Nadchodzi czas dla Polski najlepszy od 500 lat

11.10.2013
Nowy złoty wiek Polski przewiduje w raporcie analityk Banku światowego Marcin Piątkowski. Nasze PKB w relacji do krajów Europy Zachodniej jest już teraz najwyższe od 500 lat. Za 10 lat Warszawa ma być lepszym miejscem do życia niż Londyn. Doceniać to będą imigranci ze Wschodu, których należy pozyskiwać już dziś.

Od czasu panowania króla Zygmunta Starego Polska nie była bliżej zachodniej Europy niż obecnie.


ObserwatorFinansowy.pl: W raporcie „Nowy złoty wiek Polski” zauważa Pan, że PKB na głowę mieszkańca wyniesie w tym roku 62 proc. średniej z 17 krajów strefy euro. Tyle samo, ile w 1500 roku w stosunku do ówczesnej Europy Zachodniej. Żyjemy w najlepszych czasach od pięciu stuleci i nikt o tym nie wie?

Marcin Piątkowski: Faktycznie tak jest. Jestem ekonomistą, a nie socjologiem, ale wydaje mi się, że wynika to z naszego przesiąknięcia sceptycyzmem i tendencji do minimalizowania własnych sukcesów, szczególnie, jeśli nie są jednorazowym wydarzeniem, lecz pewnym procesem historycznym.

Od 1989 roku do dziś nasze PKB wzrosło najbardziej w Europie. W niecałe ćwierć wieku odrobiliśmy 500 lat zaległości! Gdybyśmy mieli trochę inny narodowy charakter, to pewnie każdy polski minister, czy premier nie mówiłby o niczym innym, niż o tym, że jesteśmy numerem jeden na kontynencie.

Naprawdę jesteśmy? Policzył Pan PKB na głowę mieszkańca z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej i wtedy wychodzi 21 tys. dolarów. Bank Światowy liczy nominalnie i wynik jest mniej imponujący – 12 tys. dolarów.

Korygowanie PKB o wartość siły nabywczej jest najlepszym sposobem na odzwierciedlanie zmian we wzroście gospodarczym i jakości życia. Jest to ogólnie przyjęty standard międzynarodowy. Międzynarodowy Fundusz Walutowy także podaje PKB per capita z uwzględnieniem siły nabywczej, uważając, że najlepszym odzwierciedleniem zmian PKB nie są chwiejne i zależne od kursu walutowego zmiany nominalne, ale właśnie zmiany dochodu uwzględniające różnice w poziomach cen.

Pytam o metodologię dlatego, że toczy się dyskusja o tym czy Polsce może grozić tzw. pułapka średniego dochodu i czy gospodarka zwolni gdy PKB przekroczy 15 tys. dolarów na głowę mieszkańca. Jeśli przyjmiemy parytet siły nabywczej to okazuje się, że mamy 21 tys. dolarów i dyskusja jest bezzasadna.

Ta dyskusja jest rzeczywiście mało zasadna. Nie ma naukowych dowodów na to, że pułapka średniego dochodu naprawdę istnieje. Dostępne badania wskazują na to, że jeśli nawet założymy, że rzeczywiście istnieje, to dotyczy ona krajów z poziomem dochodu poniżej 16 tys. dolarów, uwzględniając wartość siły nabywczej, a więc Polska jest już 5 tys. dolarów dalej.

Bank Światowy i OECD już od kilku lat zaliczają Polskę do krajów o wysokim, a nie o średnim dochodzie. Na koniec wreszcie – Komisja Europejska, OECD i niezależne ośrodki badawcze zajmujące się długoletnimi prognozami nie wspominają o tej pułapce i zakładają, że przynajmniej do 2030 roku Polska będzie rozwijać się szybciej niż kraje Europy Zachodniej.

Z pułapki średniego rozwoju już więc uciekliśmy.

Zatem mamy nieustanny wzrost gospodarczy od 1992 roku i będziemy go mieli przynajmniej do 2030 roku, kiedy PKB per capita zbliży się do 80 proc. średniej dla krajów strefy euro?

