Autor: Ludwik Krakowiak

Specjalizuje się w tematyce IT i technologii w biznesie

Czy uchodźcy poprawią kondycję polskiej gospodarki?

Ocenę, w jakim stopniu ukraińska migracja wpływa na polską gospodarkę, utrudniają zdarzenia wywoływane przez wojnę i skala konfliktu, który wciąż trwa. Tak duży napływ ludności ma jednak znaczący wpływ na polską gospodarkę. Prognozy mówią nawet o PKB wyższym o 3,5 proc. dzięki migrantom i ich pracy.
Czy uchodźcy poprawią kondycję polskiej gospodarki?

(©Shutterstock)

24 lutego rosyjska agresja na Ukrainę wywróciła życie wschodnich sąsiadów Polski. Jednocześnie pierwszy raz we współczesnej historii kraju mieliśmy do czynienia z tak dużą falą uchodźców. Polskę ominęły migracje połowy drugiej dekady XXI w. z Afryki i Bliskiego Wschodu czy wcześniejsze fale uchodźcze i napływ ludności do Europy. Nawet migracje z Ukrainy po nielegalnej aneksji Krymu przez Rosję i wybuchu wojny w Donbasie nie były aż tak liczne.

Przez kilka lat od tych wydarzeń Ukraińcy – głównie mężczyźni – docierali do Polski głównie w celach zarobkowych. Według danych firmy Selectivv jeszcze przed napaścią Rosji na Ukrainę w Polsce przebywało ponad 1,5 mln Ukraińców i Ukrainek w wieku powyżej 15 lat. Wszystko zmienił wybuch wojny, ale trudno znaleźć opracowania, które wskazywałyby na to, ilu dorosłych mężczyzn, dotychczas mieszkających czy pracujących w Polsce, wyjechało do Ukrainy.

Skalę migracji ostatnich miesięcy obrazują natomiast stale aktualizowane dane Straży Granicznej. Od 24 lutego do Polski (stan na 13 grudnia 2022 r.) przybyło 8,38 mln osób (tyle odprawiono na przejściach granicznych z Ukrainą), a na teren Ukrainy od tego czasu wróciło około 6,5 mln osób. Jeszcze w maju – szacowała Unia Metropolii Polskich – w Polsce miało być około 3,37 mln obywateli Ukrainy (w kwietniu było ich jeszcze więcej – 3,85 mln). Należy też pamiętać o tych obywatelach Ukrainy, którzy dotarli do Polski przez inną granicę. Straż Graniczna nie podaje jednak danych na ten temat.

Ostatni spokojny rok

Nie ma wątpliwości, że już przed wojną  Polska była najczęściej wybieranym przez obywateli Ukrainy państwem w celach zarobkowych. Za przeprowadzeniem się nad Wisłę przemawiała bliskość do rodzinnego kraju, bliskość kulturowa i językowa oraz otwarty rynek pracy w Polsce, który ciągle potrzebował nowych pracowników. Jak szacował tuż po I fali pandemii Instytut Europy Środkowej, w 2019 r. pracowało w Polsce – najczęściej nie dłużej niż 3 miesiące – około 1,5 mln obywateli Ukrainy. „Migranci ukraińscy stali się ‘brakującym ogniwem’ na polskim rynku pracy i zazwyczaj są mile widziani zarówno przez pracodawców, jak i społeczeństwo polskie” – wskazywał IEŚ, podkreślając, że tylko w 2019 r. obywatele Ukrainy wytwarzali w Polsce około 1 proc. PKB rocznie. Na ich pracy zyskiwała też ojczyzna – do Ukrainy z Polski trafiło 3,8 mld dol. w przekazach pieniężnych.

