Romney: nie podwyżka podatków, a ułatwienie dostępu do kapitału

Kandydat na prezydent republikanów Mitt Romney stara się przekonać Amerykanów do powrotu do zasad ekonomii podażowej a także ekonomii binarnej. Czasem ekonomię podażową nazywa się trickle down economics (czyli ekonomią skapywania – to koncepcja, która opiera się na przekonaniu, iż zyski jednej grupy uczestników wolnego rynku (bogatych) spowodują w końcu podniesienie dochodów innych (biedniejszych).

Romney kilkakrotnie w ostatnim tygodniu zwrócił uwagę na kwestię ekonomii binarnej: na problem kapitału, który, obok pracy, jest źródłem bogactwa całego społeczeństwa.

W sobotę w czasie spotkania z przedsiębiorcami w Portsmouth w stanie Ohio kandydat republikanów do fotela prezydenckiego obiecał, że zaproponuje Kongresowi nowe prawo podatkowe, które ułatwi wszystkim formację kapitału. Dodał, że w ten sposób zamierza walczyć z ubóstwem. Wcześniej, również w Ohio, a także w Pensylwanii zapowiedział, iż powinno się ułatwiać nabywanie akcji  poprzez kredyt kapitałowy, który z kolei powinien być spłacany z dywidendy. W środę w Ohio Romney wskazał, że efektem wprowadzenia rozwiązań w duchu ekonomii podażowej było:

12 lat nieprzerwanego wzrostu gospodarczego – najdłuższej ekspansji gospodarczej w dziejach USA – w skali roku przeciętnie o 3,2 procent PKB. A także 21 milionów miejsc pracy, a nawet wzrost przychodów w budżecie (wzrost gospodarczy zwiększył dochody podlegające opodatkowaniu).

Romney, podobnie jak jego kandydat na wiceprezydenta Paul Ryan, jest zwolennikiem ekonomii podażowej (krótka historia tutaj) czyli, nieco upraszczając, tej, która akcent kładzie przede wszystkim na produkcji dóbr i usług (podaży), a nie popycie. Zwolennicy ekonomii podażowej wskazują, iż przyczyną nierównowagi, bezrobocia i słabego wzrostu są bariery, które powstrzymują producentów od inwestowania, tworzenia nowych miejsc pracy i rozbudowy przedsiębiorstw. A zatem, zgodnie z tym sposobem myślenia, jak tłumaczy jeden z klasyków ekonomii podażowej ekonomista dr Arthur Laffer, problemy gospodarcze mają bardziej charakter strukturalny niż cykliczny: wysokie stopy podatków zniechęcają zarówno do pracy jak i do oszczędzania, podatek od zysków kapitałowych zniechęca do inwestowania, a bezrobocie utrzymuje się na wysokim poziomie, ponieważ pracownicy nie mają odpowiednich kwalifikacji.

Doradcy ekonomiczni Mitta Romneya przygotowali omówienie reformy podatkowej, która stawia sobie trzy cele: zmniejszenie wydatków budżetu federalnego, przyspieszenie wzrostu gospodarczego (od 2013 do 2022 – średnio 3,5 proc. rocznie) i umożliwienie tworzenia nowych miejsc pracy, ograniczenie przywilejów programu Medicare i Social Security dla bogatych seniorów, i dokonanie przeglądu istniejących regulacji przez porównanie zysków i strat, jakie z nich wynikają. Profesor Young Lee i Roger Gordon stwierdzili, że redukcja podatku od zysków kapitałowych o 10 proc. może zwiększyć wzrost od 1,1 do 1,8 proc. rocznie.

Profesor Kevin Hasset, Alan Aurbach i Lawrence Kotlikoff studiując literaturę i posługując się dynamicznym modelem symulacji ekonomicznej doszli do wniosku, że reforma podatkowa może spowodować, w dłuższej perspektywie, zwiększenie wzrostu nawet od 5 do 9 punktów procentowych.  Ekonomiści Tax Foundation uważają, że wskutek takiej reformy, w okresie od 5 do 10 lat PKB amerykańskiej gospodarki wzrośnie łącznie o 7,4 więcej niż gdyby takiej reformy nie było. A najmniej zarabiający (roczny dochód nie więcej niż 50 tys. dolarów) zyskają od 200 do 3500 tys. dolarów dodatkowego dochodu netto.

W konsekwencji, wskutek gruntownej reformy podatkowej może powstać nawet 7 mln nowych miejsc pracy.

Romney tłumaczył w Ohio podstawowe założenia swojej reformy:

po pierwsze, obniżka podatków nie obejmie najlepiej zarabiających, po drugie, wszystkie progi podatkowe zostaną obniżone o 1/5, ale najbogatsi stracą ulgi i odliczenia, po trzeci, średniozarabiający nie będą płacili podatków od zysków kapitałowych, dywidend i odsetek, po czwarte, nie będzie żadnych podwyżek podatków dla średnio-zarabiających.

Krytycy ekonomii podażowej, ekonomiści z Center For American Progress, stawiają jej cztery zarzuty.

