Aby dogonić świat, musimy biec dwa razy szybciej

07.12.2018
Dane statystyczne wskazują, że w ostatnich latach opóźnienie gospodarcze Polski wobec USA mierzone stanem zatrudnienia w rolnictwie się nie zmieniło, a w usługach się zwiększyło.


Można przyjąć, że przejście z rozwoju rolniczego (agrarnego) do rozwoju przemysłowego następuje wtedy, kiedy wielkość zatrudnienia w rolnictwie spada poniżej 50 proc. ogółu pracujących. Z przejściem z gospodarki przemysłowej do gospodarki postindustrialnej (nazywanej niekiedy gospodarką usług, gospodarką dualną) mamy zaś do czynienia wtedy, kiedy zatrudnienie w usługach przekracza 50 proc.

W Stanach Zjednoczonych (odkąd w XIX wieku USA wyprzedziły Wielką Brytanie pod względem rozwoju gospodarczego, stały się krajem odniesienia, do którego inni się porównują – przyjmijmy i my taką perspektywę) przejście do społeczeństwa industrialnego nastąpiło ok. 1885 roku, natomiast do społeczeństwa postindustrialnego – ok. 1955 roku. Te dwie daty, 1885 i 1955, można uznać za lata referencyjne, które pozwalają często dostrzec, jak duże jest opóźnienie w rozwoju gospodarczym danego kraju wobec USA.

Kiedy przyglądamy się statystykom rynku pracy w Polsce, możemy stwierdzić, że zatrudnienie w rolnictwie spadło poniżej 50 proc. ok. 1955 roku, natomiast zatrudnienie w usługach osiągnęło poziom 50 proc. ok. 1998 roku. Na podstawie tych danych możemy zatem oszacować, że w drugiej połowie lat pięćdziesiątych XX wieku opóźnienie w rozwoju gospodarczym naszego kraju wobec Stanów Zjednoczonych wynosiło ok. 70 lat, natomiast pod koniec XX wieku zmniejszyło się do ok. 45 lat.

W roku jubileuszu powrotu Polski na mapę Europy warto przekonać się, jak opóźnienie naszego kraju wobec USA wyglądało w minionym stuleciu. Przyjrzyjmy się statystykom zatrudnienia z tego okresu.

W dwudziestoleciu opóźnienie się zwiększa

Tuż po uzyskaniu niepodległości, w 1921 roku, w Polsce w rolnictwie pracowało 64 proc. ogółu zatrudnionych. Taki wskaźnik w rolnictwie osiągnięty został w USA ok. 1845 roku. Możemy zatem powiedzieć, że na początku lat dwudziestych XX wieku opóźnienie rozwoju gospodarczego Polski wobec Stanów Zjednoczonych wynosiło ok. 75 lat. Natomiast w usługach w 1921 roku w Polsce pracowało 19 proc. ogółu zatrudnionych. W USA wskaźnik taki osiągnięty został ok. 1850 roku, opóźnienie rozwojowe Polski to zatem ok. 70 lat.

Na tej podstawie opóźnienie rozwojowe Polski wobec USA w 1921 roku, wkrótce po odzyskaniu niepodległości, możemy określić na ok. 70 – 75 lat.

Stosując podobne szacunki możemy stwierdzić, że w 1938 roku, przy zatrudnieniu w rolnictwie w Polsce wynoszącym 59 proc. (w USA taki poziom osiągnięto ok. 1853 roku), opóźnienie rozwojowe naszego kraju wynosiło ok. 85 lat. Przy zatrudnieniu w usługach w Polsce wynoszącym w tym samym roku 18 proc. (w USA taką wartość osiągnięto ok. 1840 roku), opóźnienie naszego kraju to ok. 95 lat.

Opóźnienie w rozwoju gospodarczym Polski wobec USA pod koniec dwudziestolecia międzywojennego możemy zatem szacować na 85-95 lat.

Wyniki wskazują, że w okresie międzywojennym, mimo niewątpliwie wielu osiągnięć II Rzeczpospolitej, względna pozycja gospodarcza Polski uległa wyraźnemu pogorszeniu. Opóźnienie rozwojowe naszego kraju wobec najbardziej rozwiniętego gospodarczo państwa na świecie zwiększyło się o ok. 20 lat.

Po zakończeniu II wojny światowej, w 1950 roku, w Polsce zatrudnienie w rolnictwie wynosiło 56 proc. W USA było tak ok. 1863 roku, opóźnienie rozwojowe naszego kraju można więc ocenić na ok. 85 lat. W tym samym roku w usługach zatrudnienie w Polsce wynosiło 19 proc. W USA było tak ok. 1850 roku, opóźnienie to zatem ok. 100 lat.

W pierwszych latach rozwoju PRL opóźnienie wobec USA było zatem tylko niewiele większe niż przed II wojną światową (ok. 95 lat).