Żeby było jasne – nie zakładam, że Polska będzie nieustannie rosła i że zmniejszenie dystansu do Zachodu odbędzie się automatycznie. To jest tylko pewna szansa, którą wykorzystamy albo nie.

Ta liczba – 80 proc. PKB nie jest wzięta z sufitu. To średnia z prognoz Komisji Europejskiej, OECD, PWC i Goldman Sachs. Według tych prognoz Polska co najmniej przez kolejne 17 lat będzie rosnąć szybciej niż Zachód i osiągnie najwyższy poziom relatywnego dochodu w swojej ponad 1000 letniej historii. Być może jeszcze szybciej, bo doświadczenie pokazuje, że np. prognozy Komisji Europejskiej w stosunku do Polski są na ogół nadmiernie pesymistyczne.

Dlaczego zatem w raporcie o konkurencyjności Światowego Forum Ekonomicznego Polska od 2004 roku krąży wokół 40 miejsca i nie może dostać się do grupy najbardziej rozwiniętych państw, gdzie rozwój następuje poprzez wzrost innowacyjności, a nie przez proste reformy zwiększające efektywność. Co to jest, jeśli nie pułapka średniego dochodu?

Zwróćmy uwagę na to, że ranking Światowego Forum Ekonomicznego nie ma wartości predykcyjnej. Miejsce w nim nie ma zbytniego wpływu na to co się będzie działo z krajem w przyszłości. Istnieje nawet negatywna korelacja – im wyżej w rankingu dany kraj, tym ma niższy wzrost gospodarczy, co zresztą jest całkowicie zgodne z teorią konwergencji, która mówi, że biedne kraje powinny rosnąć szybciej. W tym rankingu biedne kraje są zaś niżej.

Oczywiście cenne jest to, że w badaniu wypunktowane są słabości, które ograniczają możliwość awansu. I zgadzam się, że w przypadku Polski wyzwanie polega na tym, żeby przejść z rozwoju opartego na imitacji na rozwój oparty na innowacji.

Moim zdaniem mamy jednak jeszcze trochę miejsca na absorpcję technologii skoro nasz poziom wydajności pracy, to około 60 proc. średniej dla Europy Zachodniej. Faktycznie jednak potem widać już ścianę.

Uderzymy w nią czy staniemy się innowacyjni?

Nie tylko innowacje zwiększają wydajność pracy i poziom PKB kraju, a precyzyjniej: nie tylko innowacje technologiczne. Wydajność pracy można polepszyć podnosząc jakość kapitału ludzkiego, jakość zarządzania i wielu innych rzeczy, które z technologią nie mają wiele wspólnego. Jest to dla nas o tyle pocieszające, że w całej naszej historii trudno znaleźć przykłady innowacji, a już prawie zupełnie nie ma przykładów innowacji skomercjalizowanych. Maria Skłodowska-Curie czy Mikołaj Kopernik niewiele skomercjalizowali.

Nawet Ignacy Łukaszewicz, który wymyślił pierwszą lampę naftową i pierwszy szyb wydobywczy ropy naftowej, na tych przełomowych wynalazkach niewiele zarobił. To nie technologiczne innowacje do tej pory pchały w górę wydajność pracy, ale żeby ten proces trwał będziemy musieli się jednak nauczyć również innowacji technologicznych i umiejętności ich komercjalizacji.

Jakie są słabe punkty Polski? Poza niską innowacyjnością.

Jest ich jeszcze sporo, o czym szerzej piszę w swoich publikacjach nt. nowego modelu wzrostu. Musimy koniecznie zwiększyć krajowe oszczędności, a także poziom zatrudnienia. Potrzeba nam lepszej polityki prorodzinnej, ale ona sama nie wystarczy. Już teraz powinnyśmy się szeroko otworzyć na imigrację, najlepiej na tą najwyżej wykwalifikowaną.

