Afryka musi szukać nowego pomysłu na rozwój

16.09.2011
Początek XXI wieku był obiecujący dla Afryki. Był to dla niej okres szybszego rozwoju gospodarczego niż innych części świata, ale ponad połowa jej mieszkańców nadal żyje w ubóstwie. Mieszkańcy Afryki doszukują się swojej szansy w procesach integracyjnych.

(CC By-NC-SA Linford A)


Mówiono o tym w trakcie piątego już kongresu OMFIF (Official Monetary and Financial Institution Forum), który odbył się w Pretorii. Przeważnie jednak oczy całego świata skierowane są na kryzys zadłużeniowy w strefie euro, USA oraz czołowych gospodarkach wschodzących. Pozostałe obszary są najczęściej pomijane. Jednym z nich jest na pewno Afryka, o której stosunkowo niewiele się mówi. A jest o czym.

Pierwsza dekada 21 wieku była zdecydowanie lepsza od ostatniej dekady dwudziestego wieku. Dlatego wieku ekspertów żywiło w Pretorii – brałem udział w tym spotkaniu – nadzieję, że dla Afryki przychodzą jednak lepsze czasy. Jej potencjał jest ogromny i są pewne podstawy do bardzo ostrożnego optymizmu. Nic więc dziwnego, że RPA doproszono do grona czwórki krajów BRIC i w efekcie powstała piątka BRICS. Niestety jest też wiele argumentów na rzecz zachowania szczególnej ostrożności w rysowaniu przyszłości tego kontynentu.

Tomaz Augusto Salomeo, sekretarz generalny Wspólnoty Rozwoju Afryki Południowej (Southern African Development Community) zwraca uwagę, że średni wzrost gospodarczy w Afryce w pierwszej dekadzie 21 wieku wyniósł 5,5 proc., co stanowi ogromną poprawę zważywszy, że w latach dziewięćdziesiątych wyniósł on zaledwie 2,2 proc. Tej pozytywnej tendencji towarzyszył znaczący spadek inflacji. W ostatnich dziesięciu latach inflacja wynosiła 10 proc.. Może to ciągle jeszcze wysoki poziom, ale w poprzedniej dekadzie sięgała ona niemal 28 proc. Do tego wszystkiego w tym samym czasie znaczącemu polepszeniu uległy term of trade krajów Afryki.

Głównym problemem ubóstwo

Inflacja spadła, ale w pierwszej dekadzie 21 wieku inflacja na pewno nie była problemem dla gospodarki światowej. Problemem jest skala ubóstwa. Odsetek ludzi żyjących w Afryce w ubóstwie jest nadal bardzo wysoki i stanowi ponad 50 proc. W połowie lat dziewięćdziesiątych wynosił on prawie 60 proc., ale nikt nie jest jeszcze w stanie oszacować skutków bieżącego kryzysu globalnego na poziom ubóstwa w Afryce. Nikt raczej nie ma wątpliwości, że przyczynił się on do wzrostu pauperyzacji społeczeństwa afrykańskiego. Nie daje to podstaw do trwałego optymizmu. Co gorsze, brak zdolności do zahamowania procesu pauperyzacji może destabilizować lokalną scenę polityczną. Wystarczy wspomnieć o pojawienie się takich populistycznych polityków jak Julius Malema w RPA.

Powyższy stan rzeczy zmusza do zastanowienia się nad przyczynami przewlekłych słabości trapiących opisywany tutaj kontynent. W Afryce jest bardzo trudno dopatrzeć się oznak poważnych reform strukturalnych, w efekcie czego większość krajów jest wręcz niebezpiecznie uzależniona od dochodów z tytułu eksportu surowców. Niekończące się konflikty i napięcia na skutek wcześniejszych wojen (jest ich przynajmniej dziesięć) zniechęcają zagranicznych inwestorów do lokowania swoich pieniędzy w tej części świata. Korupcja jest zjawiskiem wszechobecnym i szalenie utrudniającym oddolne ożywienie rodzimej przedsiębiorczości. Jak słusznie zauważył jeden z uczestników kongresu, największym problemem Afryki jest brak milionerów. Za to nie brakuje miliarderów wywodzących się z tamtejszych grup trzymających władzę. Ten stan rzeczy nie sprzyja ani zagranicznym inwestorom ani lokalnym przedsiębiorcom.

