Inflacja w strefie euro osiągnie cel, ale nieprędko

14.09.2017
PKB gospodarek strefy euro urósł o 2,3 proc. w II kwartale licząc rok do roku. Solidny wzrost gospodarczy nadal jednak nie przekłada się na wzrost inflacji. Zeszłotygodniowe wypowiedzi członków zarządu EBC przynoszą wskazówki, kiedy inflacja może podążyć za wzrostem gospodarczym.

Benoît Cœuré, członek zarządu EBC (Fot. CC BY-NC-ND European Central Bank)


Nie osiągnęliśmy jeszcze naszego głównego celu inflacyjnego, który wynosi powyżej lub blisko 2 proc. Dzielimy z innymi zaawansowanymi gospodarkami zagadkę płac i cen niereagujących na wysoki wzrost tak jak zazwyczaj – przyznawał 12 września Vítor Constâncio, wiceprezes EBC.

– Przez utrzymanie odpowiedniego poziomu akomodacyjnej polityki monetarnej możemy mieć jednak pewność, że nasz cel zostanie w końcu osiągnięty, zgodnie z naszym mandatem – dodał Constâncio, choć nie podał żadnej daty.

Na to, kiedy inflacja może wrócić do celu, więcej światła rzuca wypowiedź Petera Praeta, członka zarządu Europejskiego Banku Centralnego, z 13 września. On także zaczął od deklaracji, że „siła i odporność poprawy gospodarczej mogą zwiększać naszą pewność, że siły reflacyjne będą stopniowo wspierać wzrost inflacji do poziomu, który jest poniżej, ale blisko 2 proc.” Dodał jednak, że za wcześnie na ogłaszanie zwycięstwa, skoro inflacja bazowa w sierpniu wyniosła 1,5 proc., a prognozy wskazują, że spadnie pod koniec roku, a średnio 1,5 proc. osiągnie znowu w 2019 roku.

Z tej wypowiedzi wynika, że odczyt na poziomie 2 proc. jest możliwy najwcześniej w 2020 roku, a może jeszcze później. Szczególnie że zmienny jest kurs walutowy, który mocno wpływa na średniookresową perspektywę stabilności cen.

O sile tego wpływu mówił 11 września Benoît Cœuré, kolejny członek zarządu EBC.

– Zewnętrzne wstrząsy dla kursu walutowego, jeśli są trwałe, mogą doprowadzić do nieuzasadnionego zaostrzenia warunków finansowych o niepożądanych konsekwencjach dla perspektyw inflacyjnych. Wyłaniający się związek między kursem wymiany euro wobec dolara a długoterminową różnicą stóp procentowych między USA a Niemcami może sugerować, że wchodzimy w taką sytuację – mówił, pokazując slajd, na którym kurs USD/EUR znajduje się ostatnio wyżej niż różnica rentowności 10-letnich obligacji USA i Niemiec.

Cœuré zwrócił uwagę, że od początku kwietnia euro umocniło o się 13 proc. w stosunku do dolara amerykańskiego i 7 proc. w ujęciu nominalnym. Dodał, że każdy podręcznik do ekonomii sugeruje, że tak znaczące zmiany powinny obniżyć ceny importowanych towarów i w następstwie wywierać presję na spadek cen producentów i konsumentów. Cœuré zauważył jednak, że obecna solidna ekspansja ekonomiczna w strefie euro umożliwia firmom tam eksportującym podniesienie cen w ich walucie bez utraty udziału w rynku. Eksporterzy do strefy euro mogą tym samym odzyskać część marż, które ścięli w czasie kryzysu, po to aby przy spadającym wówczas euro udziałów w rynku nie stracić. Jeśli taka diagnoza o antycyklicznym działaniu eksporterów jest prawidłowa, oznacza to, że inflacja w strefie euro nie powinna teraz gwałtownie spadać.

Cœuré mówił jednak nie tylko o kursie walutowym, ale i o stopach procentowych, które jak wiadomo w strefie euro są ujemne (stopa depozytowa osiągnęła -0,40 punktów bazowych w marcu 2016 roku) oraz skupie aktywów w programie QE, słowem o niekonwencjonalnych działaniach polityki pienieżnej, które stały się już konwencjonalne.

– Istnieją przekonujące międzynarodowe dowody świadczące o tym, że niestandardowe polityki, takie jak zakup aktywów, forward guidance i ujemne stopy procentowe, skutecznie wpływały na zmianę względnych cen aktywów w sposób zgodny z przewidywaniami teorii równoważenia portfela i mechanizmu transmisji polityki pieniężnej – wyjaśniał.

Przyznawał jednak zarazem, że sytuacja jest mniej oczywista w odniesieniu do drugiego i trzeciego etapu transmisji polityki pieniężnej, tj. od łagodniejszych warunków finansowania do wzrostu aktywności gospodarczej i od wzrostu aktywności gospodarczej po wzrost cen. Jego zdaniem na tym etapie wykraczającym tylko poza politykę pieniężną trzeba szukać przyczyn wciąż stłumionej inflacji.

W sumie wysocy przedstawiciele EBC, na czele z prezesem Mario Draghim, podkreślają ostatnio sukces swoich dotychczasowych niekonwencjonalnych działań. Rynek ocenia, że to wstęp do ograniczenia przynajmniej jednego z nich – tzn. skali skupu aktywów w ramach programu QE. Więcej na ten temat dowiemy się na pewno podczas kolejnej konferencji prasowej po posiedzeniu EBC 26 października.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły