Gwiżdżą na Brazylię

12.06.2014
Opada nas fala dość smętnych publikacji o Brazylii, jej gospodarce i problemach społecznych. A ponadto w przeglądzie ciekawych opinii i wiadomości z kraju i świata warto przeczytać m.in. o programie poprawy konkurencyjności w Polsce i nowej globalnej korporacji, amerykańskiej niestety, o nowych trendach HR oraz co słychać na lotniskach, od Berlina do Lublina.

(CC By SA Eduardo Marquetti)


Wszyscy nagle odkrywają, że z Brazylią jest coś nie OK. Euler Hermes twierdzi, że mistrzostwa świata w piłce nożnej „obnażają stan brazylijskiej gospodarki”: „Zarówno rozpoczynające się mistrzostwa świata w piłce nożnej jak i Letnie Igrzyska Olimpijskie w 2016 roku przyczynią się w Brazylii w większym stopniu do wzrostu inflacji, niż gospodarki. Wynika to z przyczyn czysto wewnętrznych – m.in. brak infrastruktury, chroniczne niedoinwestowanie i protekcjonizm – przez co przemysł lokalny jest mało konkurencyjny i nie radzi sobie z dodatkowym popytem, co prowadzi do presji inflacyjnej, ale… również uniwersalnych (organizatorzy poprzednich światowych imprez również na nich nie zarobili). Mistrzostwa Świata, ani Igrzyska Olimpijskie nie wpłyną dodatnio na stan brazylijskiej gospodarki. Prognozy EH wskazują, że tempo wzrostu pozostanie niskie i wyniesie 1.8 proc. w roku 2014 oraz 2.1 proc. w roku 2015” – czytamy w komunikacie, który zawiera wszakże sporo informacji ekonomicznych.

Z kolei w Foreign Policy piszą dużo o minionych i spodziewanych strajkach, m.in. w policji, któremu zapobiec ma 16-procentowa podwyżka płac tuż przed mistrzostwami świata. Mistrzostwa kosztują 13 mld dolarów, 61 procent Brazylijczyków jest przeciw, bo zabrały pieniądze z edukacji i służby zdrowia. Tylko jedna trzecia sądzi, że mistrzostwa pomogą gospodarce i stworzą miejsca pracy. 1 czerwca odbyły się bankiety w Sao Paulo i Rio de Janeiro z okazji budowy linii kolejowej wielkich prędkości. Budowa…właśnie się zaczyna.

Tymczasem pojawiają się teksty o stratach gospodarczych, które poniesiemy w krajach oglądających mundial. Kilka ich założeń jest jednak fałszywych m.in. dotyczących produktywności. Jeśli tylko marginalna użyteczność oglądania transmisji jest wyższa niż marginalny spadek produktywności, to społeczeństwo zyskuje a nie traci – przekonuje Stan Veuger w US News and World Report.

I jeszcze o niskiej „połączeniowości” Brazylii, czyli kiepskim stanie infrastruktury, zamknięciu gospodarki i niewpasowaniu się w międzynarodowy podział pracy. O raporcie McKinseya na ten temat już wspominaliśmy, wracamy do niego, bo tekst z Project Syndicate pokazuje ciekawy sposób myślenia i jest bardzo treściwy.

Mając go w pamięci warto przeczytać, co zespół prof. Jerzego Hausnera ma do powiedzenia na temat polskiej gospodarki. Hausner i Lewiatan ogłosili wczoraj rekomendacje jak poprawić jej konkurencyjność. Jak podaje PAP proponują m.in. stworzenie lepszych warunków dla przedsiębiorczości i nową politykę przemysłową zalecając m.in. stworzenie nowej ustawy o swobodzie działalności gospodarczej oraz niezależnej rady nadzoru regulacji. Kolejnymi postulatami są reforma służb skarbowych i reforma prawa podatkowego. Ponadto: proinnowacyjna i cyfrowa reorientacja gospodarki, strukturalna przebudowa rynku pracy, znaczący wzrost poziomu oszczędności krajowych, umiędzynarodowienie firm. Postulują też utworzenie Krajowej Rady ds. Konkurencyjności Gospodarki, kierowanej przez premiera. Brzmi to dość ogólnie i banalnie w relacji agencyjnej, ale ponad 30-stronicowy dokument – same rekomendacje – zawiera wiele sensownych propozycji.

Całość rekomendacji jest natomiast do pobrania stąd:

Można jednak można raczej przypuszczań, że dziś dla rządu ważniejsze jest górnictwo. Z tekstu portalu wnp.pl wynika, że sytuacja w branży jest coraz grosza, a proponowane rozwiązania dotyczą m.in. przymusowego zwiększenia zapasów węgla w elektrowniach, by… pozbyć się hałd węgla w kopalniach.

Jeszcze o firmie łączącej kierowców z pasażerami – Uber, tej samej która wywołała w tym tygodniu strajki taksówkarzy w Europie i wchodzi do Polski. Henry Blodget, który prowadzi portal Business Insider przekonuje, że jej wycena na poziomie 18 mld dol. nie musi być zawyżona, jeśli prawdą jest, że przychody podwajają się co 6 miesięcy i mogą sięgnąć wkrótce 10 mld dolarów. Czy ma rację – zobaczymy. Ale jest coś głęboko zastanawiającego (by nie powiedzieć zasmucającego) w zestawieniu – w USA nowa miliardowa korporacja, jeszcze niedawno start-up, u nas wielka ideologia gospodarcza (Hausner) i antyrynkowa praktyka (górnictwo).

Deloitte publikuje wyniki badania o trendach w zakresie HR. Najważniejsze dotyczą przywództwa, zachowania pracowników i pozyskiwania talentów. Wśród wniosków najciekawszy jest taki: nowe technologie niosą nowe wyzwania – okazuje się, że stały strumień informacji i kontakt ze środowiskiem pracy 7 dni w tygodniu 24 godziny na dobę przytłaczają pracowników, sprawiają, że są mniej produktywni i mniej angażują się w pracę. Komunikat i główne wnioski oraz prezentacja są (po polsku) na tej stronie

>>cały raport w jez. angielskim 

Na deser coś z życia lotnisk. PAP pisze, że nowe, nadal nie otwarte lotnisko w Berlinie będzie przynosić 150 mln euro strat rocznie – tak twierdzi ekonomista uniwersytetu w Chemnitz Friedrich Thiessen. Kosztowało 4,7 mld euro, ale koszty opóźnionej już ponad 3 lata budowy nadal rosną (dodatkowo potrzeba ponad 1 mld euro).

Przy tych kwotach 72 mln zł, które kosztuje – jak doniesiono w środę – dobudowanie kawałka linii kolejowej do lotniska w Szymanach (budowa samego lotniska 200 mln zł) to niewiele. Również w środę prasa doniosła, że miały być liczne czartery z Lublina, będą tylko trzy. Okazało się, że za mało chętnych. W Radomiu jest ich tak mało, że w ogóle nie wiadomo, czy z nowego lotniska ktoś będzie korzystał, kilka dni temu wycofała się jedyna linia, która miała stamtąd latać. Bon voyage.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test