Wideo: Uchodźcy z Ukrainy a polska gospodarka

Ostatnim „niepandemicznym” rokiem był 2019 r., co sprawia, że jest jedynym, który można porównać do lat wcześniejszych. Później sprawy migracji skomplikowały lockdowny i czasowe wstrzymywanie przejść granicznych itd. Choć trzeba też pamiętać, że i obecna sytuacja jest ekstraordynaryjna. W Polsce mamy do czynienia z uchodźcami wojennymi, a nie jak wcześniej – migrantami zarobkowymi. Dalej wybierali się do Polski, także z powodu niewielkiej odległości do pokonania, ale mało kto zamierzał przebywać tu na stałe. Kolejne miesiące trwania wojny sprawiły jednak, że coraz więcej migrantów zaczęło myśleć o tym, by czasowo tu osiąść.

Po pierwszej fali uchodźców z Ukrainy Oxford Economics, firma analityczna z Wielkiej Brytanii, przedstawiła scenariusze dotyczące dalszych losów migrantów. Jeden z nich, bazowy, zakładał, że spośród około 1,6 mln osób, które trafiły do Polski, 250 tys. pozostanie tu na stałe. Z kolei dwa alternatywne przedstawiały możliwość pozostania w kraju 650 tys. lub nawet miliona uchodźców. W zależności od przyjętego scenariusza, wpływ tej sytuacji na potencjał polskiej gospodarki miałby według Oxford Economics zwiększyć PKB Polski od 1,7 do 2,9 proc. do 2050 r.

Już wtedy analitycy podkreślali, że te szacunki należy traktować z pewną rezerwą. Zmieniły się bowiem trendy migracyjne – do Polski docierały głównie kobiety i dzieci do 14. roku życia (90 proc. wszystkich uchodźców). Dlatego też wskazanie, ile z ukraińskich kobiet będzie mogło podjąć pracę w Polsce, uzależniono od tego, jak z napływem nowych uczniów (szkoły) i podopiecznych (żłobki i przedszkola) poradzi sobie kraj. Z kolei Polski Instytut Ekonomiczny w kwietniu szacował, że niezależnie od sytuacji, pracę w Polsce mogłoby znaleźć ponad 250 tys. kobiet z Ukrainy.

Nowa fala migracji

Oxford Economics obaliło natomiast pewien mit, który krążył od 2014 roku – że migracja z Ukrainy pomoże Polsce z jej problemami demograficznymi. „(Napływ migrantów – red.) nie będzie wystarczająco duży, by rozwiązać problemy strukturalne Polski po stronie demograficznej, jak pogarszanie się wskaźnika współczynnika obciążenia demograficznego” – przestrzegali analitycy.

Oxford Economics obaliło natomiast pewien mit, który krążył od 2014 roku – że migracja z Ukrainy pomoże Polsce z jej problemami demograficznymi.

Wszystko to nie oznacza, że polska gospodarka nie odczuła pojawienia się setek tysięcy nowych uczestników rynku. Przez pierwsze miesiące od wybuchu wojny zaobserwowano np. zwiększony popyt na różne produkty. Z jednej strony wywołany on był zakupami Polaków i Polek, którzy nieśli pomoc na różne sposoby lub szykowali się do przyjęcia uchodźców. Z drugiej – pieniądze wydawali też sami Ukraińcy.

Mnóstwo wiedzy o tym, jakie plany mieli obywatele Ukrainy, można znaleźć w raporcie z badania przeprowadzonego przez oddziały Narodowego Banku Polskiego „Sytuacja życiowa i ekonomiczna uchodźców z Ukrainy w Polsce”. Ankiety przeprowadzano na przełomie kwietnia i maja, wyłącznie wśród osób dorosłych.

Uchodźcy z Ukrainy – zarys portretu

Najmniejszą grupą były te w wieku 60 i więcej lat, stanowiły 15 proc. badanych, a połowa z nich miała wykształcenie wyższe (15 proc. – zawodowe). Zaledwie 22 proc. z nich deklarowało, że nie będzie szukać pracy, ale głównie dlatego, że uznawały ówczesną sytuację jedynie za przejściową. Zwłaszcza że prawie 60 proc. respondentów uważało, że spędzi w Polsce krócej niż rok. Rzeczywistość niestety zweryfikowała podobne deklaracje – spora część z nich nie wróciła do kraju.

