Autor: Marek Pielach

Dziennikarz Obserwatora Finansowego, specjalizuje się w makroekonomii i finansach publicznych

Drukowanie długu to przeszłość, teraźniejszość to bolesne reformy

Debata: Zdolność europejskich gospodarek do wypłacania emerytur i słabnące wskaźniki demograficzne wywołały pełną emocji dyskusję na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach. Poniżej prezentujemy najciekawsze wypowiedzi z debaty„Europa socjalna” oraz „Co dalej z OFE”.
Drukowanie długu to przeszłość, teraźniejszość to bolesne reformy

Mirosława Boryczka, członek zarządu ZUS (fot. Katowicki Kongres Gospodarczy/wnp.pl)

Europa socjalna

Maciej Bukowski, prezes Instytutu Badań Strukturalnych:

System emerytalny służy tylko jednemu – podzieleniu wytworzonego produktu między dwie grupy: między osoby niepracujące ze względu na wiek i pobierające świadczenie zwane emeryturą, a całą resztę. O proporcjach między tymi pokoleniami decyduje demografia. Za 20-30 lat będziemy mieli bardzo liczne pokolenie emerytów i jeśli chcielibyśmy utrzymać bardzo wysoką stopę zastąpienia – 50-60 proc. – przy niskim wieku emerytalnym i niekorzystnej demografii trzeba by podwoić podatki, czyli pracującym zabrać dwa razy więcej.

Ja nie wiem czy to jest dobry kontrakt międzypokoleniowy. Mówienie o reformie emerytalnej, to jest po prostu zajmowanie się nieistotnymi szczegółami, kiedy tak naprawdę tylko demografia decyduje o tym, jak wysoką emeryturę można dostać w danym wieku.

Prof. Jerzy Osiatyński, doradca prezydenta RP:

Zrobiliśmy pewien błąd. Budowaliśmy system emerytalny w oparciu o rachunki demograficzne, które wskazywały, że stopa zastąpienia między ostatnią pensją, a pierwszą emeryturą to 60 proc. Dla kobiet – bez przedłużenia wieku emerytalnego -byłaby ona jednak na poziomie 20-25 proc. I to jest to, cośmy przeoczyli. Rzeczywiście jest tak, że jeżeli nie chcemy otrzymywać emerytur poniżej poziomu egzystencji musimy pracować dłużej.

Niewątpliwie gdybyśmy mieli w Polsce współczynniki aktywności zawodowej takie, jak dzisiaj są stosowane w Unii Europejskiej, to nie mielibyśmy problemów z deficytami Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, nie mielibyśmy problemów z deficytem budżetu państwa. Ale trzeba też pamiętać, że ten niski współczynnik aktywności zawodowej nie wziął się z nieba, czy lenistwa Polaków. Od 1989 roku wszędzie tam, gdzie były problemy z restrukturyzacją górnictwa, hutnictwa, przemysłu stoczniowego i wielu innych branż, przenosiliśmy ludzi na wcześniejsze emerytury. Jaki system ubezpieczeń społecznych może to wytrzymać? To są rachunki społeczne, które myśmy w tym miejscu lokowali.

Tomas Sedlacek, główny ekonomista Ceskoslovenska obchodni banka (CSOB):

To, co robiliśmy w ostatnich latach, a przynajmniej to, co wydawało nam się, że robimy, to było sprzedawanie stabilności żeby kupić wzrost. Sprzedaliśmy już stabilność fiskalną, a teraz zastanawiamy się czy nie sprzedać monetarnej przez programy w rodzaju quantitative easing. Powinniśmy robić coś odwrotnego – sprzedawać wzrost, żeby kupić stabilność. Gdyby Francja miała zero długu Moody’s Fitch i inni mogliby pisać o niej wszystko, co chcą i dać jej nawet rating F-, bo nie miałoby to żadnego znaczenia.

Narody muszą demokratycznie decydować czy chcą żyć w kraju niskich podatków i niskich wydatków publicznych, czy wysokich wydatków publicznych, ale i wysokich podatków. Obie drogi są dobre, ale na pewno nie można mieć niskich podatków i wysokich wydatków. Tak się działo, bo politycy „drukowali” dług.

Co dalej z OFE

Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha:

Pieniądze na dzisiejsze emerytury biorą się z dziś płaconych podatków. Niektóre z nich wprost nazywają się podatkami, a niektóre dla zmyłki składką na ubezpieczenie emerytalne. Część pan prezes Derdziuk [prezes ZUS – przyp. red.] wypłaca dzisiejszym emerytom, a część krąży i wykupuje się za nie od ministra Rostowskiego obligacje. Po czym minister Rostowski ponownie je oddaje prezesowi Derdziukowi, żeby ten miał na dzisiejsze emerytury. To jest absurd ekonomiczny.

Opodatkowanie pracy jest najgłupszym rodzajem podatku. Jeżeli system emerytalny oparty jest właśnie na opodatkowaniu pracy młodych ludzi, którzy wchodzą w wiek reprodukcyjny, to nie dziwmy się, że w tej grupie jest takie duże bezrobocie. To co się stało w 1999 roku [wprowadzenie kapitałowego systemu emerytalnego – przyp. red.] to było tylko odsunięcie katastrofy, aby nie politycy byli jej winni, tylko ten wstrętny rynek, który doprowadzi do tego, że będziemy mieli niższe emerytury.

