskiej. W Polsce łatwiej o obniżki cen energii elektrycznej niż gazu ziemnego.
Czas tańszej energii dobiega końca