Brak spójnej polityki hamuje wzrost gospodarczy Rosji

09.01.2019
Niski wzrost gospodarki rosyjskiej to skumulowany efekt wieloletnich zaniedbań, pogłębiającej się izolacji i braku spójnej polityki gospodarczej.

Moskwa. Międzynarodowe centrum biznesu. (M. M. Czarnecki, CC BY-NC)


Rosja ma dar formułowania wieloletnich, bardzo ambitnych programów społeczno-gospodarczych, które często już w momencie ich przyjmowania obarczone są niemożnością realizacji. Jest to efekt oderwania stawianych celów i zadań od realiów i uwarunkowań ekonomicznych.

Przykładem może być program „Rosja  2020”, przyjęty w grudniu 2008 roku. Jego celem  było „osiągniecie poziomu rozwoju ekonomicznego i socjalnego, odpowiadającego statusowi Rosji jako wiodącego mocarstwa światowego XXI wieku”. Do 2020 roku Rosja miała wejść do grupy pięciu krajów przewodzących w świecie pod względem wielkości wytwarzanego Produktu Krajowego Brutto (PKB). Osiągnięcie takiego poziomu byłoby zagwarantowane w warunkach średniorocznego tempa wzrostu PKB na poziomie 6,5 proc. Już w momencie przyjmowania strategia była oderwana od rzeczywistości, szczególnie, że był to okres nasilającego się kryzysu globalnego 2008/2009. W rzeczywistości dynamika PKB w latach 2009-2017 osiągnęła średni poziom 0,7 proc., a w całym okresie objętym programem, tj. do 2020 roku, nie przekroczy zapewne 1 proc. W efekcie Rosja zamiast w pierwszej piątce znajdzie się na 12-14 miejscu pod względem wartości PKB (w 2008 roku było to 7 miejsce).

W jamie zastojowej

Równie ambitny cel, jakim jest wejście do grupy pięciu najbogatszych krajów świata, stawia sobie Rosja w aktualnie realizowanym programie rozwoju do 2024 roku. Analitycy zwracają jednak uwagę, że kraj ze znacznie niższą niż średnia światowa, w niektórych latach nawet więcej niż dwukrotnie, dynamiką wzrostu PKB nie jest w stanie poprawić swego miejsca w gospodarce światowej. Do tego niezbędny byłby wzrost gospodarczy w tempie 5-6 proc., a nie 1-2 proc., jaki jest odnotowywany aktualnie, czy nawet 2-3 proc., postrzegany jako wybitnie życzeniowy w następnych latach po 2020 roku.

W dyskusji na temat programu gospodarczego, stawianych celów i mechanizmów ich realizacji, charakterystyczną ocenę sformułował były wieloletni minister finansów i obecny prezes Izby Obrachunkowej (rosyjski NIK) Aleksiej Kudrin. Postrzegając możliwości rozwoju rosyjskiej gospodarki w granicach 1 proc., ocenia on, że Rosja znalazła się w „bezprecedensowej jamie zastojowej, z której gospodarka nie może się wydostać już od 10 lat”

Mocne fundamenty

Główne filary rosyjskich programów gospodarczych, w tym i tych aktualnie realizowanych, to przyspieszony wzrost z jednoczesnym utrzymaniem prosocjalnej polityki gospodarczej. W praktyce jednak realizowane działania nie sprzyjają, a nawet utrudniają realizację obu tych celów.

Analitycy, uwzględniając porównania międzynarodowe, zwracają uwagę na mocne fundamenty wewnętrzne gospodarki rosyjskiej, takie jak wysoka nadwyżka budżetowa (3,7- 4 proc. PKB), wysokie dodatnie saldo operacji bieżących (za okres styczeń listopad 2018 roku 104,3 mld dolarów), niski stopień zadłużenia publicznego (ok. 15 proc. PKB), względnie niski poziom inflacji (3,7 proc. na koniec listopada br.). Również uwarunkowania zewnętrzne, pomijając sankcje, są postrzegane jako korzystne dla gospodarki rosyjskiej. Dotyczy to w szczególności cen ropy naftowej, które kształtują się na wyższym poziomie niż zakładano w programach gospodarczych. Na tym tle analitycy prześcigają się w poszukiwaniu przyczyn utrzymywania się niskiego tempa wzrostu gospodarczego w porównaniu z tempem potencjalnym. Różnice w tym zakresie oceniane są na 2-4 punkty procentowe (ten wyższy poziom wskazują analitycy agencji Standard & Poor’s).

