Autor: Krzysztof Kutwa

Analityk Polskiego Instytutu Ekonomicznego

COVID-19 wpędził w biedę miliony Europejczyków

Zbyt długo podział dochodów i bogactwa był niemal ignorowany przez makroekonomię.

Skąd wynikała ta ignorancja?. Zdaniem szwedzkiego teoretyka Pera Krusella, wynika ona być może z domniemania w literaturze, że ​​rozkład nie ma znaczenia przy określaniu agregatów. W latach 90. XX wieku niektóre badania podkreślały koniec fazy Kuznetsa, w której zmniejszały się nierówności i wykazały jednocześnie, że kompromisu między równością a wzrostem nie daje się już dowodzić empirycznie.

Nie kontynuowano jednak analizy rozkładu w teorii makro. Możliwym drugim powodem tego zaniedbania mógł być fakt, że dystrybucja dochodów nie była problemem makroekonomicznym, ponieważ to zjawisko było wyjaśniane głównie dzięki teorii cen czynników mikro z konsekwencją, że na poziomie makro właściwym podejściem byłaby „ekonomia skapywania” do polityki gospodarczej. Poglądy te były błędne i oczywiście wielki kryzys finansowy obalił oba domniemania.

Po pierwsze, Mian i Sufi, Carroll czy Muellbauer wykazali, jak istotne znaczenie dla wyjaśnienia zagregowanych zachowań konsumpcyjnych przed kryzysem i po nim mają istotne niejednorodności związane z zadłużeniem, ograniczeniami kredytowymi lub krańcowymi skłonnościami do konsumpcji z różnych źródeł dochodu lub bogactwa. Od tego czasu klasa modeli heterogenicznych agentów nowokeynesowskich – HANK – stała się aktywnym obszarem badań nad mechanizmem transmisji polityki pieniężnej. Wykład Ahna, Kaplana, Molla, Winberry i Wolfa na dorocznej konferencji NBER Macroeconomics zatytułowany „Kiedy nierówność ma znaczenie dla makro i makro ma znaczenie dla nierówności” pokazuje, jak ważna jest pętla sprzężenia zwrotnego i jak modele z realistyczną heterogenicznością gospodarstw domowych lepiej pasują do empirycznej dynamiki konsumpcji.

Po drugie, społeczne i polityczne następstwa kryzysu pokazały, jak ważna jest dystrybucja dochodów i bogactwa jako kwestia polityki gospodarczej. Pod tym względem istotny wkład empiryczny i polityczny Atkinsona, Piketty’ego, Saeza, Milanovica i innych był bardzo istotny. Aby przedstawić ten aspekt, analizowali dynamikę dystrybucji dochodów i bogactwa gospodarstw domowych w wielu krajach i na przestrzeni wielu dziesięcioleci. Szokujący wzrost nierówności od końca lat siedemdziesiątych i zanikanie klasy średniej w wielu rozwiniętych gospodarkach, jak pokazuje słynny „graf słoni” Milanovica skupiły umysły na rozwoju nierówności. Ogólnie rzecz biorąc, rozwój nierówności w krajach europejskich był w ostatnich dziesięcioleciach bardziej stłumiony niż w innych częściach świata, ale to wcale nie oznacza że on nie występował.

Globalny kryzys wywołany pandemią jest silnym impulsem potęgującym nierówności, które są z nami od pokoleń. Ci, którzy na co dzień są bogatsi, zdrowsi i bezpieczniejsi, zwykle takimi pozostali. Pandemia COVID-19 pokazuje opinii publicznej, że są problemy w zakresie sprawiedliwości w dostępie do ochrony zdrowia. Uwypuklone są istniejące nierówności, które z kolei grożą powstaniem nowych problemów.

Czas pandemii szczególnie okrutnie dał się we znaki społecznościom już wcześniej marginalizowanym. Dowodem na to jest choćby wzrost odsetka tych Europejczyków, którzy deklarują niezaspokojone potrzeby w zakresie badań lekarskich z powodu zbyt wysokich kosztów. W 2020 r. w całej UE odnotowano 27-proc. wzrost takich deklaracji. Najczęściej problem ten dostrzegali Polacy, Grecy i Rumuni.

Porównując dane za 2020 r. w stosunku do roku poprzedniego, można w sposób miarodajny ocenić wpływ pandemii na wzrost nierówności społecznych.

Dla kontrastu, braku widocznych zmian w dostępie do służby medycznej nie odczuli Czesi, Szwedzi czy Finowie. Jednak służba zdrowia to szczególny w dobie pandemii przypadek. Dlatego na kwestie nierówności warto spojrzeć szerzej. Podejście Komisji Europejskiej kładzie nacisk na trzy główne obszary ubóstwa, wykluczenia społecznego i nierówności mierzone trzema wskaźnikami – wskaźnikiem zagrożenia ubóstwem, wskaźnikiem deprywacji materialnej oraz wskaźnikiem osób żyjących w gospodarstwach domowych o bardzo niskiej intensywności pracy. Porównując dane za 2020 r. w stosunku do roku poprzedniego, można w sposób miarodajny ocenić wpływ pandemii na wzrost nierówności społecznych.