Polska ma potencjał aby przyciągnąć milion zagranicznych studentów, głównie ze Wschodu, którzy wyszkolą się za własne pieniądze i zostając w Polsce pomogą zredukować problem demograficzny, przy okazji ratując polski system edukacji. Jeśli wydaje nam się to niemożliwe to pamiętajmy, że Hiszpania w latach 90. przyjęła 6 milionów emigrantów, a nasi sąsiedzi Czesi pół miliona w ciągu niecałej dekady.

Jak możemy zwiększyć imigrację?

Można zacząć od przyznawania automatycznych kart pobytu dla zagranicznych absolwentów, poprawy systemu przyznawania wiz, szczególnie dla naszych sąsiadów na Wschodzie, oraz jasnego sygnału od politycznych liderów, że imigracja jest mile widziana.

Z czego brał się nasz nieprzerwany wzrost od 1992 roku? Przedsiębiorczość? Demografia? Proste gonienie bogatszych?

Jest wiele czynników. Po 1989 roku nasza przedsiębiorczość została uwolniona pierwszy raz w historii. Przed ostatnim rozbiorem nasze elity nie były zainteresowane nowoczesnym rozwojem. Później mieliśmy 123 lata, gdy Polska straciła państwowość, potem okres międzywojenny, w którym polskie elity biznesowe także się nie wyłoniły. Na liście największych przedsiębiorstw w 1938 roku nie ma wielu polskich nazw. Następnie oczywiście komunizm i dopiero po jego upadku nasza przedsiębiorczość miała szansę się ujawnić w postaci łóżek polowych i szczęk, a potem coraz większych przedsięwzięć.

Do tego doszły głębokie post-transformacyjne reformy i chęć dążenia za wszelką cenę do Europy, która sprawiła, że nie wyłonił się żaden odpowiednik Peróna czy Cháveza. Mieliśmy szczęście do liderów. Do tego doszedł boom edukacyjny, szczególnie na studia wyższe, bo kiedyś jakiś urzędnik zadecydował, że można dać szansę szkolnictwu prywatnemu. Pomogła nam też otwartość na handel i kapitał zagraniczny. To wszystko razem sprawiło, że polska gospodarka zawsze miała wzrost.

Dlaczego zatem ponad 2 mln Polaków stąd wyjechało? Popełnili błąd?

Nie można tego w ten sposób oceniać. Jeżeli ktoś może być dwa albo trzy razy bardziej produktywny w Londynie, co ma też odzwierciedlenie w jego zarobkach, to nie ma sensu mówić mu o patriotycznych hasłach i o powrocie. Warto jednak zwrócić uwagę, że odrabiamy dystans do Zachodu w średnim tempie 1,5 – 2 pkt proc. rocznie. Do 80 proc. PKB na głowę brakuje nam zatem góra 17 lat, a być może zaledwie 9 -10 lat! W dodatku nasza jakość życia jest wyższa niż wskazywałby na to nasz poziom dochodów. Świetnie widać to we wskaźniku Better Life Index opracowanym przez OECD. Biorąc to wszystko pod uwagę już niedługo Warszawa może być lepszym wyborem niż Londyn czy Dublin.

Rozmawiał Marek Pielach

>>Raport: Poland’s New Golden Age na stronie Banku Światowego

Marcin Piątkowski – starszy ekonomista w Banku Światowym w Warszawie, doktor nauk ekonomicznych Akademii Leona Koźmińskiego. Był głównym ekonomistą PKO BP (2008 r.), w latach 2004 – 2008 ekonomista w departamencie europejskim i doradca dyrektora wykonawczego w MFW w Waszyngtonie. Stypendysta m.in. Harvard University i London Business School.