Duża aktywność Chin

Wiele uwagi poświęca się wzmożonej obecności Chin w tej świata. Zdania na temat jej skutków są podzielone. Wielu uczestników spotkania w Pretorii wyrażało swój sceptycyzm, ale byli też i tacy, którzy wiązali spore nadzieje z napływem chińskiego kapitału. Uczestnicy nie tylko zastanawiali się nad skutkami importu kapitału z Chin. Próbowano też analizować skutki przeszczepiania doświadczeń azjatyckich na grunt afrykański. Bardzo sceptycznie ocenia taki przeczep Lord Desai z London School of Economics. Zwraca on uwagę na różnice w zaludnieniu (i w efekcie dostępu do siły roboczej) między Afryką a Azją. Jego zdaniem Afryka powinna bardziej koncentrować się na doświadczeniach gospodarczych Ameryki Łacińskiej. Istotnie, jeśli weźmie się pod wzgląd liczbę mieszkańców na jeden kilometr kwadratowy, Afryce z 31 mieszkańcami jest znacznie bliżej do Ameryki Łacińskiej (27) niż do Azji (87).

Niezależnie jednak od obranego modelu gospodarczego, Afryka potrzebuje niezbędnych inwestycji w infrastrukturę. Przede wszystkim transportową. Ale nie tylko. Przemysł wydobywczy musi być koniecznie zmodernizowany. Dotyczy to zwłaszcza RPA. Brak odpowiednich inwestycji powoduje, że kraj ten nie może maksymalizować korzyści z tytułu boomu. Już w 2008 r. RPA utraciła pozycję czołowego producenta na rzecz Chin (co odebrano wówczas dość złowieszczo). Ponadto na tle innego dostawcy złota z półkuli południowej, Australii, wydobycie RPA wygląda dość blado. Aby to osiągnąć Afryka musi stanowczo poprawić swój know how zwiększając nakłady na oświatę i badania. Wydaje się to być niezbędne w celu osiągnięcia większej dywersyfikacji przemysłu zdatnego do konkurowania w skali globalnej.

Aby móc realizować wszystkie powyższe ambitne, ale i wręcz niezbędne cele, konieczne wydaje się usprawnienie funkcjonowania rynków kapitałowych, zapewniający optymalną alokację kapitału. Gospodarzy kongresu w Pretorii interesowały bardzo doświadczenia naszego kraju z pierwszych lat polskiej transformacji. Dotyczyło to w szczególności liberalizacji kapitałowej, a także nasze doświadczenia w zakresie prowadzenia polityki kursowej. Za jej sprawą w sposób podręcznikowy udało się zejść z dość wysokiej inflacji bez zbędnej utraty konkurencyjności na skutek realnej aprecjacji złotego.

Co przyniesie integracja

W świetle ogromnych wyzwań, Afrykańczycy doszukują się swojej szansy w procesach integracyjnych. W końcu jednym z zadań SADC jest dążenie do podejmowania regionalnych procesów na rzecz wspólnej szeroko rozumianej polityki gospodarczej. Pytanie jednak czy procesy integracyjne w Afryce mają najmniejszą szansę powodzenia. Tomaz Salomeo zwraca uwagę, że pojęcie Afryki nie dla wszystkich Afrykańczyków oznaczają dokładnie to samo. Na pewno mieszkańcy państw Maghrebu inaczej postrzegają Afrykę od mieszkańców zamieszkujących ten kontynent na południe od Sahary.

Różnice w religii, kulturze, a przede wszystkim mentalności karzą raczej wątpić w powodzeniu koncepcji panafrykańskich. Znacznie większe szanse wydają się mieć inicjatywy o charakterze regionalnym (takie właśnie jak SADC). Ale i tutaj jest zalecana ostrożność.  Marsz w kierunku ujednolicenia polityki gospodarczej należy czynić w sposób wyjątkowo ostrożny. Wystarczy spojrzeć się na doświadczenia Europy. Oczywiście samo porównanie potencjału Europy i krajów SADC wydaje się być wręcz niestosowne, ale jak już się poczyta na temat planów wspólnej polityki gospodarczej SADC (www.sadc.int), to łatwo wyczuć inspirację płynące z europejskich kryteriów konwergencji. Dlatego uczestnicy kongresu w Pretorii przestrzegali przed zbyt szybkim tempem integracji. Tym bardziej, że w wielu częściach tego kontynentu znacznie lepszym punktem odniesienia byłyby kryteria kopenhaskie, a nie kryteria z Maastricht.

Reasumując, początek XXI wieku był obiecujący dla Afryki, zwłaszcza w porównaniu z końcówką ostatniego stulecia. Niemniej wiele zostaje jeszcze do nadrobienia aby można w ogóle było mówić od podstawach trwałego wzrostu gospodarczego. Zarówno na szczeblu mikro (zwłaszcza corporate governance) jak i szczeblu makro. Pogarszające się otoczenie zewnętrze niczego dobrego nie wróży. Przywódcy afrykańscy będą potrzebować naprawdę ogromnego wysiłku połączonego z dużą dozą szczęścia, aby móc podtrzymać pozytywne tendencje zarejestrowane u progu obecnego stulecia.  A na komfort kolejnego straconego czasu pozwolić sobie na pewno nie mogą.

Autor jest dyrektorem Biura Integracji ze Strefą Euro w Instytucie Ekonomicznym NBP


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test