Jeden wicepremier Pawlak miał odwagę powiedzieć, że nie wierzy w państwo, wierzy w dzieci. I miał rację. Te wszystkie świadectwa udziałowe, akcje, obligacje które teraz kupują OFE będą przecież warte tylko tyle ile nasze dzieci będą chciały za nie zapłacić.

Mirosława Boryczka, członek zarządu ZUS:

Rzeczywiście jeśli okaże się, że aktywów jest za dużo, a kupujących mało, to wartość tych aktywów będzie dramatycznie niska. Dlatego jak myślę o systemie emerytalnym to zakładam, że powinien być w miarę możliwości jak najtańszy, koszty transakcyjne powinny być ograniczone do minimum. Przypominam, że ZUS jest jedną z najtańszych instytucji. Nasze koszty od 1999 roku to 2 proc. zarządzanej kwoty.

Wartość składek rewaloryzowanych w I filarze, to nieco ponad 600 mld zł, oprócz tego mamy także zrewaloryzowany kapitał początkowy nieco poniżej 1,5 bln zł. Tylko pamiętajmy o jednym: my nie jesteśmy bankiem i do nas nigdy nie zgłoszą się klienci w tym samym momencie żeby to odebrać. To jest tylko rodzaj rachunku, który obecne pokolenia zostawiają pokoleniom przyszłym.

Ewa Lewicka-Banaszak, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych:

Efekt skali – wszyscy uczestniczą nawet w 14 towarzystwach emerytalnych różniej wielkości – powoduje, że koszty są dużo niższe. One spadły do poziomu 0,75 proc. w relacji do aktywów w roku 2011. To jest prawie tyle samo co pobierają fundusze pasywne, indeksowe ETFy, a przecież OFE prowadzą politykę aktywną. Nie prawdą jest, żeby w ZUS byłoby taniej. Można przecież narzucić OFE bardziej konserwatywną politykę, a ryzyko ubezpieczeniowe w dalszym ciągu brałyby na siebie instytucje prywatne, a nie państwo.

OFE są także efektywne – stopa zwrotu po odliczeniu wszystkich kosztów wyniosła 5,75 proc. w statystycznym funduszu przez 12 lat. Znajdźcie państwo bank, który zaoferuje takie oprocentowanie przez 12 lat.

Ryszard Trepczyński, członek zarządu PZU:

Jeśli rządzący naszym krajem zdecydowali się, żeby cześć pieniędzy była w funduszu kapitałowym, to ja chciałbym żeby te środki były zarządzane w sposób optymalny. Teraz nie są, bo minimalna stopa zwrotu powoduje, że fundusze inwestują stadnie. Jeśli jesteś w stadzie – spadasz razem ze stadem, jeśli pójdziesz pod prąd, a stado niewystarczająco szybko spadnie, to ciebie już nie ma, bo musisz dopłacić. Największym problemem w OFE jest system motywacji zarządzających. Gdybyśmy ustalili benchmark zewnętrzny w postaci np. WIG 20, to wszyscy skopiowaliby WIG 20, w benchmarku wewnętrznym wszyscy w zeszłym roku stracili na giełdzie po 30 proc. i są zadowoleni, że nie trzeba dopłacać.

Ja oddając pieniądze w zarządzenie profesjonalistom nie będę się licytował czy on weźmie ode mnie 0,3 czy 0,7 proc., jeżeli zarobią 50 proc. – ja mogę im oddać z tego wtedy nawet i 10 proc. Jeżeli jednak stracą, to dlaczego mam płacić im za zarządzanie? Powinna być więc określona minimalna stopa zwrotu powyżej której pobierana jest opłata za zarządzanie.

Notował Marek Pielach

Mirosława Boryczka, członek zarządu ZUS (fot. Katowicki Kongres Gospodarczy/wnp.pl)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

O wieku emerytalnym nie należy myśleć jak sto lat temu

Kategoria: Analizy
Na zapaść systemu emerytalnego mamy dwie recepty. Jedni mówią – zwiększmy dzietność, imigrację i/lub automatyzację, inni – podnieśmy wiek emerytalny. To drugie jawi się jako ważne dla kondycji przyszłej gospodarki. Może jednak takie podejście do problemu jest przestarzałe.
O wieku emerytalnym nie należy myśleć jak sto lat temu

Ukraina stawia na prywatne fundusze emerytalne

Kategoria: Analizy
Ukraiński rząd zatwierdził projekt gruntownych zmian systemu emerytalnego. Przewiduje on radykalne ograniczenie dotychczas obowiązującej formuły solidarnościowej i przeniesienie ciężaru odpowiedzialności za finanse emerytów znad Dniepru na prywatne fundusze emerytalne.
Ukraina stawia na prywatne fundusze emerytalne

Nie chcemy płacić podatków, bo nie wiemy, co nam dają

Kategoria: Analizy
Jesteśmy sceptyczni wobec płacenia podatków a jednocześnie oczekujemy dużego zaangażowania państwa w sprawy socjalne i gospodarkę – i nie widzimy w tym sprzeczności.
Nie chcemy płacić podatków, bo nie wiemy, co nam dają