OF


Tagi


  • Tezcatlipoca2013 pisze:

    „PKB na głowę mieszkańca wyniesie w tym roku 62 proc. średniej z 17 krajów strefy euro. Tyle samo, ile w 1500 roku w stosunku do ówczesnej Europy Zachodniej. Żyjemy w najlepszych czasach od pięciu stuleci i nikt o tym nie wie?” – uprzedzam, jak zwykle będę zgryźliwy. Jeżeli jest tak wspaniale, to dlaczego tłumy Polaków emigrują z kraju, a pozostających nie stać na utrzymanie dzieci? Jeżeli jest tak wspaniale to dlaczego jest tak ŹLE? Może dlatego, że pomiędzy poziomem PKB per capita a autentycznym poziomem życia przeciętnego mieszkańca jest dość luźny związek? Może dlatego, że wysoki poziom PKB jest dopiero warunkiem koniecznym a nie wystarczającym? Może dlatego, że potrzebne jest jeszcze aktywne blokowania formowania się oligarchii, który gdy już raz powstanie to wypleniona może być tylko na drodze krwawej rewolucji?

  • narodowiec pisze:

    Imigracja!? NIE MA MOWY!!! W Polsce nie ma i nie będzie miejsca dla imigrantów!

  • nexton pisze:

    Ciekawe i pouczające. Może przestaniemy być narodem zrzędzących malkontentów, a zaczniemy patrzeć na świat pozytywnie i optymistycznie?

  • jogi pisze:

    Jeżeli od 1989 roku Polskie PKB wzrosło najbardziej w Europie to jest to wynik determinacji Polaków na początku przemian gospodarczych. Ustawa Wilczka, Plan Balcerowicza to były powodowy naszych sukcesów. Od kilkunastu lat coś złego dzieje się w Polsce, mamy gigantyczną emigracje, duże koszty utrzymania przywilejów mundurowych, górników, itp. Brakuje nam determinacje do podejmowania trudnych reform a nasza klasa polityczna skupia się na sondażach.

  • Pawel pisze:

    GDP/capita dla Polski jest 3 razy niższe niż w USA, oraz jest bliższe temu wskaźnikowi dla Gabonu w Afryce.
    Żeby wyrobić sobię opinię, czy tez artykułu „Nadchodzi czas dla Polski najlepszy od 500 lat” jest słuszna, wystarczy spojrzeć na wykresy GDP/capita w ciągu 10 lat dla 5 państw: USA, Szwecja, UK, Polska i Gabon:
    http://www.indexmundi.com/g/g.aspx?v=67&c=gb&c=pl&c=sw&c=uk&c=us&l=en

  • h2ols pisze:

    pitu pitu dla kolejnej literki przed nazwiskiem i hype’u :D przeciez Bolanda sie wyludnia… a dla imigrantow 1600 brutto to faktycznie swietna perspektywa :PP

  • CzarnyZajaczek pisze:

    gabon ma bardzo bogate złoża, w tym m.in. ropa naftowa i gaz ziemny, energetycznie są samowystarczalni, poza tym mają inne bardzo cenne surowce jak mangan, uran etc. więc co porównywać. Gabon jest po prostu jednym z nielicznych krajów z bogatymi złożami którym poza eksploatacją złóż rozwijają także pozostałe części gospodarki a nie tylko przejadają dochody ze złóż

  • czytelnik pisze:

    Zachęcam do bliższego przyglądnięcia się tym krajom, zwłaszcza Gabonowi, to wtedy takie proste porównania stracą sens. Można to zrobić np. tu: http://www.bbc.co.uk/news/world-africa-13376333

  • Marian pisze:

    Proszę państwa, skąd w was taka ogromna potrzeba negacji?! Porównywanie Polski do Gabonu?! Naprawdę każdemu z was brakuje na jedzenie, nie wysyłacie dzieci na dodatkowe zajęcia, nie jezdzicie na wakacje za granice i na długie weekendy po Polsce, nie kupujecie co tydzien w centrach handlowych wydając na sobote i niedziele, jak na wojenne zapasy???? To wciąż za mało!? Autor raportu próbuje pokazać trend, pewien model w który udało nam się wejść. Teraz wszystko zależy od nas samych. Jak mozna byc takim ćwierć inteligentem, zeby uważać, ze juz teraz powinniśmy byc tam, gdzie USA po 150 latach rozwijania kapitalizmu bez ani jednego konfliktu zbrojnego na własnym terenie! Pomyślcie o tym, co macie, i zobaczcie jak o przetrwanie walczą uciekający z Afryki na Lampeduzę. Nawet jak dostalibyscie cos za darmo tez powiecie,ze za mało. Przestańcie narzekać bo mi za was wstyd.