Głównego winowajcy upatruje się w działaniach rządu, który swymi decyzjami, zdaniem analityków, spycha gospodarkę rosyjską w kierunku recesji. Osłabianie szans rozwojowych wiąże się przede wszystkim z realizowaniem dogmatycznej, zdaniem wielu, zasady budżetowej, zgodnie z którą dochody budżetowe wynikające ze wzrostu cen ropy naftowej powyżej 40 dolarów za baryłkę (w warunkach 2017 roku i powiększanej corocznie o 2 proc., co daje cenę 40,8 dolarów w 2018 roku) są przeznaczane na zakup walut zasilających Fundusz Dobrobytu Narodowego (FDN), aż do momentu gdy jego zasoby osiągną 7 proc. PKB. Tym samym tworzenie „poduszki” zabezpieczającej stabilność w warunkach możliwego w przyszłości spadku cen ropy naftowej i zaostrzenia sankcji wygrało z bieżącymi potrzebami rozwojowymi gospodarki rosyjskiej. Wysoka wartość ropy naftowej (szacuje się, że średnia cena w roku bieżącym wyniesie 71 dolarów/bar.) przy istniejącym mechanizmie budżetowym wygenerowały w okresie pierwszych jedenastu miesięcy bieżącego roku dodatkowe wpływy do FDN w wysokości 2,5 bln rubli (ponad 40 mld dolarów). Według stanu na 1 listopada ub.r. fundusz zgromadził 4,6 bln rubli (68,5 mld dolarów), co stanowi 4,6 proc. PKB.

Kolejną decyzją rządu jest podwyżka od 1 stycznia 2019 roku podatku VAT z 18 do 20 proc. Analitycy, krytykując sens ekonomiczny podjętej decyzji, wskazują, że dzieje się to w warunkach istnienia znaczącej nadwyżki budżetowej, a dodatkowe wpływy do budżetu z tego tytułu w wysokości 600 mld rubli, oznaczają jednoczesne uszczuplenie konsumpcji o taką samą wartość. Jest to o tyle istotne, że niedostateczną dynamikę konsumpcji przedsiębiorcy wskazują jako jeden z głównych powodów ich niskiej aktywności inwestycyjnej. To zaś z kolei jest powszechnie postrzegane jako główny czynnik spowolnienia gospodarczego. Własnymi decyzjami rząd osłabia to, co w swoich programach gospodarczych wskazuje jako wiodący czynnik przyspieszenia dynamiki wzrostu gospodarczego, tj. inwestycje, w tym finansowane z budżetu na zasadzie partnerstwa prywatno-publicznego. Przy tej okazji przypomina się sytuację z roku 2004, gdy od 1 stycznia stawka VAT była obniżana z 20 proc. do obecnie obowiązujących 18 proc. Ministerstwo Finansów uzasadniało wtedy ten ruch potrzebą wsparcia inwestycji oraz dobrą sytuacją budżetu. Dziś, mimo istnienia analogicznych uwarunkowań, dokonuje ruchu odwrotnego.

Wymiernym negatywnym efektem decyzji, wskazywanym również w prognozach rządowych, będzie spadek dynamiki wzrostu PKB z tegorocznego poziomu 1,7-1,8 proc., do 1,3 proc. w 2019 roku, zamiast zakładanego wcześniej przyspieszenia do pond 2 proc.

Analitycy w swych ocenach idą dalej, wskazując, że sumarycznym efektem podwyżki VAT, skutkującej wzrostem inflacji i spadkiem dynamiki konsumpcji o 2 punkty procentowe będzie dalsze osłabienie dynamiki wzrostu gospodarczego w 2019 roku do 0,8 proc.

Większa pomoc państwa, mniejsze dochody obywateli

Znaczący rozziew i brak korelacji między deklaracjami programowymi a działaniami i decyzjami rządu dostrzega się również w odniesieniu do prosocjalnego charakteru rozwoju gospodarczego, z czynnikiem przewodnim, jakim jest walka z biedą i ubóstwem. Szczodrość budżetu spowodowała, że udział środków ze źródeł socjalnych w dochodach Rosjan wzrósł z 13,2 proc. w roku 2008 do 19,7 proc. w 2017 roku. Jednocześnie jednak dochody realne ludności w ostatnich czterech latach obniżyły się o 11 proc. Sytuacja w tym zakresie, mimo znaczących jednorazowych różnorodnych wypłat z budżetu przed wyborami prezydenckimi w marcu, nie poprawi się również w roku bieżącym. W listopadzie dochody realne Rosjan spadły o 2,9 proc. w ujęciu rocznym i rok 2018 może okazać się kolejnym piątym z rzędu ze zmniejszającymi się dochodami. Analitycy nie widzą istotnych przesłanek zmiany tej tendencji w następnych latach.

