Niemcy będą dalej promować zaciskanie pasa

25.09.2013

Wielka kolacja CDU/CSU z SPD będzie bardziej proeuropejska niż ustępujący rząd. Może dać więcej czasu na konsolidację słabszym krajom strefy euro i opowiadać się za unią bankową. Zatrzyma się jednak tam, gdzie w grę wchodzą pieniądze: przy wspólnym funduszu dla banków i euroobligacjach – przewiduje Matthias Busse z Centre for European Policy Studies.

Matthias Busse (fot. CEPS)

Matthias Busse (fot. CEPS)

Matthias Busse (fot. CEPS)

Obserwator Finansowy: W niedzielnych wyborach konserwatywny blok Angeli Merkel zdobył 41,5 proc. głosów, ale dotychczasowemu koalicjantowi – FDP nie udało się wejść do parlamentu. Która koalicja jest teraz bardziej prawdopodobna – z SPD czy z Zielonymi?

Matthias Busse: Obydwie kolacje będą trudne do zawarcia, bo doświadczenie pokazuje, że partia, która wchodzi w koalicję z CDU traci bardzo wiele głosów w kolejnych wyborach. Pokazał to przykład FDP, a wcześniej SPD.  Mimo tego uważam, że wielka koalicja z SPD jest bardziej prawdopodobna niż koalicja z Zielonymi. Różnice między CDU a Zielonymi są zbyt duże w tak ważnych sprawach jak energetyka czy polityka klimatyczna. Zakładam więc, że rozpoczną się rozmowy o wielkiej koalicji jak tylko SPD przekona swoje lewe skrzydło do takiego ruchu.

Co niemieckie wybory oznaczają dla strefy euro? Więcej tego samego podejścia polegającego na skoncentrowaniu się na zaciskaniu pasa?

Jeśli będziemy mieli wielką koalicję nastąpią oczywiście pewnie zmiany, ale będą one symboliczne. Kiedy popatrzymy na poprzednie głosowania dotyczące spraw europejskich zobaczymy, że SPD i CDU szły w tym samym kierunku i wspierały politykę, na którą nalegała Angela Merkel. W przypadku unii bankowej okaże się, że SPD ma bardziej ponadnarodowe stanowisko i jest trochę bardziej skłonna dołączyć do tego projektu. Uważam jednak, że to różnica głównie na poziomie słownictwa i obie partie nie poprą pełnej unii bankowej. Obie będą też dalej forsować politykę zaciskania pasa.

Peer Steinbrück z SPD krytykował jednak niemieckie żądania oszczędności od peryferii w ciągu ostatnich kilku lat. Czy SPD może być bardziej skłonna od CDU do poluzowania wskaźników zadłużenia dla słabszych krajów strefy euro?

To podejście do oszczędności zasadniczo się nie zmieni. Faktycznie jednak wydaje mi się, że kilka europejskich krajów dostanie więcej czasu na konsolidację fiskalną. SPD będzie na pewno bardziej elastyczna niż poprzedni partner koalicyjny – FDP.

Peter Spiegel przypomniał w „Financial Times”, że w poprzedniej koalicji to liberałowie często mieli bezkompromisowe podejście do strefy euro – przeciwstawiali się bail-outowi Grecji i blokowali powstanie Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego. SPD będzie się zachowywać inaczej?

Rzeczywiście SPD powinna zachowywać się inaczej. Mając w pamięci jak kończą partnerzy koalicyjni CDU/CSU socjaldemokraci będą starali się pokazać swoją odmienność, to że różnią się czymś od bloku Angeli Merkel. Hasło europejskiej solidarności świetnie się do tego nadaje. Szczególnie, że przykład FDP pokazał, że rola wiecznego hamulcowego nie przynosi korzyści.

Nowa koalicja nie zgodzi się jednak na pełną unię bankową, która przewiduje także europejski fundusz ratunkowy?

Wydaje mi się, że pewnie kroki naprzód zostaną poczynione, ale unia bankowa nie zostanie dokończona. Nie będzie zgody żeby za gwarancjami dla banków stały także pieniądze podatników. Wciąż będziemy zatem obawiać się zachowania rynków finansowych w razie popadnięcia w kłopoty jakiegoś finansowego giganta.

A co z najtrudniejszą sprawą – współdzieleniem długu. Czy można sobie wyobrazić niemiecki rząd popierający fundusz umorzenia długów albo euroobligacje?

Euroobligacje to faktycznie najtrudniejszy temat w Niemczech i nie zobaczymy ich w najbliższej przyszłości. Nie chcą ich niemieccy wyborcy, ani niemieccy politycy. Można sobie jednak wyobrazić bardziej sprzyjające warunki dla tego pomysłu – kiedy więcej krajów zbliży się do granicy długu na poziomie 60 proc. PKB, wtedy być może uda się do nich przekonać niemiecki elektorat. Ten proces siłą rzeczy musi jednak potrwać całe lata.

Nowy rząd Angeli Merkel ma podobno dążyć do stworzenia paktu konkurencyjności,  który mają podpisywać słabsze kraje strefy euro. Pomoc byłaby przyznawana tylko w zamian za zobowiązanie do reform. Czy to dobry pomysł?

Nie wiadomo jak taki pakt miałby funkcjonować i czy będzie to wiarygodny instrument, szczególnie w krótkim okresie. Widzimy bowiem, że większość reform wymaga czasu, aby przynieść efekt w postaci wzrostu gospodarczego, ale w krótkim okresie powoduje duże napięcia.

Partia AfD, która postuluje opuszczenie przez Niemcy strefy euro, dostała 4,7 proc. głosów w swoich pierwszych wyborach, tuż poniżej progu wyborczego. Czy będzie wpływać na usztywnienie polityki głównych partii wobec Brukseli?

Wynik jest rzeczywiście zaskakująco dobry. W dodatku AfD przyciągnęła głosy wyborców FDP, CDU, der Linke i te partie będą musiały jakoś odpowiedzieć aby odzyskać swoich dotychczasowych wyborców. Nie wiem jaka to będzie odpowiedź, ale na pewno głównie partie będą musiały przemyśleć swoją politykę wobec Brukseli. W kampanii albo ignorowano sprawy europejskie albo robiono z Brukseli kozła ofiarnego.

Rozmawiał Marek Pielach

Matthias Busse – analityk Centre for European Policy Studies w Brukseli, gdzie pracuje od stycznia 2012 roku. Wcześniej pracował w Fundacji Konrada Adenauera, fundacji B.U.N.D. Ukończył studia europejskie na Uniwersytecie w Hamburgu ze specjalizacją z ekonomii europejskiej.

OF


Tagi


Artykuły powiązane