Postęp w PRL

Przyjrzyjmy się teraz, jak sprawy się miały w 1990 roku, w czasie upadku PRL i rozpoczęcia polskiej transformacji. W rolnictwie zatrudnienie w Polsce wynosiło 28 proc., w USA było tak ok. 1925 roku, opóźnienie rozwojowe naszego kraju to zatem mniej więcej 63 lata. W usługach zatrudnienie w Polsce wynosiło w tym samym czasie 36 proc., w USA było tak ok. 1922 roku, opóźnienie zatem to ok. 66 lat.

Z danych wynika zatem, że przez 40 lat gospodarki komunistycznej w Polsce dokonany został jednak wyraźny postęp. Opóźnienie w rozwoju gospodarczym zostało zredukowane do ok. 65 lat (czyli o ok. 30 lat). Wiele złego działo się w Polsce Ludowej, jednakże jeśli chodzi o zmiany strukturalne w gospodarce, to postęp był wyraźny. Osobną kwestią, wymagającą dłuższej dyskusji, jest jak wielkim kosztem społecznym (widocznym głównie w bardzo niskim poziomie życia) zostało to osiągnięte.

Przeanalizujmy teraz okres transformacji w Polsce. Po 20 latach przemian, w 2010 roku, w rolnictwie zatrudnienie w Polsce wynosiło 16 proc. W USA 16 proc. zatrudnienia w rolnictwie osiągnięto ok. 1952 roku, opóźnienie rozwojowe naszego kraju to zatem ok. 58 lat. W tym samym czasie w usługach zatrudnienie w Polsce wynosiło 57 proc. W USA 57 proc. zatrudnienia w usługach osiągnięto ok. 1968 r., opóźnienie to zatem mniej więcej 42 lata.

W pierwszych 20 latach polskiej transformacji opóźnienie rozwojowe Polski wobec Stanów Zjednoczonych zredukowane zostało więc o ok. 15 lat (z ok. 65 lat do ok. 50 lat). Możemy być z tego zadowoleni. Jest jednak pewne niepokojące „ale”.

Powrót do Alicji

Wiele wskazuje bowiem, że w ostatnich latach nastąpiło zahamowanie tej tendencji. W 2017 roku zatrudnienie w rolnictwie w Polsce wynosiło 10 proc. ogółu pracujących. W USA 10 proc. zatrudnienia w rolnictwie osiągnięto ok. 1960 roku, opóźnienie rozwojowe naszego kraju to zatem ok. 57 lat. W tym samym czasie w usługach w Polsce pracowało 59 proc. ogółu zatrudnionych. W USA wartość 59 proc. osiągnięto ok. 1970 roku, opóźnienie naszego kraju to zatem ok. 47 lat.

Widać wyraźnie, że mierząc opóźnienie wskaźnikiem zatrudnienia w rolnictwie w ostatnich latach nic się nie zmieniło, natomiast, mierząc opóźnienie wskaźnikiem zatrudnienia w usługach sytuacja wyraźnie się pogorszyła (wzrost opóźnienia z 42 lat do 47 lat).

Uśredniając te wskaźniki możemy powiedzieć, że w 2017 roku opóźnienie rozwojowe Polski wobec USA wynosiło ok. 52 lata, czyli było o dwa lata większe niż w 2010 roku.

Możemy być niewątpliwie zadowoleni z osiągnięć ostatnich 28 lat budowy nowego społeczeństwa (nie ośmielę się jednak napisać społeczeństwa rynkowego czy społeczeństwa kapitalistycznego, bo byłoby to dalekie od prawdy). Na pewno standard życia (mierzony np. dochodem na osobę, PKB na osobę czy średnią oczekiwana długością życia w momencie narodzin) napawa optymizmem. Czy jednak jest tak dobrze, jak mogłoby być?

Być może – zważywszy na tempo rozwoju świata – powinniśmy przeczytać na nowo „Przygody Alicji w Krainie Czarów” i przypomnieć sobie tzw. hipotezę Czerwonej Królowej. Monarchini tłumaczyła Alicji, że w Krainie Czarów „trzeba biec tak szybko, jak się potrafi, żeby zostać w tym samym miejscu. Jeżeli chce się znaleźć w innym miejscu, trzeba biec co najmniej dwa razy szybciej!” (Lewis Carrol, „Przygody Alicji w Krainie Czarów. O tym, co Alicja odkryła po drugiej stronie lustra”, przełożył Maciej Słomczyński, Czytelnik, Warszawa 1975).

Niestety, ostatnio, w minionych 10 latach, w Polsce „nie tylko nie biegniemy dwa razy szybciej”, ale można odnieść wrażenie, że biegniemy wręcz wolniej niż na początku naszej transformacji.

Tekst stanowi nawiązanie do referatu przedstawionego na konferencji pt. „Kapitalizm kontra socjalizm. Anatomia zmian systemowych w Polsce w latach 1918-2018”, zorganizowanej przez Wydział Ekonomii i Zarządzania Uniwersytetu w Białymstoku w dniach 25-26 czerwca 2018 r., oraz odniesienie do informacji Forum Obywatelskiego Rozwoju pt. „Komunikat 32/2018: 100-lecie odzyskania niepodległości a poziom życia Polaków.

 

 

 


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły