Długie, twarde lub miękkie lądowanie chińskiej gospodarki

28.10.2014
Powrót Azji z okresu dynamicznego wzrostu do średniej rozważają Lant PritchettLawrence H. Summers. Koncentrują się na Chinach i Indiach, których najbardziej dotyczy euforia azjatycka prognostyków, jeśli chodzi o rozmiary ich gospodarek za 20 i 40 lat. Są argumenty wskazujące, że wzrost gospodarczy może tam być niższy, niż się przewiduje obecnie na podstawie ekstrapolacji dotychczasowych trendów.


Wysoki wzrost rzadko kiedy jest trwały – piszą Pritchett i Summers – a powrót do przeciętnej jest jedną z jego najczęściej spotykanych cech, widoczną częściej niż osławiona pułapka średniego dochodu. Co więcej, analiza statystyczna wskazuje, że okresy wysokiego wzrostu często są przerywane przez gwałtowny spadek jego tempa. W Chinach – twierdzą autorzy – połączenie autorytarnego systemu, korupcji i państwowej kontroli czyni taki spadek bardziej prawdopodobnym, choć nie jest nieunikniony.

Natomiast na zerohedge można przeczytać fragmenty wywiadu Goldman Sachsa z jednym z najlepszych sinologów i ekonomistów Michaelem Pettisem. Fragment: Opcje Chin to nie jest miękkie lądowanie do 6-7 procent dla reszty dekady, czy też twarde lądowanie poniżej pięcioprocentowego wzrostu. Realny wybór to albo długie lądowanie, kiedy wzrost spada 100-150 punktów bazowych rocznie lub miękkie, po którym następuje bardzo bolesne twarde. Scenariusz długiego lądowania wymaga dość szybkich reform i nie jest łatwy do wprowadzenia. Dałby przeciętny wzrost nieco ponad 3-4 proc. w czasie administracji prezydenta Xi, przy wyższym wzroście dochodów gospodarstw domowych, dzięki równoważeniu gospodarki. Miękkie lądowanie oznaczałoby jeszcze wzrost 6-7 procent przez dwa lata, czyli dalszy wzrost kredytu, a następnie brutalne twarde lądowanie .

Piątka ekonomistów z MFW napracowała się i dla 13 krajów rozwiniętych przygotowała historyczne dane z ponad 100 lat dotyczące struktury ich długu publicznego pod względem waluty (krajowa czy obca), zapadalności, rynkowego lub nierynkowego charakteru, a także ze względu na to, kto jest jego posiadaczem.

Z analizy wynika, że w przeszłości rządy stosowały dwie strategie redukcji długu: tradycyjne podejście – zachowanie długoterminowego charakteru, konsolidacja fiskalna, umiarkowana inflacja – bądź niekonwencjonalną, w której polegano na inwestorach krajowych „złapanych” przez nierynkowy (niepłynny) charakter instrumentów dłużnych i bardzo wysoką inflację, za cenę skrócenia zapadalności. Ta druga strategia w tej chwili jest mało prawdopodobna, miedzy innymi dlatego, że instrumenty są obecne na rynku, a znaczną część długu posiadają inwestorzy zagraniczni.

Notowania włoskich banków poniosły ciężkie straty po opublikowaniu złych wyników stress testów (w końcu 2013  r. niedobór kapitału miało dziewięć z nich). Ale choroba Włoch jest znacznie poważniejsza. Dobry tekst w tygodniku Spectator na temat kondycji tamtejszej gospodarki zawiera nie tylko generalne oceny, ale i wiele anegdot dotyczących między innymi rekordowych wynagrodzeń włoskich deputowanych, ale i golibrody w parlamencie, opery w Rzymie, której muzycy i chór zastrajkowali i zostali wszyscy zwolnieni, co było szokiem w kraju, w którym zasadniczo nikogo nie można zwolnić, liczby strażników leśnych na Sycylii (większa niż w Kanadzie) oraz blisko tysiąca kierowców ambulansów ratunkowych bez ambulansów. Byłoby zabawne, gdyby nie konkluzja – Włochy są w trzeciej recesji w ciągu 6 lat, dług przekroczył już 135 procent PKB. To nie chory, lecz umierający człowiek Europy.

