• Obserwator Finansow

Polacy w pętli złych długów

05.03.2010
16,8 mld zł sięgnęła wartość zadłużenia niespłacanego przez Polaków. Przez rok wzrosła o 95 proc. – wynika z raportu InfoDługu. Wartość zaległych zobowiązań rośnie szybciej niż liczba osób, które mają problemy z regulowaniem należności. A to oznacza, że osoby, które kilka miesięcy temu miały problemy z regulowaniem rat, teraz mają je jeszcze większe.


Dane zawarte w najnowszym raporcie InfoDługu są niepokojące. Wskazują na znaczący wzrost zadłużenia Polaków. Na koniec lutego całkowita kwota zaległych zobowiązań jest o 2,4 mld zł, czyli o 17 proc. wyższa niż trzy miesiące wcześniej. Jest to najwyższy kwartalny wzrost wartości zadłużenia odnotowany w raporcie InfoDługu.

InfoDług przygotowywany jest przez InfoMonitor BIG, który zbiera informacje na temat  przeterminowanego zadłużenia Polaków – powyżej 60 dni, nie tylko wobec banków, ale także spółdzielni mieszkaniowych, dostawców energii elektrycznej i gazu, telefonii komórkowej etc. Udostępnia je bankom i przedsiębiorstwom, dzięki czemu mogą zminimalizować swoje ryzyko biznesowe. Raporty InfoDług publikowany jest od sierpnia 2007 r. co trzy miesiące.

Z najnowszego raportu wynika, że 42 proc. Polaków uważa, że w ciągu ostatniego kwartału pogorszyła się sytuacja finansowa ich gospodarstw domowych. To natychmiast przełożyło się na wzrost niespłacanych należności. Ich średnia wartość wzrosła w porównaniu z listopadem 2009 r. o 906 zł – do 9,7 tys. zł, czyli o 10 proc. Obecnie 1,7 mln Polaków nie spłaca swoich zobowiązań w terminie, o 102,4 tys. więcej niż trzy miesiące temu. W ostatnim kwartale dynamika wzrostu kwoty zadłużenia – 17 proc., była zdecydowanie wyższa od dynamiki przyrostu liczby osób posiadających przeterminowane zadłużenie – 6,3 proc. A to oznacza, że rośnie zadłużenie osób, które już w ubiegłym roku miały problem z regulowaniem należności.

W tym czasie nie zmieniło się jedno – nadal 59 proc. dłużników, to mężczyźni w wieku 31 – 40 lat, mieszkańcy województwa śląskiego lub mazowieckiego. Rekordzista zalega z kwotą 81 mln zł.

 

OPINIA

Mariusz Hildebrand, prezes InfoMonitor BIG

Pierwszy raz w historii naszych badań zauważyliśmy kwartalny wzrost nieregularnych zobowiązań Polaków o ponad 2 mld zł, w 2009 r. Wystąpił dwukrotnie. Jednak pod koniec ubiegłego roku zaczęły napływać lepsze dane z gospodarki, przede wszystkim o stabilizacji kondycji przedsiębiorstw, dlatego liczyliśmy, że w okresie listopad 2009 r./luty 2010 r. sytuacja zacznie się normalizować, to znaczy, wzrost złych długów będzie niższy niż 2 mld zł. Dawałoby to nadzieję na poprawę sytuacji ekonomicznej Polaków także w kolejnych okresach. Jednak po ostatnich danych, które mówią o kwartalnym wzroście złych długów o 2,7 mld zł,  nie  mogę postawić takiej prognozy.

Powodem wpadania klientów w pętlę zadłużenia jest sytuacja na rynku pracy. Nie tylko rosnące bezrobocie. Wiele zakładów, aby utrzymać zatrudnienie, uelastyczniło, czyli zwykle skróciło, czas pracy. Tym samym spadły wynagrodzenia. Stąd widzimy, że największy poziom nieregulowanego zadłużenia jest w regionach silnie uprzemysłowionych – na Górnym i Dolnym Śląsku, w województwach: wielkopolskim, pomorskim, łódzkim i kujawsko-pomorskim. Są to też regiony, w których podstawowe gałęzie przemysłu przechodzą restrukturyzację nie zależną od kryzysu, co jeszcze pogłębia problem osób tam mieszkających.

Zupełnie inna jest sytuacja w województwie mazowieckim. Choć zajmuje drugie miejsce, po Śląsku, na liście regionów, w których problem z regulowaniem zobowiązań jest największy, to powodem nie jest sytuacja na rynku pracy, a nadmierna konsumpcja. Klienci z Mazowsza, przede wszystkim z Warszawy, nie tylko zaciągają najwięcej kredytów, ale także kupują najwięcej sprzętu na raty, telefonów komórkowych, usług internetowych i telewizyjnych. Nie w pełni to kontrolują. W efekcie pojedyncze drobne płatności zsumowane w jednym miesiącu dają kwotę przekraczającą możliwości gospodarstwa domowego. Niezwykle często taki problem mają osoby o dochodach na poziomie średniej krajowej lub wyższych. Zresztą, uczciwie przyznając, nie tylko Warszawiacy, ale również mieszkańcy innych dużych miast. Bombardowani reklamami, bonusami i promocjami, łatwiej ulegają pokusom i złudnemu wrażeniu, że na wszystko ich stać.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test