Cała energetyka wspiera polskiego górnika

01.03.2017
Choć w myśl unijnego prawa Polska nie może dopłacać do sektora węgla kamiennego, za wyjątkiem likwidacji kopalń, to rząd umiejętnie sobie z tym radzi i różnymi sposobami dosypuje im miliardy. Po spółkach energetycznych teraz ma się dołożyć np. Orlen.


Zapewne nie ma takiej sumy, której polskie kopalnie węgla kamiennego by nie skonsumowały. Im więcej się dokłada do ich ratowania, tym większe są potrzeby. Oczywiście są wyjątki, jak lubelska Bogdanka (66 proc. jej akcji należy do poznańskiej grupy energetycznej Enea), która radzi sobie całkiem nieźle.

W myśl szykowanej strategii dla górnictwa na lata 2016-2030, która miała być gotowa do końca ubiegłego roku, a w najlepszym razie zostanie przyjęta w maju tego roku, rząd chce docelowo wykonania analiz dotyczących integracji pionowej górnictwa i energetyki. Miałaby być ona oparta na trzech Dywizjach Węgla Energetycznego:

  • Górnośląskiej (Polska Grupa Górnicza, Katowicki Holding Węglowy i Węglokoks Kraj),
  • Małopolskiej (Tauron Wydobycie plus węgiel energetyczny z Jastrzębskiej Spółki Węglowej),
  • Wschodniej (Bogdanka).

Szczegóły planów na razie nie są znane, niemniej konsolidacja górnictwa i energetyki postępuje. Wiele z tych powiązań ma biznesowe uzasadnienie i sens, jednak część może zastanawiać i skłaniać do pytania, czy to naprawdę ma sens.

Warto przypomnieć, że w listopadzie 2016 r. polski rząd dostał notyfikację Komisji Europejskiej na wydanie 8 mld zł z budżetu państwa (tzw. pomoc publiczna) na likwidację kopalń w latach 2015-2018. Na razie z listy sześciu zgłoszonych w Brukseli zamknięta została jedna – Makoszowy w Zabrzu.

Lubelski Węgiel Bogdanka

Od 2010 roku była to w pełni prywatna kopalnia, od 2009 roku notowana na GPW. Jedyna na Lubelszczyźnie, z innym złożem niż śląskie, ale też z lepszą efektywnością i niższymi kosztami. Zawsze na plusie. Ale na ratowaniu śląskich kopalń zaczęła tracić konkurencyjność. Jesienią 2015 roku Enea, która najpierw wypowiedziała kopalni część kontraktów, chwilę później ogłosiła wezwanie na jej akcje. Powiodło się. Za 1,4 mld zł poznańska grupa kupiła kontrolny pakiet udziałów. Jednak to działanie jest jak najbardziej uzasadnione. Bogdanka jest bowiem głównym dostawcą paliwa do należącej do Enei elektrowni w Kozienicach (w tym również w przyszłości do budowanego bloku 1075 MW), a ta jest jej głównym klientem.

Teraz Enea jest w procesie zakupu od Engie elektrowni w Połańcu, dzięki czemu Bogdanka również tam będzie mogła prawdopodobnie zwiększyć dostawy paliwa. Kopalnia w nowej strategii zapowiedziała zresztą zwiększenie wydobycia z obecnym 8,5 mln ton rocznie do 9,2 mln ton rocznie. Widać więc, że ten mariaż zaczyna przynosić pierwsze efekty. Poza tym Enea do Bogdanki jako tako nie dosypuje.

Jastrzębska Spółka Węglowa

Tu zastrzyk z energetyki jest najmniej widoczny. A to dlatego, że JSW jest największym w UE producentem węgla koksowego, bazy do produkcji stali. Ale na razie węgiel energetyczny nadal produkuje – m.in. w kopalni Krupiński, która do końca marca ma zakończyć pracę i trafić do likwidacji w Spółce Restrukturyzacji Kopalń.

JSW przeszła wielki proces dezinwestycji. Sprzedała m.in. swoją Spółkę Energetyczną Jastrzębie oraz aktywa ciepłownicze. Właśnie tu nabywcą była energetyka, czyli PGNiG Termika, która kupiła aktywa JSW za ponad 300 mln zł. Wałbrzyską koksownię Victoria z kolei odkupiły za 350 mln zł ARP i TF Silesia (czyli także podmioty kontrolowane przez Skarb Państwa). Obligacje za 300 mln zł wyemitowane pod koniec 2016 roku objęło TF Silesia. Banki z kolei zgodziły się na odroczenie spłaty 1,3 mld zł zadłużenia, ale po warunkiem zamknięcia niektórych kopalń: części Jas-Mosu (doszło do tego w 2016 roku) oraz wspomnianego już Krupińskiego. Spółka pozyskała też 290 mln zł finansowania inwestycji z Funduszu Restrukturyzacji Przedsiębiorców.

Ale to nie wszystko. Jastrzębie chce w tym roku wyemitować akcje za ok. 500 mln zł z prawem dotychczasowego poboru. Oznaczałoby to, że najwięcej dołoży Skarb Państwa, który ma ponad 50 proc. akcji spółki.

