• Obserwator Finansowy

Davos, dzień 2: Jesteśmy na skraju nowej rewolucji technologicznej

24.01.2018
Drukarki 3D, sztuczna inteligencja, samochody autonomiczne i rzeczywistość rozszerzona wywołają rewolucję technologiczną o skali i znaczeniu porównywalnym z pierwszą rewolucją przemysłową – tak twierdzą uczestnicy dyskusji o kryzysie produktywności na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos.

Zagadka produktywności wynika głównie z opóźnień we wpływie nowych technologii na wzrost produktywności - uważa prof. Erik Brynjolfsson z MIT. (CC By NC SA World Economic Forum)


W powszechnej świadomości żyjemy w czasach wyjątkowo szybkiego rozwoju technologicznego – komputery, smartfony, internet, media społecznościowe wywarły ogromny wpływ na nasze życie zaledwie w ciągu kilku – kilkunastu lat. Urzędy statystyczne zdają się jednak z tym nie zgadzać – dane makroekonomiczne wskazują, że wzrost produktywności w ostatnich latach zamiast przyspieszyć, spowolnił. Zjawisko to znane jest jako „zagadka produktywności”. Czy wynika ono z błędów w pomiarze i niedostatków PKB jako miary dobrobytu? A może upłynie jeszcze trochę czasu, zanim technologie, które zmieniły nasze życie, zmienią również procesy produkcyjne? A może postęp technologiczny nie jest po prostu taki szybki, jak nam się wydaje?

Między innymi na te pytania starali się odpowiedzieć uczestnicy panelu „How can we fix our productivity crisis?” na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. W dyskusji uczestniczyli: w roli moderatora Helena Leurent, przedstawicielka organizatora, Ric Fulop, prezes start-upu produkującego części samochodowe za pomocą drukarek 3D oraz profesor MIT Erik Brynjolfsson.

Ric Fulop zgodził się z teorią, że postęp technologiczny następuje w falach związanych z adopcją zupełnie nowych, przełomowych technologii. Jego zdaniem rewolucja ICT, związana z zastosowaniem komputerów, przyniosła największe korzyści w latach 90. i powoli wygasa. Nowe, przełomowe technologie pojawiają się jednak i mają coraz szersze zastosowanie. Sztandarowym przykładem jest druk 3D w zastosowaniach przemysłowych określany jako additive manufacturing. Pozwala on na produkcję części tańszych i o 30 proc. lżejszych bez użycia narzędzi i bez odpadów.

Fulopowi wtórował Brynjalfsson stwierdzając, że „jesteśmy na skraju nowej rewolucji technologicznej”. Do listy przełomowych technologii dorzucił sztuczną inteligencję, machine learning, czyli uczenie się maszyn, samochody autonomiczne i rzeczywistość rozszerzoną.

Lekkie odbicie wzrostu produktywności odnotowane w ostatnich kwartałach jest związane z nadchodzącą rewolucją technologiczną.

Zdaniem Brynjalfssona „zagadka produktywności” wynika głównie z opóźnień we wpływie nowych technologii na wzrost produktywności. Pewną rolę odgrywają też błędy w pomiarze PKB. Opóźnienia wynikają m.in. z tego, że firmy, które inwestują w nowe technologie, na początku odnotowują spadek wydajności. Szybkość implementacji technologii może się znacząco różnić – niektóre wymagają zmian prawnych i stworzenia wspierającego je „ekosystemu”. W skrajnych przypadkach cykl implementacji technologii może potrwać nawet 80 lat.

Profesor MIT twierdzi, że lekkie odbicie wzrostu produktywności odnotowane w ostatnich kwartałach jest związane właśnie z nadchodzącą rewolucją technologiczną. Aby jednak z niej w pełni skorzystać, musimy podjąć działania, które poprawią dyfuzję technologii. Kluczowe są w jego przekonaniu zmiany w systemie edukacji – nowe technologie ograniczą ilość pracy rutynowej na rzecz pracy kreatywnej. Pożądane będzie zwłaszcza rzadko obecnie spotykane połączenie umiejętności artystycznych z umiejętnościami technicznymi. Ważne z punktu widzenia dyfuzji technologii będą też inwestycje w naukę, badania i infrastrukturę.

Pytani, czy firmy powinny bardziej skupić się na adopcji już istniejących technologii, czy też na eksperymentowaniu, szukaniu samemu własnych rozwiązań, uczestnicy panelu zgodnie stwierdzili, że lepszym rozwiązaniem jest eksperymentowanie. Brynjalfsson przytoczył wyniki badań, które wskazują, że firmy szukające własnych rozwiązań mają o 4-5 proc. wyższą produktywność.

W czasie dyskusji pojawił się też temat wpływu postępu technologicznego na nierówności dochodowe. W ostatnich dekadach rozwój technologiczny doprowadził do pogłębiania się różnic dochodowych pomiędzy nisko- i wysokokwalifikowanymi pracownikami. Zdaniem Brynjalfssona, trend ten nie musi być kontynuowany w przyszłości. W jego przekonaniu nigdy nie zabraknie miejsc pracy, a likwidacja tych rutynowych jest pozytywnym zjawiskiem, ponieważ pozwoli na przeniesienie siły roboczej do zadań bardziej kreatywnych i ważniejszych z punktu widzenia społecznego. Aby tak się stało, konieczne są jednak zmiany w systemie edukacji, a zwłaszcza większy nacisk na kształcenie ustawiczne. Niektóre technologie, jak np. rzeczywistość rozszerzona, mogą też umożliwić słabiej wykwalifikowanym pracownikom wykonywanie trudniejszych zadań.

Nigdy nie zabraknie miejsc pracy, a likwidacja tych rutynowych pozwoli na przeniesienie siły roboczej do zadań bardziej kreatywnych i ważniejszych z punktu widzenia społecznego.

Podsumowując, uczestnicy panelu są optymistami i uważają, że w wyniku adopcji rozwijanych obecnie technologii wzrost produktywności znacząco przyspieszy, jeśli nie w najbliższych latach, to przynajmniej w perspektywie dekady. Aby w pełni skorzystać z nadchodzącej rewolucji technologicznej, konieczne są jednak zmiany w systemie edukacji oraz inwestycje w naukę i infrastrukturę.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test