Stress testy gospodarstw domowych w eurostrefie przeprowadził Europejski Bank Centralny. Okazuje się, że najmocniejsza jest finansowa kondycja gospodarstw francuskich, a dość słaba niemieckich. Wyniki opisuje Telegraph, dając także link do pdfa raportu.

Z życia lobbystów – ciąg dalszy. Po księgarzach tym razem Naczelna Rada Aptekarska (NRA), która skupia tradycyjne apteki, złożyła w Sejmie wniosek o zakaz sprzedaży leków przez internet. Lewiatan i związek reprezentujący apteki ineternetowe protestuje: „Przedstawiciele NRA argumentowali, że co trzeci specyfik oferowany w Internecie pochodzi z nielegalnego źródła, a wiele jest sfałszowanych. A ponieważ – zdaniem przedstawicieli samorządu aptekarskiego – nie ma możliwości kontrolowania wysyłkowej sprzedaży leków, to należy ją zlikwidować. Argumentacja przedstawicieli NRA jest nie do przyjęcia. Jeżeli istnieją nieprawidłowości, to należy im przeciwdziałać, a nie likwidować legalnie istniejący kanał dystrybucji cieszący się dużą popularnością, zwłaszcza wśród młodej generacji pacjentów”.

Maciej Bukowski z Instytutu WISE komentując rezultat negocjacji energetyczno-klimatycznych w Brukseli ma ciekawą interpretację stanowiska Polski. Pisze, że „Polska od lat ma nienajlepszą taktykę prowadzenia negocjacji klimatycznych i zarządzania polityką energetyczną w kraju. Dzieje się tak dlatego, że nasz rząd występuje w podwójnej roli: regulatora rynku i właściciela największych spółek energetycznych na polskim rynku. Głos tych ostatnich jest, wbrew oficjalnej retoryce, dużo silniejszy niż głos konsumentów. Nic więc dziwnego, że podczas tego posiedzenia Rady Unii Europejskiej nasz rząd wolał skupić się na kwestii bezpłatnych uprawnień dla spółek energetycznych niż na dofinansowaniu z kiesy bogatszych partnerów dużego funduszu modernizacyjnego. Fundusz oznaczałby dochody, które zostałyby przeznaczone na rozwój i wzrost konkurencyjności całego rynku energetycznego, a więc także podmiotów nie wchodzących w skład państwowego oligopolu. Ochroniłby on skutecznie konsumentów od wzrostu ceny energii z tytułu wyższych nakładów inwestycyjnych. Darmowe uprawnienia przeciwnie – trafią tylko do już dobrze usytuowanych na rynku graczy, wzmacniając pozycję konkurencyjną kilku spółek, lecz nie gwarantując niższych cen energii elektrycznej”.

Ciekawe opracowanie na temat płac w starodawnych zawodach z portalu wynagrodzenia.pl na podstawie danych GUS. Mediana wynagrodzeń ludwisarzy wynosi 5260 zł, a zegarmistrzów 5600 zł. Ale nie wszystkie nietypowe profesje rzemieślnicze, wymagające często ręki mistrza, są popłatne. Mediana dla rusznikarza to 2741 zł, a grawera 3251 zł. Introligator zarabia zaledwie 1952 zł.

A propos nietypowych zawodów. Trwa awantura między Komisją Europejską, a Wielką Brytanią o ponad 2 mld euro, które Zjednoczone Królestwo miałoby wpłacić do budżetu europejskiego już 1 grudnia, ponieważ wyniki gospodarcze miało w ostatnich latach lepsze niż oceniano. Nie do końca wiadomo, czy o dopłacie zadecydowało niedoszacowanie działalności charytatywnej, czy też rewizje PKB z tytułu doliczenia szarej strefy, w tym prostytucji, wydaje się, że to pierwsze. Niemniej profesor David Spiegelhalter z Uniwersytetu Cambridge precyzyjnie udowadnia, że szacunki urzędu statystycznego Wielkiej Brytanii wpływów z prostytucji (5,6 mld funtów) były zawyżone. Zabawne, ale spór poważny, 2 mld to nawet dla Wielkiej Brytanii dużo. Polska szczęśliwie ma nadpłatę ponad 300 mln euro.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test