Konsekwencje globalnej niepewności

19.04.2019
Światowa gospodarka słabnie, w dużej mierze z powodu powszechnego poczucia głębokiej niepewności. A głównym źródłem tej niepewności jest trwająca chińsko-amerykańska wojna handlowa.

Michael Spence (PS)


Jak wykazał Lawrence J. Lau z Uniwersytetu Stanforda, problem, jak dotąd, nie polega na tym, by kolejne rundy taryfowych potyczek miały jakieś wielkie konsekwencje, może z wyjątkiem pewnych sektorów gospodarki Stanów Zjednoczonych i Chin. Chodzi raczej o to, że konflikt kładzie się cieniem na przyszłości światowych stosunków gospodarczych, skutkując obniżeniem poziomu inwestycji i konsumpcji w Chinach i Stanach Zjednoczonych oraz u partnerów handlowych tych państw.

Co więcej, zwiększyła się rola państwa w chińskiej gospodarce. Państwowe przedsiębiorstwa odzyskały popularność wśród młodych osób poszukujących pracy. Zyskały też w oczach sektora bankowego – w znacznej mierze państwowego – mimo że w gruncie rzeczy wiele państwowych firm należałoby zrestrukturyzować, zamiast trzymać „na kroplówce”. Jednocześnie wiele firm sektora prywatnego dotyka ograniczona dostępność i wysokie koszty kredytu. Wydaje się też, że liczba bankructw rośnie. Okresowe interwencja państwa w celu likwidacji tych zadawnionych nierówności między sektorem publicznym i prywatnym jak dotąd okazały się niewystarczające.

Jeśli chodzi o Stany Zjednoczone, gospodarka wychodzi obecnie z okresu oddziaływania pro-cyklicznego bodźca fiskalnego, który musiał skończyć się lekkim „kacem”. Do tego jeszcze amerykańska Rezerwa Federalna zacieśnia do niedawna politykę pieniężną, przy czym wpływ podwyżki stóp procentowych został prawdopodobnie opóźniony przez obniżkę podatków dokonaną przez administrację Trumpa w grudniu 2017 roku.

Tymczasem według niedawnego raportu Council on Foreign Relations, liczba dostępnych miejsc pracy w przemyśle wytwórczym, budownictwie i górnictwie spadła, podczas gdy rośnie liczba wakatów w szeregu branż usługowych o wyższym poziomie produktywności. Prowadzi to do zwolnienia ogólnego tempa wzrostu wydajności, co osłabia wzrost gospodarczy w dłuższej perspektywie. Autorzy raportu McKinsey Global Institute zauważają, że ​​tendencja ta wynika częściowo z opóźnień we wdrażaniu nowych technologii cyfrowych.

Innym czynnikiem jest rosnące niedopasowanie umiejętności i kwalifikacji pracowników do potrzeb rynku, które jest również jednym z powodów braku przepływów siły roboczej od tradycyjnych stanowisk pracy fizycznej (tzw. „niebieskich kołnierzyków”) do sektora usług.

Niepewność gospodarcza na świecie osłabia wzrost

Niepewność dodatkowo zwiększa się z powodu sytuacji politycznej. W Stanach Zjednoczonych nikt nie wie, czy wybory prezydenckie w 2020 roku przyniosą drugą kadencję Donalda Trumpa, czy nową centrową lub radykalnie lewicową administrację Demokratów.

Zakres możliwych scenariuszy politycznych – od działań antymonopolowych przeciwko głównym platformom cyfrowym po próby wprowadzania powszechnego systemu opieki zdrowotnej i poważne zmiany w systemie podatkowym – jest szerszy niż kiedykolwiek w ciągu ostatnich dziesięcioleci.

Nie inaczej mają się sprawy w Europie. Na fali rosnącego nacjonalizmu i populizmu (tak lewicowego, jak i prawicowego) w wielu krajach partie antysystemowe zdobywają popularność, albo już doszły do władzy. W tych okolicznościach coraz mniej prawdopodobne wydaje się podjęcie przez Unię Europejską naglących reform strukturalnych.

Pozycja polityczna jedynych przywódców, którzy mogliby to przeforsować, czyli niemieckiej kanclerz Angeli Merkel i prezydenta Francji Emmanuela Macrona, została osłabiona. Merkel ogłosiła, że ​​obecna kadencja będzie jej ostatnią, a Macron musi od listopada zmagać się z powszechnymi (i w wielu przypadkach gwałtownymi) protestami.