Ile z tych osób ostatecznie znalazło pracę? Nie wiadomo. Podobnie nieznana pozostaje dokładna liczba tych, którzy byli w Polsce przed 24 lutego, a są ujmowani w oficjalnych, aktualnych statystykach. Najnowsze dane na ten temat przedstawiła minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg. Gdy ogłaszano najnowsze dane o stopie bezrobocia w kraju, poinformowała, że w Polsce pracuje (na uproszczonych zasadach) około 650 tys. osób z Ukrainy.

Akcja – integracja

Ciekawe jest to, że migranci nie tylko znajdują pracę, ale też zakładają firmy w Polsce. Z danych, które dla Business Insidera przeanalizował PIE wynika, że przez pierwsze trzy kwartały 2022 r. założyli ponad 10 tys. działalności gospodarczych. Aż 41 proc. z tych firm prowadzą kobiety, a co czwarta z nowych działalności zajmuje się budownictwem.

Ciekawe jest to, że migranci nie tylko znajdują pracę, ale też zakładają firmy w Polsce. Z danych, które dla Business Insidera przeanalizował PIE wynika, że przez pierwsze trzy kwartały 2022 r. założyli ponad 10 tys. działalności gospodarczych.

Ocenę, w jakim stopniu ukraińska migracja wpływa na polską gospodarkę, utrudniają wszystkie zdarzenia wywoływane przez wojnę i skala konfliktu, który wciąż trwa. Nie wiemy, w jakiej kondycji byłoby PKB kraju, jaka byłaby skala inflacji, jakie byłyby koszty nośników energii, gdyby nie rosyjska agresja. W „warunkach wojennych” inaczej patrzy się na takie wskaźniki, zwłaszcza przy rosnących wydatkach na wojsko itp. W pierwszej fali migracyjnej większość działań miała charakter doraźny, dopiero teraz może wykrystalizować się szersza strategia na rzecz włączenia obywateli Ukrainy do życia gospodarczego w Polsce.

Na integracji skorzystać może zarówno Polska, jak i Ukraina – twierdzi firma analityczna Deloitte. Wyliczano, że rozważna strategia integracji może zaowocować wzrostem polskiego PKB do nawet 3,5 proc. Warunki, które należało, należy spełnić, to m.in. aktywizacja zawodowa obywateli Ukrainy czy systemy wsparcia w zakresie nauki języka oraz organizacja opieki dla dzieci migrantów. Gdzie w tym wszystkim korzyści dla Ukrainy? Ze względu na trwającą wojnę nie wszyscy mogą pracować, a tym samym – zarabiać na życie. Przepływy pieniędzy zarobionych w Polsce do Ukrainy w pierwszej kolejności pomogą mieszkańcom państwa, a później w jego odbudowie.

(©Shutterstock)

Tagi


Artykuły powiązane

Uchodźcy z Ukrainy – zarys portretu

Kategoria: Trendy gospodarcze
W odróżnieniu od fal uchodźców z Syrii czy też wcześniej z Czeczenii, uchodźcy z Ukrainy to przede wszystkim dobrze wykształcone kobiety z dziećmi. Większość z nich deklaruje, że pobyt w Polsce jest jedynie czasowy i wrócą do ojczyzny po ustaniu walk. Cechują się dużą samodzielnością i przedsiębiorczością – zdecydowana większość poszukuje pracy jako źródła utrzymania, a spora część utrzymuje się dzięki środkom własnym.
Uchodźcy z Ukrainy – zarys portretu

Uchodźcy z Ukrainy a polska gospodarka

Kategoria: Zewnętrzni eksperci
W Polsce mamy od kilku dobrych lat stosunkowo niski poziom bezrobocia w Unii Europejskiej, poniżej 5 proc. w świetle danych Eurostatu. Polscy obywatele nie są w stanie zaspokoić zapotrzebowania pracodawców. Ukraińcy zawsze byli tą grupą etniczną, która od kilkunastu lat najbardziej zasilała nasz rynek pracy, ale od wybuchu wojny w większym stopniu. Z punktu widzenia struktury gospodarki ma ona charakter punktowy – mówi prof. Henryk Domański.
Uchodźcy z Ukrainy a polska gospodarka