Wskaźnik zagrożenia ubóstwem (punkt odcięcia: 60 proc. mediany ekwiwalentnego dochodu po transferach społecznych) z poziomu 16,5 proc. w 2019 r. wzrósł rok później do 17,1 proc. Najintensywniej we Włoszech, Niemczech, Bułgarii i Irlandii. Nominalnie przybyło prawie 3,2 mln Europejczyków, którzy znaleźli się w biedzie. Częściej doświadczyły tego kobiety, zwłaszcza te po 64. roku życia oraz najmłodsze w wieku 15-24 lata – w obu grupach ubóstwo wzrosło o 6 proc. Najrzadziej zaś dotknięte zostały osoby w wieku od 25 do 55 lat. Zwłaszcza mieszkające na Litwie, w Estonii, Portugalii i Szwecji.

Deprywacja materialna odnosi się do stanu obciążenia ekonomicznego i dóbr trwałych, definiowanego jako wymuszona niezdolność (a nie wybór, by tego nie robić) do pokrycia nieoczekiwanych wydatków, do zapewnienia sobie tygodniowych corocznych wakacji poza domem, posiłku zawierającego mięso, kurczaka lub rybę co drugi dzień, odpowiedniego ogrzewania mieszkania, posiadania dóbr trwałych, takich jak pralka, telewizor kolorowy, telefon lub samochód, a także do stawiania czoła zaległościom w płatnościach (kredyt hipoteczny lub czynsz, rachunki za media, raty zakupów na raty lub inne płatności kredytowe).

Wskaźnik poważnej deprywacji materialnej i społecznej wzrósł o 3 proc. co oznacza, że zjawisko to zwiększyło pulę o niemal 900 tys. Europejczyków. Największe przyrosty zaobserwowano we Włoszech, Niemczech, Szwecji i Luksemburgu, a najmniejsze w Polsce, Słowacji, Holandii i Litwie.

W UE przybyło w 2020 r. niemal 800 tys. osób żyjących w gospodarstwach domowych o bardzo niskiej intensywności pracy.

Wskaźnik osób żyjących w gospodarstwach domowych o bardzo niskiej intensywności pracy definiuje się jako liczbę osób żyjących w gospodarstwie domowym, w którym członkowie w wieku produkcyjnym przepracowali w poprzednim roku czas pracy równy lub mniejszy niż 20 proc. ich całkowitego potencjału czasu pracy. Wskaźnik ten w 2020 r. w porównaniu do roku poprzedniego wzrósł o 2,5 proc. co oznacza, że w UE przybyło niemal 800 tys. osób żyjących w gospodarstwach domowych o bardzo niskiej intensywności pracy. Największe przyrosty odnotowano w Niemczech, Malcie, Francji i Luksemburgu, a najmniejsze na Słowacji, Portugalii, Cyprze i Estonii.

Koniec kapitalizmu jaki znamy?

Europejski Filar Praw Społecznych proponuje trzy cele na szczeblu UE, które mają być osiągnięte do roku 2030 w zakresie zatrudnienia, umiejętności i ochrony socjalnej. Jednym z celów jest ograniczenie ubóstwa i wykluczenia społecznego. Liczba osób zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem społecznym powinna zostać zmniejszona o co najmniej 15 mln do 2030 r., z czego co najmniej 5 mln powinny stanowić dzieci. Poprzedni cel (20 mln do 2020 r.) nie został zrealizowany między innymi przez pandemię COVID-19, ale nie tylko.

Biorąc pod uwagę powolny charakter zmian w zakresie nierówności, można argumentować, że dominujący reżim polityki pieniężnej, określający cele długoterminowe, jest prawdopodobnie najważniejszym czynnikiem, poprzez który banki centralne mogą wpływać na dystrybucję dochodów i bogactwa. Na przykład, pokonanie inflacji w krajach, które przez długi czas doświadczają wysokiej inflacji, jest prawdopodobnie ważnym czynnikiem przyczyniającym się do zmniejszenia nierówności. Druga implikacja jest taka, że ​​w przypadku danych ram polityki pieniężnej, w których obowiązuje reżim niskiej inflacji, jest mało prawdopodobne, aby określone środki przyjęte w odpowiedzi na zmiany cykliczne znacząco wpływały na nierówności.

Warto mieć na uwadze te rozważania, omawiając temat, któremu ostatnio poświęcono wiele uwagi w debacie publicznej, a mianowicie, w jaki sposób niestandardowe polityki pieniężne, takie jak te podejmowane w ostatnich latach przez Europejski Bank Centralny, wpływają na dobrobyt indywidualnych gospodarstw domowych. Dokładniej, w jakim stopniu niestandardowa polityka pieniężna wpływa na nierówności majątkowe i nierówności dochodowe w krótkim i średnim okresie? Które gospodarstwa domowe korzystają z tej polityk i w jakim stopniu?

Otwarta licencja


Tagi