  • Tezcatlipoca2013 pisze:

    @Marian Nie nawijaj propagandowego makaronu na uszy. Porównaj punkt startu dwadzieścia lat temu Polski i Korei Pd., a potem porównaj ich pozycje TERAZ. I znika mitologia „złotej epoki” (napędzanej zresztą monstrualnym długiem), a zaczyna się zwykły epifenomen (jak tu ujmuje Taleb), czyli przypisywanie działaniom polskich polityków i polskiego rządu efektów, które są zależne od czynników zewnętrznych, a pod które oni się propagandowo podpinają. No więc zerknij sobie na Koreę i zastanów się nad tym, gdzie moglibyśmy być, gdyby te rządy AUTENTYCZNIE działały w interesie gospodarki.

  • RFN pisze:

    @Tezcapitupitu a ty nie siej defetyzmu. Odnoszę wrazenie, ze za wszelką cenę próbujesz przywalać rządowi. To sobie przywalaj gdzie indziej, bo w tej historii o rzadzie słowem nie było. Nikt mu nie przypisuje zasług – ja bym nawet powiedział, ze wiele rzeczy w rozwoju Polski dzieje sie pomimo braku działań lub złych działań rządu. Z Marianem się zgadzam: kiedy można bić w bęben to trzeba bić, ale jak jest jakiś sukces to się trzeba cieszyc. I jeszcze ludziom w kolejce do kasy w tesco o tym opowiedziec :))) A Korea? Cóż piękny przykład sukcesu zaplanowanego narodu, który działa wspólnie. W Polsce przy takiej postawie, jak wielu tutaj – nieosiągalne!

  • Krzysztof Mazur pisze:

    Obawiam się, że prognoza inercyjna (kontynuacja trendu) nie ma uzasadnienia w przypadku obecnej sytuacji Polski. Gdyby taką prognozę przeprowadzić w 1988 roku, to powinniśmy do dzisiaj być w nieustającym kryzysie. A jednak nie byliśmy. Teraz może być podobnie, tylko w drugą stronę. Pułapka średniego dochodu to raczej skutek niż przyczyna tego, że kraje wprowadzające kapitalizm nie chcą się reformować dalej i gdy demografia się wyczerpuje następuje załamanie lub stagnacja. Tak jest niestety też w Polsce. Po roku 2000 reformy są głównie cofane niż wprowadzane, demografia już zaczyna być niekorzystna, zostały jedynie dotacje unijne, które nie są wewnętrznym źródłem i też się skończą po roku 2020. Wszystko wskazuje, że przez najbliższych lat 20 będziemy raczej ofiarą własnego sukcesu. Jak sam autor napisał ‚Musimy koniecznie zwiększyć krajowe oszczędności’. Ale kto miałby to zrobić? Emeryci albo rządy wybierane przez emerytów? Takie rządy (wszystko jedno z której partii) będą musiały robić wszystko, żeby emeryci mogli konsumować, a reszta gospodarki i społeczeństwa się nie liczy. Dopiero gdy się okaże to niemożliwe po załamaniu budżetu MFW nakaże reformy, które doprowadzą, po wieloletniej recesji w latach 20tych, do ponownego wzrostu. I wtedy możemy mieć długotrwały rozwój gospodarczy. To się może wydarzyć, ale po roku 2030. Sukces był i sukces jeszcze będzie, ale nie teraz.