Podkreśla się, że spadek dochodów realnych ludności następuje w warunkach istotnego spowolnienia inflacji, która w 2017 roku spadła do poziomu 2,5 proc. w porównaniu z 11,4 proc. w roku 2014. W 2018 roku przekroczyć może 4,2 proc. Podwyżka VAT, według powszechnych ocen, wpłynie na wzrost inflacji w roku 2019 do 5,5-6 proc.

Jeżeli dochody realne ludności spadały przy malejącej inflacji, to trudno byłoby oczekiwać ich wzrostu, gdy inflacja przyspiesza. Przy dalszym ich spadku skala biedy i ubóstwa w Rosji powiększy się, obejmując nawet 20 mln mieszkańców. Według oficjalnych danych już obecnie osoby z dochodami poniżej minimum socjalnego stanowią 12,3 proc. całej ludności Rosji.

Bank wspomaga rząd, gospodarki już nie

Bank Rosji (CBR) w swoich działaniach zorientowany jest na cel inflacyjny, ustalony na poziomie 4,0 proc., czemu podporządkowana jest polityka podstawowej stopy procentowej. Bank jest powszechnie krytykowany za utrzymywanie jej na zbyt wysokim poziomie, co skutkuje zawyżonymi kosztami kredytów. Stwarza to istotną barierę w ich dostępności zarówno w segmencie inwestycyjnym, jak i konsumpcyjnym. W efekcie osłabiany w ten sposób popyt przekłada się na mniejszy od potencjalnego wzrost gospodarczy.

CBR podstawową stopę procentową w roku 2018 podwyższał już dwukrotnie (pierwszy raz we wrześniu z 7,25 do 7,50 proc.). Ostatnia podwyżka z połowy grudnia z 7,50 do 7,75 proc. jest wiązana przez bank z oczekiwanym wzrostem inflacji z powodu podwyżki VAT. Analitycy nie dostrzegają jednak fundamentalnych podstaw dla takiej decyzji, wskazując na brak konsekwencji i sprzeczności w działaniach CBR.

Od lutego 2017 roku bank na zlecenie Ministerstwa Finansów dokonuje zakupu walut na rynku wewnętrznym. Na ten cel przeznaczone zostało 912 mld rubli (ok.15,6 mld dolarów) w roku 2017 oraz 4 bln rubli (ok. 64 mld dolarów) w 2018 roku. Taka skala interwencji na rynku walutowym to istotny czynnik osłabienia kursu rubla, tym bardziej, że do sierpnia ubiegłego roku transakcje te dokonywane były na otwartym rynku (od września zakupy dokonywane były z zasobów CBR). Osłabiający się rubel to istotny czynnik wzmacniający inflację. Zwraca na to uwagę w swych analizach sam CBR, którego pani prezes Elwira Nabiullina szacuje, że czynnik dewaluacji rubla odpowiada za 0,9 punktu procentowego inflacji za 2018 r.

CBR, ogłaszając ostatnią decyzję o podwyżce podstawowej stopy procentowej, poinformował jednocześnie, że od 15 stycznia 2019 roku wznawia zakupy waluty na rynku otwartym. Zdaniem analityków, podejmując pierwszą decyzję, CBR chce kompensować negatywne proinflacyjne efekty tej drugiej decyzji. Nosi to znamiona walki z ogniem, do którego samemu dolewa się przysłowiowej oliwy. Rząd wychodzi na swoje (dewaluacja to źródło dodatkowych wpływów budżetowych, szczególnie tych powiązanych z podatkami eksportowymi), CBR też, ale gospodarka niekoniecznie.

Wyższe podatki nie prowadzą do wzrostu

Wiodący ekonomiści Rosji na konferencji, która odbyła się pod koniec listopada ub.r., poddali ostrej krytyce politykę gospodarczą. Ich zdaniem rząd swoimi działaniami „zareformował” gospodarkę. Żaden wzrost gospodarczy, jeżeli ma być procesem realnym, nie może zaczynać się od zwiększenia podatków i podwyższenia wieku emerytalnego, a finansowa „poduszka bezpieczeństwa” tworzona przez rząd to prosta droga do „zaduszenia” gospodarki rosyjskiej.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test