Po pierwsze, wzrost gospodarczy ogólnie był wolniejszy po wprowadzeniu rozwiązań opartych na ekonomii podażowej. Po drugie, ekonomia podaży nie przyspiesza redukcji bezrobocia. Po trzecie stawki wynagrodzeń na godzinę utrzymywały się na stałym poziomie lub spadły i, po czwarte, kondycja fiskalna budżetu nie uległa poprawie (wzrósł poziom zadłużenia budżetowego). Z pełnym opracowaniem można zapoznać się tutaj.

tp1

Inny zarzut przeciwników ekonomii podażowej, zawarty także w krytyce profesora Bruce’a Bartletta (kiedyś zwolennika): obniżenie podatków, w latach 80-tych, nie spowodowało boomu inwestycyjnego. Wzrost inwestycji nastąpił w połowie lat 80, kiedy wzmocniła się gospodarka. Ale poziom inwestycji spadł nawet wtedy gdy stopa podatkowa była niska. Natomiast wzrósł po podniesieniu podatków przez Busha i Clintona.

tp2

I wzrósł jeszcze bardziej po obniżeniu podatków przez George’a W. Busha w czasie pierwszej kadencji. Stąd wniosek, jak twierdzą przeciwnicy ekonomii podażowej, że na poziom inwestycji wpływają różne czynniki ekonomiczne, a nie stopa podatkowa jak uważają podażowcy. (Tutaj można zapoznać się z krytyką Bartletta, który argumentuje iż rozwiązania Keynesa zawarte w General Theory są efektywniejsze od ekonomii podażowej. Ale jak wskazuje, autor krytyki, Goldmann, Keynes traktował te propozycje jako krótkoterminowe rozwiązanie w układzie zamkniętym /zamkniętej gospodarce/. Natomiast ojciec ekonomii podażowej Robert Mundell rozwinął teorię Keynesa: twierdził np. iż nadwyżki oszczędności jednej gospodarki mogą stanowić rozwiązanie dla nadmiernych inwestycji innej korygując nierównowagi.)

Ten pogląd podziela też obecny prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama. I proponuje zwiększenie stopy podatkowej dla grupy najlepiej zarabiających.

Romney jednak sprzeciwił się zwiększaniu stopy podatkowej ponieważ, jego zdaniem, skutkiem byłaby dalsza stagnacja gospodarki. Zamiast podwyższenia podatków nawiązał do rozwiązania systemowego, które nie powoduje wzrostu inflacji.

Romney jeszcze jako gubernator stanu Massachusetts wskazywał na konieczność uwłaszczenia Amerykanów, w ramach Capital Homestead Act (Ustawy o Kapitale Gospodarstwa Domowego), ustawy zaproponowanej przez Abrahama Lincolna, a opracowanej przez zespół ekonomistów administracji Ronalda Reagana pod nazwą Industrial Homestead Act. (Modyfikacja w latach 80-tych dotyczyła przede wszystkim uwłaszczenia poprzez nabycie akcji przedsiębiorstw). Fundament pod Capital Homestead Act położył biznesmen i prawnik Louis Kelso, który zauważył iż tradycyjne metody redystrybucji prowadzą m.in. do ograniczenia wolnego rynku i w konsekwencji osłabienia gospodarki.

Rozwiązanie to opiera się na trzech filarach:

–          Bankowym Rachunku Kapitałowym każdego Amerykanina, który gromadziłby dywidendy z posiadanych akcji (byłoby to drugie źródło stałego dochodu dla każdej rodziny). W ten sposób zmniejszyłaby się sfera ubóstwa;

–          Obywatelskim, Komercyjnym Banku Ziemi, instrumencie finansowym, który byłby źródłem kredytu na nabycie lub/i zagospodarowanie terenu. Upraszczając, kapitał byłby reprezentowany przez udziały Banku, nabywane przez mieszkańców danego terenu lub osoby uprawnione (kluczowy element: niski kapitał/oplata początkowa). W ten sposób lokalni mieszkańcy (także ci, którzy bez żadnego kapitału), mogliby stać się właścicielami. I czerpać z niego korzyści. Co w efekcie doprowadziłoby do dalszego zmniejszenia marginesu ubóstwa.

–          uwłaszczeniu każdego Amerykanina poprzez nabycie przez niego puli akcji przedsiębiorstwa, w którym pracuje lub/i korzysta z jego usług (np. płaci regularnie rachunki).

Zwiększenie grupy właścicieli kapitału to jedyne rozwiązanie nieinflacyjne, które nie narusza praw własności (stanu posiadania obecnych właścicieli).Te rozwiązania są oparte na zasadach ekonomii binarnej, logicznej kontynuacji ekonomii podażowej.

Opracował Tomasz Pompowski

tp1
tp1
tp2
tp2

Tagi


Artykuły powiązane

Podatek z Ameryki przez Estonię do Polski

Kategoria: Analizy
Szumu jest sporo wokół tzw. podatku estońskiego. Padły zapowiedzi wprowadzenia go dla małych i średnich polskich firm. Nieporozumienie polega na tym, że to żadna nowość, a odmiana codziennej praktyki stosowanej od lat w Stanach Zjednoczonych.
Podatek z Ameryki przez Estonię do Polski

Walka z rajami podatkowymi nigdy się nie kończy

Kategoria: Analizy
UE i wiele krajów poza Unią w ostatnich latach zaostrzyło walkę z unikaniem opodatkowania. Wprowadzane regulacje utrudnią ucieczkę od podatków, ale jej nie wyeliminują. Korporacje i prywatni podatnicy wciąż znajdują nowe sposoby, by zapłacić fiskusowi jak najmniej.
Walka z rajami podatkowymi nigdy się nie kończy

Cyfrowy podatek kością niezgody w OECD

Kategoria: Analizy
Coraz więcej państw zapowiada opodatkowanie działalności wielkich graczy technologicznych. Wielostronne negocjacje toczą się w ramach Organizacji Współpracy Ekonomicznej i Rozwoju (OECD). Ich niepowodzenie może otworzyć nowy front wojny handlowej o trudnych do przewidzenia konsekwencjach.
Cyfrowy podatek kością niezgody w OECD