  • Tomasz Zemsta-Piasecki pisze:

    Wysoki Produkt Krajowy Brutto na mieszkańca oznacza, że produkujemy dużo towarów i usług. Miło. Ale nie uwzględnia opodatkowania, i sposobu wydatkowania pieniędzy przez ludzi, których do rządzenia wybraliśmy. Dla przykładu – X zarabia 30 tyś. zł na miesiąc. Ale to Mu mało i bierze kredyty tak, żeby żyć za 50 tyś na miesiąc. Będzie biedny. Zadłużenie Go zje, albo będa je spłacać jego dzieci. Nie dlatego, że mało zarabiał. Dlatego, że nie umiał się posługiwać pieniędzmi.
    Mam nadzieję, że pomogłem.
    Pozdrawiam

  • Globalia pisze:

    Proponuje panu przeczytanie książki profesora Kieżunia ” Patologia Transformacji” w tej chwili wyszło II wydanie . Znajdzie tam pan zupełnie odmienne tezy i perspektywy dla Polskie -oparte o rzeczywiste dane. Takie projekcje na rozwój gospodarczy Polski brzmią dla mnie osobiście jak tania „terapia na tapczanie” dla nieświadomych. Kompletnie nie przydatne ale łechcące ego.
    Jeszcze więcej globalizacji na problemy które niesie sama globalizacja
    to jak klin klinem . NIE DZIAŁA

  • Hong Kong pisze:

    takiej propagandy dawno nie czytałem a czytałem dużo
    w Prylu (PRL) też tak pisano 10 POtęga świata
    czysty babilon , odmowa wiedzy ,

  • An pisze:

    Co do dokonań obecnych, w dużym stopniu racja – w UE jesteśmy najszybsi lub prawie najszybsi,( z drugiej strony na cmentarzu śmiertelnie chory jest jednak zdrowy!)
    Co do przyszłości – czegoś tak pokrzepiającego powszechnie nie publikowano chyba od czasów Gierka (i obawiam się, że obecna analiza jest równie uzasadniona: 1) nie docenianie demografii, 2) nie docenianie peryferyzacji w ramach UE, 3) nie docenianie przyszłych problemów UE.
    Co do porównania Londyn-Warszawa – każda zmora znajdzie swojego amatora (i argumenty dlaczego jest kochana)!
    Doceniam też poczucie humoru Autora: „Mieliśmy szczęście do liderów”

  • Archmee pisze:

    „W dodatku nasza jakość życia jest wyższa niż wskazywałby na to nasz poziom dochodów. Świetnie widać to we wskaźniku Better Life Index opracowanym przez OECD.”

    Haha, no to proszę spojrzeć w jakich jeszcze rankingach Polska też się wybija na prowadzenie:

    – w Polsce najszybciej na świecie przybywa dolarowych milionerów (Global Wealth Report)

    – najwięcej pracowników na umowach śmieciowych (27 %), absolutny rekord UE.

    – Polska jest na ostatnim miejscu w UE, jeśli chodzi o wydatki na świadczenia dla dzieci (0,75 proc. PKB, europejska średnia to 2,3 proc. PKB)

    – na ostatnim miejscu UE w wydatkach na przeciwdziałanie wykluczeniu społecznemu (0,14% PKB)

    – na ostatnim miejscu w UE w wydatkach na walkę z bezrobociem (0,4 % PKB)

    – na ostatnim miejscu w UE w wydatkach na politykę prorodzinną (0,8 PKB)

    – w Polsce odsiaduje wyrok największa liczba więźniów w całej Europie (więcej niż w 80 mln Niemczech), mamy też jeden z najwyższych wskaźników przestępców na 1000 mieszkańców.

    – jeden z nielicznych rozwiniętych państw Zachodu o degresywnym systemie podatkowym. Najwyższe podatki wobec osiąganych dochodów płacą niziny społeczne.

    – Polska obok Grecji ma najniższy w Europie udział płac w PKB

    – dzietność: 209 miejsce na 222 państw.

