Autor: Grażyna Śleszyńska

Analizuje zjawiska makroekonomiczne i polityczne. Współtworzyła Forum Ekonomiczne w Krynicy

Pandemia wbrew pozorom pobudziła przedsiębiorczość

Z jednej strony pandemia rozsiała ziarno niepewności, okaleczyła społeczeństwa i porozrywała łańcuchy dostaw. Z drugiej strony wyzwoliła ogromne pokłady przedsiębiorczości i inwencji w ludziach, którzy w innych realiach nie poważyliby się szturmować rynku.
Pandemia wbrew pozorom pobudziła przedsiębiorczość

(©Envato)

Prawdą jest, że wiele istniejących startupów i w ogóle MŚP na początku pandemii musiało rozwiązać umowy z pracownikami etatowymi. Tak wielka panowała niepewność co do przyszłości. Wielu przedsiębiorców jednak szybko przestawiło się na lockdownowe tory. Sprzyjała temu kombinacja samoizolacji, wolnego czasu i oczywiście ogólnodostępnego high-techu.

Ponad 75 proc. firm ankietowanych przez Europejski Bank Centralny zgodziło się, że to, czego nauczono się i to, co wdrożono podczas pandemii, sprawi, że ich biznes będzie bardziej wydajny i odporny. Dziewięciu na dziesięciu respondentów potwierdziło, że przyspieszyło absorpcję technologii cyfrowych i automatyzację pracy.

COVID-19 wyzwolił falę innowacji

Przykładem elastyczności i kreatywności biznesu – tu akurat wielkiego biznesu –  są wielkie koncerny motoryzacyjne, takie jak General Motors, Ford czy Tesla, które przestawiły swoją produkcję ciężarówek na produkcję respiratorów. Ludzie brali sprawy w swoje ręce, aby pomóc niewydolnym instytucjom rządowym. Naukowcy i firmy farmaceutyczne połączyli siły, aby jak najszybciej opracować szczepionki.

Pandemia może zmienić „Big Pharmę” na dobre

Niezmiernie pozytywną rolę odegrały tu uczelnie wyższe. To nie przypadek, że globalne ośrodki innowacji znajdują się w pobliżu uniwersytetów. Zapewniając zaplecze naukowe – od poszukiwania szczepionki po wyzwania dla zdrowia psychicznego związane z samoizolacją – uniwersytety były w awangardzie walki z koronawirusem.

Przede wszystkim jednak zaczęły pączkować startupy. Statystyki pokazują gwałtowny wzrost ich liczby w największych gospodarkach, takich jak Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja, Niemcy i Japonia. I to mimo ciosu, jaki COVID-19 zadał światowej gospodarce oraz obawy o koncentrację rynku. Pandemia stała się naturalnym akceleratorem innowacji i inkubatorem startupów i jednoosobowych działalności gospodarczych. Obrotni, zwykle młodzi ludzie w lot zagnieżdżali się w świeżo wykrojonych niszach, a zredukowani pracownicy w wieku średnim samodzielnie otwierali własne mikrobiznesy.

Pandemia stała się naturalnym akceleratorem innowacji i inkubatorem startupów i jednoosobowych działalności gospodarczych.

Według U.S. Census Bureau (amerykański odpowiednik polskiego GUS) w 2020 r. liczba nowo zarejestrowanych firm przekroczyła 4,3 mln – wzrost o 24 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem i była to największa liczba od 2004 r. Jakkolwiek startupy są z natury chwiejne, a wiele z nich nie wytrzymuje próby czasu, to mogą być katalizatorami trwałego wzrostu gospodarczego, choćby przetrwała z nich tylko połowa.

Wbrew pozorom niektóre z najbardziej udanych biznesów powstały podczas recesji. Każdy kryzys stwarza bowiem możliwości. Na przykład ponad połowa firm z listy Fortune 500 powstała podczas recesji, a ponad 50 „jednorożców” swą działalność rozpoczęła w samym środku światowego kryzysu finansowego w 2008 r. – wynika z danych Startup Genome. Kryzys COVID-19 nie jest tu wyjątkiem.

O niepewności inwestowania w czasach zarazy

Triumf gospodarki platformowej

Prężnie rozwinął się cały rynek platformowy na czele z e-commerce, czyli handlem detalicznym online. Specyfika nowo zakładanych firm była konsekwencją zmiany wzorców konsumpcji podczas pandemii. Wiele osób dostrzegło szansę w środowisku covidowych ograniczeń. To był dobry moment na rozpoczęcie działalności w internecie, ponieważ jej koszty są niskie, a wszyscy nagle przerzucili się na zakupy online. Dodatkowo całą sprawę ułatwiały zerowe stopy. Oczywiście stała za tym nie tylko okazja, ale także konieczność, bo bezrobocie dawało się we znaki zwolnionym pracownikom. Choć dochody z takiego mikrobiznesu mogą nie zaspokoić od razu potrzeb życiowych przedsiębiorcy, ale zasilać domowe budżety – już tak.

Nie wszystkim szczęściło się jednak tak samo. Startupom B2C (relacja: przedsiębiorca – konsument) powodziło się znacznie lepiej niż startupom B2B (przedsiębiorca – przedsiębiorca). W najtrudniejszej sytuacji znalazły się startupy B2B, których klientami są duże firmy, operujące w branżach najmocniej dotkniętych kryzysem; lepiej natomiast wiodło się startupom B2B obsługującym małe i średnie przedsiębiorstwa.

