• Sergiej Kuzniecow

NBU: Pozyskanie inwestorów dla Privatbanku będzie możliwe po restrukturyzacji kredytów dla firm

13.01.2017
Miną trzy, cztery lata zanim będzie można mówić o pozyskaniu inwestorów dla Privatbanku – mówi Katerina Rożkowa, wiceprezes banku centralnego Ukrainy NBU w wywiadzie dla Central European Financial Observer, opisując jak doszło do nacjonalizacji największego banku Ukrainy.
Kateryna Rozkowa, NBU National Bank Of Ukraine, CC BY-NC-ND

Katerina Rożkowa, wiceprezes banku centralnego Ukrainy, ujawniła, że byli właściciele PrivatBanku skierowali do sądu kolejny pozew, w którym domagają się uznania nacjonalizacji za niezgodną z prawem.. (CC BY-NC-ND NBU)

Katerina Rożkowa, wiceprezes banku centralnego Ukrainy, ujawniła, że byli właściciele PrivatBanku skierowali do sądu kolejny pozew, w którym domagają się uznania nacjonalizacji za niezgodną z prawem.. (CC BY-NC-ND NBU)

Rząd Ukrainy zmuszony był przejąć Privatbank, kontrolowany wcześniej przez oligarchów Igora Kołomojskiego i Giennadija Bogolubowa. Według Narodowego Baku Ukrainy (NBU) bilans Privatbanku na 1 grudnia 2016 wykazywał „dziurę” w kwocie 5,6 mld dol.

– Państwu nie potrzeba kolejnego banku. Ale ten bank trzeba ustabilizować, uzdrowić jego bilans, wprowadzić odpowiedni nadzór właścicielski. Dopiero wtedy będzie można mówić o pozyskaniu inwestorów – mówi Katerina Rożkowa, wiceprezes NBU.

Po nacjonalizacji Privatbanku ukraińskie państwo kontroluje około 52 proc. sektora bankowego (rok wcześniej było to 26 proc.).

W lutym 2016 roku Ministerstwo Finansów Ukrainy ogłosiło pięcioletni ogólny plan reform banków państwowych. Władze w szczególności liczą na to, że dwa najważniejsze banki państwowe – drugi i trzeci pod względem posiadanych aktywów Oszczadbank i Ukreximbank – mogłyby sprzedać w drodze przetargu do 20 proc. aktywów inwestorowi kwalifikowanemu albo międzynarodowej instytucji finansowej.

Co dalej

Zdaniem Kateriny Rożkowej pozyskanie inwestorów w przeciągu trzech lub czterech lat będzie możliwe, o ile poprzedni właściciele, Kołomojski i Bogolubow, wypełnią przyjęte zobowiązania dotyczące restrukturyzacji portfela kredytów dla przedsiębiorstw.

Biznesmeni zobowiązali się do połowy 2017 roku przeprowadzić program restrukturyzacji. Jeśli uda im się wykonać zadanie choćby w 75 proc., NBU skłonny jest zgodzić się przedłużyć termin restrukturyzacji pozostałych 25 proc. do końca roku.

Wcześniej prezes NBU Waleria Gontariewa ujawniła, że 97 proc. portfela kredytowego banku stanowiły kredyty dla firm powiązanych z działalnością Kołomojskiego i Bogolubowa, co było jedną z przyczyn katastrofalnej sytuacji finansowej banku w przeddzień nacjonalizacji.

Rożkowa potwierdza te dane, i zaznacza, że taka struktura portfela kredytowego utrzymuje się od wiosny 2015 roku. Ówcześni akcjonariusze Privatbanku nie byli w stanie ograniczyć udziału podmiotów powiązanych w portfelu kredytowym, pomimo podjętego w tym względzie zobowiązania w ramach ogólnego planu dokapitalizowania banku.

Privatbank nie zgodził się z oceną NBU. Ołeksandr Dubilet, były wieloletni prezes banku, powiedział, że poziom 97 proc. nie tylko „nie ostanie się w sądzie, ale jest pozbawiony logiki”.

Ukraina nacjonalizuje największy bank; MFW zadowolony

Jeśli dawnym akcjonariuszom Privatbanku nie uda się zrestrukturyzować portfela kredytowego w tym półroczu, bank, dziś już państwowy, na mocy umów na te kredyty, które nie są spłacane będzie miał prawo przejąć pozostające nieliczne aktywa zabezpieczające. Ponieważ bank udzielał kredytów w większości firmom powiązanym z Kołomojskim i Bogolubowem, można zakładać, że jakiekolwiek ruchy w kierunku zajęcia aktywów będą brały na cel aktywa niebankowe biznesmenów – od petrochemii, przez handel paliwami aż do sektora mediów. Część aktywów niebankowych przypisywanych dwóm przedsiębiorcom już teraz figuruje w księgach Privatbanku, np. kurort narciarski Bukowel w Karpatach.

Jeśli poprzedni właściciele nie będą mogli lub chcieli dokonać restrukturyzacji portfela kredytowego, państwu pozostanie uciec się do przepisów, które obarczają właścicieli odpowiedzialnością za dopuszczenie do niewypłacalności banku.

– Bank zbankrutował. Procedur upadłościowych nie wszczęto z powodu jego systemowej roli – mówi Rożkowa. – Byli właściciele muszą teraz zrobić to, co powinni zrobić w ramach ogólnego planu [rekapitalizacji, podpisanego z NBU w lutym 2015]. Gdyby zrobili to wcześniej, mieliby dzisiaj funkcjonujący bank i mogliby po prostu stopniowo „wygaszać” kredyty – stwierdziła wiceprezes.

Uniknąć krachu

W lutym 2016 r. Privatbank podpisał z NBU trzyletni ogólny plan dokapitalizowania banku i redukcji kredytów udzielonych podmiotom powiązanym. Zgodnie z tym dokumentem bank zobowiązany był wypracować dodatni współczynnik adekwatności kapitałowej (WAK) do kwietnia 2016 r. Jednak Rożkowa twierdzi, że zobowiązanie to wypełniono dopiero we wrześniu.

Bank podjął się także osiągnięcia 5-procentowego WAK do połowy listopada.

– Audyt i nasza kontrola bieżąca ujawniły kompletnie niewystarczające współczynniki. Dawaliśmy Privabankowi mnóstwo swobody, ale sytuacja wymknęła się spod kontroli – mówi Rożkowa.

Płynność banku zaczęła się pogarszać. – Przyszła taka chwila, gdy stało się jasne, że trzeba podjąć decyzję [o nacjonalizacji]. W przeciwnym wypadku ryzykowalibyśmy poważne problemy z płynnością, panikę [wśród klientów], a to mogłoby „zarazić” inne banki – dodaje Katerina Rożkowa.

NBU nie był wstanie wesprzeć Privatbanku kredytem, ponieważ bank zalegał jeszcze ze spłatą 14 mld hrywien z 19 mld kredytu udzielonego mu przez bank centralny wcześniej.

– Nikt nie oponował. Zarówno prezydent, jak i premier zdawali sobie sprawę z problemu. Nikt nie liczył na to, że zniknie on sam z siebie. Upadły rachuby, że akcjonariusze poradzą sobie samodzielnie – Rożkowa opisuje sytuację, gdy NBU złożył u prezydenta, premiera i ministra finansów propozycję nacjonalizacji.

 


Tagi


Artykuły powiązane