Październik znowu był miesiącem oszczędzania

W październiku suma środków zgromadzonych na bankowych lokatach zwiększyła się o ponad 2,2 mld zł – wynika z danych Narodowego Banku Polskiego o należnościach i zobowiązaniach banków. Zadłużenie z tytułu walutowych kredytów hipotecznych po kilkunastu latach spadło poniżej poziomu długu w złotych.

Od marca do końca września z depozytów terminowych odpłynęło ponad 21 mld zł. Główną przyczyną było niskie oprocentowanie lokat związanego z rekordowo niskim stopami procentowymi. Skoro średnia stawka oprocentowania spadła do 2,5 proc., to Polacy przestali już tak chętnie zakładać kolejne depozyty. Pieniądze lądowały na nieoprocentowanych ROR-ach, ale też na kontach oszczędnościowych. Oprócz tego płynęły szerokim strumieniem do funduszy inwestycyjnych.

Październik przyniósł lekką odmianę sytuacji, przynajmniej jeśli chodzi o bankowe lokaty. Ich saldo wzrosło ponad 2,2 mld zł do 252,7 mld zł, i tak dobrego wyniku jeszcze w tym roku nie zanotowano.  W tym czasie oprocentowanie lokat specjalnie się nie zmieniło, co więcej tych krótkoterminowych nawet spadło.

Wydaje się więc, że tym, co mogło skłonić klientów banków do wpłaty pieniędzy na depozyty była oferta produktów na dłuższe terminy. W przypadku lokat na dwa lata banki są już w stanie zaoferować nawet 4 proc., co w porównaniu z innymi propozycjami staje się zachęcającą stawką. Jeśli spojrzymy na dane dotyczące wzrostu depozytów o terminie zapadalności do dwóch lat możemy wywnioskować, że napływ pieniędzy do lokat o dłuższych terminach wyniósł ponad 0,5 mld zł, a więc był odpowiedzialny za jedną czwartą październikowego wzrostu.

Kolejnym czynnikiem były zapewne lokaty z funduszami,  które stają się coraz popularniejsze w bankowej ofercie.  Tym bardziej, że fundusze inwestycyjne mogą się ostatnio pochwalić dobrymi wynikami.  To zaś zasługa polskiej giełdy, bo indeks WIG w październiku zyskał ponad 6,5 proc., a od końca czerwca prawie 20 proc. Przekłada się to również na napływ oszczędności do funduszy. W październiku saldo wpłat i umorzeń wyniosło 2 mld zł i było najwyższe od czterech miesięcy – podają Analizy Online. Z tej kwoty aż 1,4 mld zł trafiło właśnie od klientów detalicznych. Najchętniej wybierali oni fundusze akcji, bo tu saldo wpłat i wypłat wyniosło aż 1,1 mld zł. Takiego wyniku nie zanotowano w ciągu ostatnich sześciu lat. Pieniądze napływały również do funduszy małych i średnich spółek, odpływały zaś z funduszy obligacji.

Skoro pieniądze płynęły szerokim strumieniem do funduszy, jak również na wspomniane wcześniej lokaty, to nic dziwnego, że zmniejszyła się suma środków zgromadzonych na rachunkach bieżących, czyli ROR-ach i kontach oszczędnościowych. Ich saldo na koniec października wyniosło 271,3 mld zł, i było o 937,7 mln zł mniejsze niż miesiąc wcześniej. Spadła  więc nieco suma oszczędności, które leżały bezczynnie na kontach i nie pracowały. Ciekawym  zjawiskiem jest wzrost o 1 mld zł kwoty zgromadzonej na walutowych rachunkach bieżących. Może to być związane ze spłatą kredytów hipotecznych bezpośrednio we franku bądź w euro.

W październiku zadłużenie z tytułu walutowych kredytów mieszkaniowych wyraźnie spadło, bo zmniejszyło się o 3,8 mld zł do 168,8 mld zł. W tym czasie kurs euro obniżył się bowiem o prawie 1 proc., a franka szwajcarskiego o niemal 2 proc. To przełożyło się na wycenę zadłużenia, a do tego trzeba jeszcze dołożyć fakt, że nowe kredyty w obcych walutach to już niezauważalny margines rynku.

Te w rodzimej walucie sprzedają się jednak bardzo dobrze. Zadłużenie zwiększyło się na koniec ubiegłego miesiąca o prawie 2,6 mld zł do 169,7 mld zł. I w końcu jest większe niż to związane z kredytami walutowymi. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce w grudniu 2001 roku. Od tego czasu zaczęła się dominacja kredytów we franku szwajcarskim, które stały się na lata główną walutą kredytowania nieruchomości. Dopiero przy okazji ostatniego kryzysu banki zaczęły się wycofywać z takich ofert, ale jeszcze w lutym 2009 roku, na skutek znacznego osłabienie złotego, walutowe zadłużenie hipoteczne stanowiło ponad 70 proc. całości środków pożyczonych na nieruchomości. Zaprzestanie sprzedaży kredytów w walutach obcych, lepsza pozycja złotego i rozwój rynku kredytów złotowych w końcu zmieniły sytuację na korzyść zadłużenia w rodzimej walucie.

Uspokoił się nieco rynek kredytów konsumpcyjnych, bo w październiku zadłużenie z tytułu kredytów ratalnych, gotówkowych, samochodowych, kart kredytowych, czy debetów wzrosło zaledwie o 208 mln zł, i wyniosło 131,2 mld zł.  Miesiąc wcześniej dług powiększył się dużo bardziej, bo o ponad 2,5 mld zł. Jak widać w październiku klienci banków nastawili się bardziej na oszczędzanie niż konsumpcję, jakby wzięli sobie do serca hasło, że jest to miesiąc oszczędzania.

Wzrost zadłużenia byłyby jednak dwukrotnie większy gdyby nie umocnienie złotego. Saldo złotowych kredytów konsumpcyjnych było bowiem wyższe o prawie 427 mln zł i wyniosło 123,3 mld zł. Spadek kursu euro i franka spowodował m.in. niższą wycenę dawnych kredytów samochodowych. W przypadku kredytów w rachunku i kart kredytowych zanotowano nieznaczne spadki zadłużenia rzędu kilkudziesięciu milionów złotych. Długi w rachunkach to aktualnie 11,14 mld zł, a na kartach 11,95 mld zł. Można się jednak spodziewać, że listopad, a szczególnie grudzień przyniosą ponowne ożywienie na rynku kredytów konsumpcyjnych w związku ze świątecznymi zakupami i promocjami gwiazdkowych kredytów.

OF

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Ryzyko kredytowe dla banków z Europy Południowo-Wschodniej

Kategoria: Analizy
W regionie Europy Środkowo-Wschodniej nastąpiły znaczące zmiany w bankowości. Przed kryzysem w 2008 r. największy wzrost aktywów dotyczył kredytów mieszkaniowych, natomiast dziś zauważalny jest przede wszystkim wzrost kredytów gotówkowych „niecelowych”.
Ryzyko kredytowe dla banków z Europy Południowo-Wschodniej

Banki włoskie wydobyły się z kryzysu

Kategoria: Analizy
Trzy lata po kryzysie najstarszego banku włoskiego Banca Monte dei Paschi, ze Sieny, w którego ratowanie zaangażował się rząd, sytuacja włoskich banków jest nadspodziewanie dobra.
Banki włoskie wydobyły się z kryzysu