Tauron Wydobycie

Tauron to pierwsza spółka energetyczna, która zaangażowała się w górnictwo, bo już na etapie tworzenia koncernu w jego skład weszły kopalnie Janina w Libiążu i Sobieski w Jaworznie. Rok temu doszła trzecia, czyli Brzeszcze. To w zasadzie pół kopalni, bo jej druga część jest likwidowana. Brzeszcze należały do Kompanii Węglowej (jej następczynią jest Polska Grupa Górnicza). Generowały olbrzymie straty (m.in. po wielkim podziemnym pożarze) i miały być likwidowane.

Trafiły do Spółki Restrukturyzacji Kopalń (SRK), skąd wykupił je Tauron za symboliczną złotówkę. Symboliczną, bo musiał zwrócić ok. 150 mln zł pomocy publicznej. Gdy kopalnia trafia do SRK i ma z niej prawo korzystać, to odkupujący ją inwestor musi dotację zwrócić. Tak też się stało.

Mimo inwestycji Brzeszcze ciągną w dół wyniki Tauronu Wydobycie, choć spółka zapewnia, że od przyszłego roku kopalnia wyjdzie na prostą, a jej obecność w grupie da efekty synergii, m.in. dzięki możliwości mieszania jej węgla z węglem z pozostałych kopalń koncernu dla uzyskania paliwa optymalnej jakości. Przejęcie Brzeszcz zwiększyło Tauronowi pokrycie zapotrzebowania na paliwo do elektrowni własnym surowcem z ok. 50 do 75 proc.

Katowicki Holding Węglowy

Dziś jeszcze samodzielny, do końca marca – według zapowiedzi resortu energii nadzorującego branżę – ma być włączony do Polskiej Grupy Górniczej. Obecnie to on jest w najgorszej sytuacji ze wszystkich spółek węglowych. KHW bowiem nie będzie miał już pieniędzy, by zapłacić załodze pensje za marzec. Nie miał ich już na wypłatę należnej czternastki. Na konta górników wpłynęło ok. 14 mln zł, czyli po 1000 zł na osobę. Na całe świadczenie potrzeba było ok. 90 mln zł.

KHW nie dostał żadnego formalnego dokapitalizowania, ale żyje na kredyt – chodzi m.in. o przedpłaty za węgiel od energetyki. W planie było dokapitalizowanie spółki kwotą 700 mln zł (350 mln zł deklarowała Enea, 200 mln zł TF Silesia, 150 mln zł Węglokoks), jednak te pieniądze nie trafią do KHW, ale do PGG po przejęciu Holdingu.

Polska Grupa Górnicza

Największa z naszych spółek węglowych, z największymi potrzebami i największym dokapitalizowaniem – od momentu powstania 1 maja 2016 r. pozyskała ok. 2,5 mld zł. A to jeszcze nie koniec. Zwłaszcza w kontekście przejęcia KHW, który ma 2,5 mld zł zobowiązań.

PGG powstała na bazie upadającej Kompanii Węglowej, od której przejęła wszystkie jej 11 kopalń i połączyła w pięć. Nie zlikwidowała żadnej. Pilnując wyniku, obniżyła za to nakłady inwestycyjne o 36 proc. w stosunku do zakładanego planu. W PGG energetyka zaangażowała się najmocniej. Po 500 mln zł na dokapitalizowanie wyłożyły PGE, Energa i PGNiG Termika. Dla tej pierwszej PGG ma być dostawcą węgla do nowych bloków (2 x 900 MW) powstających w elektrowni Opole. Dla tej drugiej z kolei PGG ma dostarczać węgiel do nowego bloku w elektrowni Ostrołęka, który Energa ma budować z Eneą.

Kopalnie dostały pieniądze, teraz muszą dać wyniki

Jednak 1,5 mld zł z energetyki to nie wszystko. 700 mln zł to udziały Węglokoksu, który skonwertował swoje długi na akcje. Niemal 400 mln zł to zaangażowanie TF Silesia. A teraz potrzeba jeszcze więcej. Wspomniane 700 mln zł, które miały trafić do KHW, zostaną dosypane do PGG po przejęciu Holdingu. To wciąż za mało – do domknięcia fuzji brakuje 400 mln zł. Te ma dołożyć Orlen – jednak ponieważ tu trudno mówić o efekcie synergii, zaangażowanie ma być pośrednie.

Orlen może odkupić część aktywów Węglokoksu (np. udziały w lotnisku Pyrzowice czy spółkę energetyczną), z kolei Węglokoks zaangażowałby te środki w PGG. Docelowo bowiem Węglokoks jako największy udziałowiec PGG ma być z nią jeszcze bardziej zintegrowany. Resort energii chce, by dołożył do Grupy swój Węglokoks Kraj, czyli kopalnię Bobrek-Piekary. To o tyle paradoksalna sytuacja, że kopalnie Bobrek i Piekary, gdy działały osobno w Kompanii Węglowej, miały być likwidowane. Węglokoks od KW je odkupił, zrestrukturyzował i doprowadził do tego, że połączony zakład przynosi zyski, a teraz musiałby go oddać PGG. To budzi naturalny sprzeciw spółki, dla której Węglokoks Kraj jest m.in. dobrym zabezpieczeniem kredytów.

Pieniędzy dla PGG trzeba będzie znacznie więcej. Minister energii Krzysztof Tchórzewski powiedział, że w najbliższych latach w „dużej PGG” potrzebne będą inwestycje warte ok. 3 mld zł. Zresztą 1,1 mld zł na domknięcie fuzji też może nie wystarczyć – mówi się już o poszukiwaniu kolejnych 400 mln zł.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test