W maju uwaga wszystkich skupiona będzie na wyborach do Parlamentu Europejskiego, które mogą doprowadzić do radykalnych przetasowań personalnych w Radzie Europejskiej i Komisji Europejskiej. Sprawę jeszcze bardziej komplikuje fakt, że Wielka Brytania pogrążyła się w kryzysie związanym z brexitem, dodatkowo wzmacniając klimat niepewności.

Jeśli chodzi o gospodarkę, kłopoty Niemiec – wynikające z rozmiarów sektora przemysłowego i znacznej ekspozycji na rozwój sytuacji w Chinach – miały skutki uboczne w całej Europie. Włochy od dwudziestu lat notują słaby wzrost, a bezrobocie wśród młodzieży osiągnęło poziom nie do przyjęcia – 32 proc. Co gorsza, włoski rząd, idąc na konfrontację z Unią Europejską w kwestii reguł fiskalnych, nie posiada przekonującego planu co do tego, jak osiągnąć stabilny wzrost gospodarczy. W związku z tym, że dług publiczny Włoch wrócił do poziomu 140 proc. PKB, można się obawiać, że ewentualny wzrost rentowności obligacji skarbowych – taki, jak w latach 2010-2012 – może doprowadzić do kryzysu fiskalnego.

Nie jest jasne, jak w takim wypadku zareagowałby Europejski Bank Centralny. W każdym razie brak silnego wzrostu gospodarczego pogłębi niestabilność włoskiego sektora bankowego, ponieważ ilość kredytów zagrożonych zwykle rośnie wraz z pogorszeniem koniunktury. To z kolei skutkować będzie zaostrzeniem warunków kredytowych i negatywnymi konsekwencjami dla jeszcze zdrowych sektorów włoskiej gospodarki.

Europa pozostaje w tyle za innymi potęgami w zakresie innowacji.

W szerszym ujęciu, Europa pozostaje w tyle za innymi potęgami w zakresie innowacji i wdrażania nowych technologii cyfrowych. Ale same technologie cyfrowe też mają swój udział we wzroście globalnej niepewności.

Nadal nie jest do końca jasne, w jakim stopniu platformy cyfrowe mogą wpływać na procesy polityczne. Istnieje jednak wiele dowodów sugerujących, że przyczyniły się one do wzmocnienia istniejących podziałów społecznych i ułatwiły manipulowanie demokratycznymi wyborami. U podłoża tych podziałów leżą silne trendy gospodarcze, w tym przede wszystkim polaryzacja rynku pracy i dochodów obserwowana we wszystkich rozwiniętych gospodarkach.

Światowa gospodarka przechodzi głębokie przemiany na skutek wzrostu znaczenia gospodarek wschodzących, zwłaszcza azjatyckich, oraz cyfrowej transformacji modeli biznesowych i globalnych łańcuchów dostaw. Coraz większy udział w światowym handlu mają usługi. Trwa też proces poszukiwania nowych źródeł przewagi komparatywnej.

Umiejscowienie docelowych rynków i konfiguracje łańcuchów dostaw bezustannie ewoluują albo są poddawane kuracji wstrząsowej. I choć jest oczywiste, że struktury i zasady globalnego zarządzania wymagają gruntownej przebudowy, obecne instytucje międzynarodowe nie mają dość siły do samodzielnego przeforsowania takich zmian, rządy zaś głównych światowych potęg gospodarczych nie mają do tego kompetencji.

W połączeniu wszystkie te rozmaite trendy gospodarcze i polityczne mogą, choć nie muszą prowadzić do kolejnego globalnego kryzysu lub gwałtownego hamowania. W każdym razie jednak będą one przedłużać okres zwiększonej niepewności. W takich warunkach najlepszą strategią dla firm, inwestorów, konsumentów, a nawet rządów może się wydawać ostrożność. Ta jednak ma swoją cenę: firmy i kraje, które nie dość inwestują – na przykład w nowe technologie cyfrowe – mogą stracić rozwojowy impet. W związku z tym, dopóki będą się utrzymywać wątpliwości co do zasad i instytucji regulujących funkcjonowanie światowej gospodarki, nie należy się spodziewać poprawy wyników gospodarczych.

Michael Spence, laureat nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii, jest profesorem ekonomii w Szkole Biznesu Sterna na Uniwersytecie w Nowym Jorku i starszym pracownikiem naukowym w Hoover Institution.

Project Syndicate, 2019

www.project-syndicate.org


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test