Twórcza destrukcja

Pandemia przyniosła falę „twórczej destrukcji”. Tak to zjawisko nazwał w swojej książce z 1942 r. pt. „Kapitalizm, socjalizm i demokracja” austriacki ekonomista Joseph Schumpeter. Opisał on w niej dynamiczny proces powstawania nowych modeli biznesowych i przedsiębiorstw, które zastąpiły dotychczasowe organizacje i branże.

„Otwarcie nowych rynków zagranicznych lub krajowych, oraz rozwój organizacyjny od warsztatu rzemieślniczego do takich koncernów jak U.S. Steel ilustruje ten sam proces mutacji przemysłowej (…), który nieustannie rewolucjonizuje strukturę ekonomiczną od wewnątrz, nieustannie niszcząc starą, nieustannie tworząc nową. Ten proces twórczej destrukcji jest fundamentalnym faktem dotyczącym kapitalizmu” – pisał w książce Schumpeter.

Kryzysy zmieniają też potrzeby ludzi i rodzą innowacyjne rozwiązania. Dlatego te „pandemiczne” mikrobiznesy tak celnie wstrzelały się w zmieniające się potrzeby świata pogrążonego w dystansie społecznym.

Kryzysy zmieniają oczywiście też potrzeby ludzi i rodzą innowacyjne rozwiązania. Dlatego te „pandemiczne” mikrobiznesy tak celnie wstrzeliły się w zmieniające się potrzeby świata pogrążonego w dystansie społecznym. Dotyczyło to głównie takich dziedzin, jak logistyka, dostaw towarów i usług do domu, technologii cyfrowe, wellness oraz fitness. Z kolei już istniejące startupy często zmieniały swoje modele biznesowe, aby lepiej odpowiadały na wyzwania nowej rzeczywistości. Duże firmy mogą tylko uczyć się zwinności, z jaką mali przedsiębiorcy potrafili dostosować się do zaistniałych okoliczności.

Stary Kontynent produkuje rekordową liczbę jednorożców

Wziąć byka za rogi

Samoizolacja dała czas potencjalnym przyszłym przedsiębiorcom na gruntowne przemyślenie swojego życia zawodowego. Co istotne, pandemia zmniejszyła lęk początkujących przedsiębiorców przed porażką, bo ci, którzy zostali bez pracy, mieli niewiele do stracenia, a ci zatrudnieni chcieli skorzystać z „zamknięcia”, żeby spróbować swoich sił na wolnym rynku.

Tym bardziej, że zatrudnieni w korporacjach stale czują presję, aby robić więcej i zapewniać stałą wartość dla akcjonariuszy. Pandemia dała okazję do zmiany tego stanu rzeczy w myśl przekonania, że nigdy nie jest za późno, aby cofnąć się o krok w swojej karierze i znaleźć cel, który nada jej sens. Dodatkową motywacją jest fakt, że będąc „na swoim”, jest się szefem dla samego siebie, a to może okazać się najlepszym rozwiązaniem.

W ferworze pandemii spadła ponadto świadomość ryzyka związanego z przedsiębiorczością. W normalnych czasach wielu z tych ludzi nigdy nie zdobyłoby się na tak odważny krok. Badania socjologiczne pokazują, że pod wpływem pandemii generalnie wzrósł poziom gotowości do zmian i właśnie tolerancji ryzyka.

W ferworze pandemii spadła ponadto świadomość ryzyka związanego z przedsiębiorczością. W normalnych czasach wielu z tych ludzi nigdy nie zdobyłoby się na tak odważny krok.

Oczywiście pojawiła się obawa, że po szoku z marca 2020 r. wyschną źródła finansowania. Ale banki centralne szybko zareagowały i wpompowały w gospodarkę miliardy dolarów, skupując nie tylko obligacje korporacyjne, ale nawet akcje zagrożonych spółek. Obecnie, w miarę jak inflacja rozlewa się po świecie i pieniądze tracą wartość, inwestorzy wykazują, z jednej strony, wzmożone zainteresowanie startupami. Z drugiej zaś strony zacieśnianie polityki monetarnej wróży recesję, a ta może obniżyć apetyt na ryzyko, jakim jest wchodzenie w fintechy czy inne startupy. Ale najlepsze z nich z pewnością przetrwają.

(©Envato)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Inny wymiar innowacji

Kategoria: Innowacje w biznesie
Innowacje to nie tylko gadżety i aplikacje. W dodatku modele ich wdrażania w niewielkim stopniu kreują wartość dodaną i dobrobyt w regionach, w których powstały. To przesłanie książki Dana Breznitza „Innovations in Real Places: Strategies for Prosperity in an Unforgiving World”.
Inny wymiar innowacji

Stary Kontynent produkuje rekordową liczbę jednorożców

Kategoria: Analizy
Globalny venture capital odnotowuje trend wzrostowy, w dużej mierze napędzany przez Europę. Startupy w Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech, Szwecji i Holandii zebrały więcej pieniędzy w ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2021 r. niż w jakimkolwiek analogicznym okresie.
Stary Kontynent produkuje rekordową liczbę jednorożców

Pandemia COVID-19 a współpraca przedsiębiorstw

Kategoria: Analizy
W dyskursie prowadzonym w kontekście pandemii zarówno na poziomie naukowym, jak i publicystycznym pojawia się wiele pytań o to, które zmiany będą miały charakter przejściowy, a które prawdopodobnie staną się tendencjami, towarzyszącymi nam długo, aż do kolejnego przesilenia cywilizacyjnego.
Pandemia COVID-19 a współpraca przedsiębiorstw