    – najmniejsza powierzchnia mieszkaniowa na 1 mieszkańca w Europie

    – 30 % Polaków poniżej 18 r. życia jest narażonych na ubóstwo i wykluczenie społeczne

    – ostatnie miejsce w UE pod względem jakości życia seniorów

    Polska ma przyciągać imigrantów? A będzie musiała, bo za 20-30 lat zabraknie Polaków w wieku produkcyjnym. Ale nie przyjadą tu Ukraińcy (dziś mają 12 x większe becikowe na pierwsze dziecko) – tu będzie chciała przyjeżdżać jedynie biedota z Afryki i Azji. Wykwalifikowani będą woleli Zachód. Ale co tam, cieszmy się, że PKB rośnie.

  • zen pisze:

    Raporty raporty, rankingi więc może skomentujmy ten niedawny: Polska na 3-cim mcu od konca pod względem warunków zycia emerytów. Zarobki: wyprzedzamy tylko Rumunię, Bułgarię i albanię więc skąd te rozbieżności?

  • e_djur pisze:

    Słyszę teraz o repatriowaniu polskiej diaspory co liczy circa 20 mln, w TVNCNBC. Marzenia. Gdyby tak to działało to diaspora niemiecka w Stanach co jest tam najliczniejszą grupą etniczna dawno by już spakowała walizki i wróciła do faterlandu. A oni przeczą mimowolnie teorii MP. Oni nie chcą wracać, ba są nowi co się transferują do Stanów z Niemiec. A ilu w najjaśniejszej tylko czeka na wolność emigracji do Stanów?

  • Tezcatlipoca2013 pisze:

    @zen Skąd rozbieżności? Ano z tego, że jak to Mark Twain wkładał w usta Disraeliemu: it’s a lie, a damn lie and statistics. Autor na – skądinąd poprawną – statystykę nakłada własną, całkowicie nieuprawnioną interpretację. Z wysokiego PKB per capita kompletnie nie wypływa poziom dobrobytu. To jedynie przesłanka, która może wykreować dochody OSOBISTE pracownika, ale równie dobrze może zostać zatrzymana w firmie i sfera obrotów, kreujących to PKB, przesuwa się na poziom przedsiębiorstw. Powstaje państwo pełne zasobnych w gotówkę przedsiębiorstw i biednych pracowników. Właściciele tych przedsiębiorstw, jako nierezydenci podatki, nie są ujmowani we wskaźniku Giniego, więc sam wskaźnik wygląda niby nieźle. Milionerów dolarowych tam nie ma. Sam zajmuję się statystyką i wiem, jak finezyjnie można nią manipulować i jak naiwnie można się na interpretacji wyników wyłożyć.

  • RICO pisze:

    Świetny żart z tej polskiej szansy !

  • do Hong Kong pisze:

    Za Gierka do obliczenia wzrostu PKB nie wliczano żadnych usług. Stąd PKB za Gierka jest najniższe z możliwych, czyli każda inna, dzisiejsza, procedura daje zawyżone PKB, w porównaniu do metody prof. Bożyka. Usługi można wliczać, ale trzeba pamiętać, że kraj na dorobku najpierw musi rozwinąć produkcję, a potem, po etapie rozwoju produkcji można finansować sobie usługi, chyba, że się bazuje od razu na procentach od zrabowanego, np. w czasie II W. Św.

  • doradca inwestycyjny pisze:

    A ile z tego PKB należy do obcokrajowców, przecież nie od dzisiaj wiadomo że np. większość banków należy do obcego kapitału. Oczywiście wartość dodaną wytwarzaną przez banki mające siedzibę w Polsce zalicza się do PKB Polski a pytam się ile z tego trafia do polskiego obywatela? Zaledwie kilka procent. Więc autor niech jeszcze raz przeanalizuje swój tok myślenia i nie wyciąga fałszywych wniosków. Bo takich zagranicznych przedsiębiorstw z różnych branż są tysiące.

  • Damian pisze:

    I myslisz, ze czyja to jest wina ? Rzadu ? Po czesci pewnie tak ale niech w koncu ktos w tym kraju zrozumie, ze to nasz kraj i to zalezy od nas, a panstwo nie jest po to, zeby dawac tylko to jest nasz wspolny twor, ktory ulateia nam codzienne zycie :/

Dodaj komentarz


osiem + 5 =

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane