Złe opinie o Polsce nie wystraszyły inwestorów

Inwestorzy zagraniczni nadal kupują polskie obligacje. W styczniu wartość papierów dłużnych zgromadzonych w ich portfelach wyniosła 132,5 mld zł. To kolejny rekord. Analitycy rynku długu są zaskoczeni tak dobrymi danymi. Dlaczego? Bo zagranica chętnie kupuje polskie papiery mimo rosnącej awersji do ryzyka, jaką obserwujemy od początku roku.
Złe opinie o Polsce nie wystraszyły inwestorów

Zagraniczny kapital ciągle płynie na polski rynek dlugu (CC BY-NC Lawrence OP)

W styczniu inwestorzy z zewnątrz zwiększali swoje zaangażowanie głównie w obligacje – mieli ich o około 5 mld zł więcej, niż na koniec grudnia 2010 roku. – To, że to inwestorzy zagraniczni są najbardziej aktywni na polskim rynku jest miłą niespodzianką. Polskie fundusze emerytalne są raczej bierne, czekają na ostateczny kształt projektu zmian w sprawie składki do nich. Krajowe fundusze inwestycyjne raczej pesymistycznie patrzą na rynek długu ze względu na kolejne podwyżki stóp. Za to zagranica kupuje. I prawdopodobnie jest dominującą siłą na przetargach obligacji – mówi Arkadiusz Urbański, analityk Pekao.

Zdaniem Marka Kaczora, dealera rynku długu w PKO BP, dane o zaangażowaniu inwestorów zagranicznych są zaskakujące, a ich wymowa jest jednoznacznie pozytywna. – Polska w styczniu nie miała dobrej prasy: zwracano uwagę, że czas pochwał już się skończył, że teraz rynek czeka na konkretne działania rządu, które nie następowały. Jeżeli w takim momencie, przy dużych zaburzeniach na rynkach globalnych inwestorzy zagraniczni kupują polskie obligacje to trzeba się tylko cieszyć. Bo co będzie się działo na rynku, gdy sytuacja na świecie się uspokoi? – mówi analityk.

Polska kupiła czas

Dane Ministerstwa Finansów zaskoczyły, bo rynek obligacji w styczniu nie był najlepszym miejscem do inwestowania. Na początku miesiąca doszło do dużej przeceny po informacjach o rządowych planach w sprawie OFE. W pierwszym odruchu analitycy zinterpretowali je jako wyjątkowo negatywne. Rynek miał stracić dużego gracza, który zazwyczaj stabilizował sytuację zapewniając stały popyt na papiery.

Arkadiusz Urbański uważa dziś, że właśnie wtedy gracze z zagranicy mogli wykorzystać moment, by kupować polskie obligacje po niskich cenach. – Banki zagraniczne mniej niż krajowe instytucje finansowe obawiają się podwyżek stóp ze strony NBP. Być może wierzą, że ścieżka podwyżek stóp będzie łagodniejsza niż to się wydaje analitykom tu na miejscu. Stąd bez oporów inwestują na rynku długu. Dużo mówiło się, że po ograniczeniu roli OFE popyt na obligacje zmaleje, ale widać, że jest podtrzymywany ze strony zagranicy. Na razie więc obawy się nie potwierdzają – mówi Arkadiusz Urbański.

Według niego coraz więcej wskazuje na to, że polskiemu rządowi udało się kupić trochę czasu: zagraniczni eksperci coraz częściej mówią, że z jednoznacznymi ocenami polityki fiskalnej poczekają do jesiennych wyborów. I dopiero po nich wystawią rachunek za przedstawiony plan reform – lub jego brak.

– Trzeba być jednak ostrożnym, bo inwestorzy tak naprawdę codziennie śledzą informacje z rynku, a polski rząd niewiele robi, by ograniczyć deficyt finansów publicznych. Jest ryzyko, że w przypadku jakiegoś wstrząsu z zewnątrz 10-15 mld zł z rynku długu może nagle odpłynąć nie czekając do wyborów – mówi Arkadiusz Urbański.

Na razie jednak nie jest źle. Piotr Marczak, dyrektor Departamentu Długu Publicznego MF komentując dane za zadłużenia inwestorów zagranicznych powiedział PAP, że również w lutym resort notuje duże zainteresowanie polskimi obligacjami – co najmniej tak duże, jak w styczniu. Skoro tak, byłby to niezły wynik w warunkach dużego wzrostu tzw. awersji do ryzyka spowodowanej postępującą destabilizacją w krajach Afryki Północnej. Coraz większe napięcie polityczne powoduje odpływ kapitału do tzw. bezpiecznych aktywów. Widać to już wyraźnie choćby po notowaniach złota i franka szwajcarskiego. Cena uncji złota w szybkim tempie zbliża się do historycznego rekordu (1431 dolarów za uncję). Dziś wynosi około 1410 dolarów. Frank za to już od dawna nie był tak mocny wobec euro i dolara. Obecnie za jednego franka trzeba płacić prawie 80 eurocentów – i to najwyższy kurs szwajcarskiej waluty wobec europejskiej w historii. Względem dolara frank nie był tak mocny co najmniej od 30 lat. Dziś kosztuje prawie 1,08 dolara.

Ryzyko rośnie z każdym miesiącem

Dane MF o zaangażowaniu zagranicy mają jednak swoją drugą, bardziej pesymistyczną wymowę. Analitycy już od dawna sygnalizują zagrożenia związane z rosnącym zaangażowaniem inwestorów zagranicznych na rynku długu. Tym bardziej, że na skutek zmian w systemie otwartych funduszy emerytalnych z rynku stopniowo będzie schodził duży stabilny gracz, jakim są dziś OFE. Rentowności polskich obligacji mogą stać się bardzie podatne na kryzysy zewnętrzne.

– Z miesiąca na miesiąc to ryzyko jest większe. Ale żeby je prawidłowo oceniać trzeba wiedzieć, jaka jest struktura zagranicznego kapitału portfelowego. Tego jeszcze nie wiemy. Jeśli by się okazało, że utrzymuje się tendencja z ubiegłego roku, czyli przeważa kapitał długoterminowy, ryzyko nagłego odpływu jest mniejsze. Jeśli nasze obligacje częściej kupują zagraniczne fundusze emerytalne niż banki, stabilność rynku długu nie byłaby aż tak bardzo zagrożona – mówi Arkadiusz Urbański.

Marek Kaczor dodaje, że według niego przeważa kapitał długoterminowy. Analityk PKO BP zwraca też uwagę na umiejętną politykę prowadzoną przez MF. Resort wyczuwa nastroje na rynku i odpowiednio dopasowuje do nich plan swoich emisji. W zapowiedziach na marzec nie ma np. przetargu obligacji dziesięcioletnich. To już spowodowało wzrost cen tych papierów na rynku wtórnym.

Samo MF na razie ze spokojem przygląda się dużemu zainteresowaniu kapitału portfelowego krajowym rynkiem długu. Wiceminister finansów Dominik Radziwiłł mówił w wywiadzie dla Obserwatora Finansowego w połowie lutego, że MF gdyby nawet chciało nie może ograniczyć napływu kapitału portfelowego z zagranicy. Jednak resort również dostrzega zagrożenia związane z rosnącym udziałem inwestorów zagranicznych w krajowym rynku długu. Według wiceministra rolę stabilizatora rynku może przejąć sektor bankowy. Ma on dużą nadpłynność, co widać choćby na przetargach bonów pieniężnych w NBP. I na razie jest dominującym sektorem pod względem wartości zaangażowania na rynku długu. Na koniec stycznia polskie banki miały w swoich portfelach skarbowe papiery dłużne o wartości 133,7 mld zł. 

Zagraniczny kapital ciągle płynie na polski rynek dlugu (CC BY-NC Lawrence OP)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Banki kupowały, kupują i będą kupować polskie obligacje

Kategoria: Rynki kapitałowe
Fundusze inwestycyjne musiały w marcu masowo wyprzedawać obligacje skarbowe, by obsłużyć klientów wycofujących środki. Ale wszystkie inne kategorie inwestorów także pozbywały się polskiego długu. Z jednym, ale bardzo istotnym wyjątkiem – na potęgę kupowały banki.
Banki kupowały, kupują i będą kupować polskie obligacje

Klauzula zbiorowego działania i sępie fundusze

Kategoria: Analizy
Klauzula zbiorowego działania (CAC) to zasada, która pozwala kwalifikowanej większości obligatariuszy wyrazić zgodę na prawnie wiążącą restrukturyzację zadłużenia. Kwalifikowana większość decyduje za wszystkich posiadaczy obligacji, nawet tych, którzy głosowali przeciwko niej.
Klauzula zbiorowego działania i sępie fundusze

Innowacje obligacyjne mogą uratować publiczne budżety

Kategoria: Rynki kapitałowe
Możliwe jest realizowanie zadań publicznych w sposób tańszy i bardziej efektywny, niż do tej pory, dzięki wykorzystaniu innowacyjnych mechanizmów finansowych opartych na obligacjach – przekonuje dr Marcin Wiśniewski w książce „Obligacje w finansowaniu zadań publicznych”.
Innowacje obligacyjne mogą uratować publiczne budżety