Właściwa pora na reformę ustalania cen paliw

23.08.2015
Światowe ceny ropy, które w minionej dekadzie podlegały tak wielkim wahaniom, w ciągu ostatniego roku spadły o ponad 50 proc. Dla krajów eksportujących ropę ma to negatywne skutki gospodarcze, a dla jej importerów —pozytywne. A co ze skutkami, które nie mają bezpośrednio ekonomicznego charakteru?


Jeśli troszczmy się o środowisko naturalne oraz o inne efekty zewnętrzne, to czy powinniśmy życzyć sobie zwyżki cen ropy —bo zniechęca to do jej używania— czy też dalszej obniżki, co zniechęcałoby do produkcji?

Odpowiedź brzmi: państwa powinny dążyć do obydwu tych celów, czyli obniżenia cen płaconych producentom oraz podwyższenia cen, jakie płacą konsumenci, poprzez ograniczenie subsydiów do ropy i produktów rafineryjnych. Korzystając ze spadających cen ropy wiele krajów wschodzących wprowadza w życie takie właśnie reformy. W ich ślady powinny szybko pójść Stany Zjednoczone, a że są one dziś zadziwiająco bliskie samowystarczalności energetycznej, skutki makroekonomiczne takich zmian z grubsza się zrównoważą.

Zastanówmy się bowiem: drogi i mosty w USA się sypią, a krajowa infrastruktura transportowa wymaga inwestycji i konserwacji. Tymczasem Kongres bezwstydnie wymiguje się od odpowiedzialności za zapewnienie długofalowego finansowania Federal Highway Trust Fund[instytucja, odpowiedzialna za budowę autostrad międzystanowych i niektórych innych dróg. Jej środki pochodzą z podatków od paliw- przy. tłum.], bo ciągle nie ma zgody co do tego, jak za to zapłacić. Rozwiązaniem oczywistym, za którym od dawna opowiadają się ekonomiści, jest podwyżka podatków od benzyny. Federalny podatek od benzyny utrzymywany jest na poziomie z 1993 roku i wynosi 18,4 centa za galon [galon to 3,78 litra — przyp. tłum.], najmniej wśród wszystkich krajów rozwiniętych. Kongres 30 czerwca przyjął jednak tylko trzymiesięczne prowizorium Funduszu, co oznacza, ze cena benzyny może w przyszłości znów spaść —od 2009 roku byłaby to już 35. obniżka.

Ceny paliw kopalnych to uderzający wyjątek od generalnej zasady, że za pomocą jednego instrumentu rząd może osiągnąć tylko jeden cel polityki gospodarczej. Zacznijmy od tego, że pieniądze zaoszczędzone na zmniejszeniu subsydiów czy zyskane na podwyżce podatków w sektorze naftowym mogą być wykorzystane na zmniejszenie deficytu budżetowego albo na sfinansowanie pożądanych wydatków (jak budowa i utrzymanie autostrad w USA). Równocześnie mniejsze zużycie ropy spowodowałoby zmniejszenie tłoku na drogach i liczby wypadków, ograniczenie miejscowych zanieczyszczeń powietrza i jego szkodliwego wpływu na zdrowie, a także emisji gazów cieplarnianych, które prowadzą do globalnej zmiany klimatycznej. Podatki od paliw to bardziej skuteczny sposób osiągania celów ekologicznych niż większość rozwiązań alternatywnych.

Taką reformę uzasadniają również względy bezpieczeństwa narodowego. Przy niskiej cenie detalicznej benzyny jej zużycie wewnętrzne będzie wysokie. Duże zużycie sprawia, że kraj jest wrażliwy na pojawiające się na rynku ropy zakłócenia, wynikające na przykład z braku stabilności na Bliskim Wschodzie. Jeśli podatki od benzyny są wysokie, a jej zużycie niskie —jak w Europie —wahania światowych cen ropy wywołują mniejsze skutki na rynku wewnętrznym. Subsydia dla producentów ropy w USA uzasadnia się często właśnie względami bezpieczeństwa narodowego; faktycznie jednak polityka „czerpania najpierw ze źródeł amerykańskich” powoduje ograniczenie samowystarczalności w długim terminie.

Poza tym, choć subsydia do paliw przedstawia się często jako sposób na poprawę dystrybucji dochodów, to realia wskazują, że ich efekt jest odwrotny. W skali światowej subsydia do paliw kopalnych mają charakter regresywny: do najbiedniejszych 20 proc. ludności trafia znacznie poniżej 20 proc. ich kwoty. Ludźmi, którzy jeżdżą najwięcej, nie są przecież biedni: oni korzystają raczej z transportu publicznego (albo chodzą pieszo).

W powszechnej świadomości podwyższenie podatków od paliw jest w USA politycznie niemożliwe. Jednak w innych krajach też przecież występowały ograniczenia polityczne. Rządy niektórych państw rozwijających się musiały się zmagać z niepokojami społecznymi a nawet zamachami stanu, których powodem były podatki od paliw lub subsydia. Mimo to w zeszłym roku Egipt, Ghana, Indie, Indonezja, Malezja, Meksyk, Maroko i Zjednoczone Emiraty Arabskie zmniejszyły albo zlikwidowały różne formy subsydiowania paliw.

Oprócz podniesienia podatków od zużycia paliw USA powinny także wstrzymać niektóre ze stosowanych subsydiów do produkcji ropy. Firmy naftowe mogą od swoich zobowiązań podatkowych odejmować natychmiast duży odsetek kosztów wierceń —inne branże nie mogą tak postępować w odniesieniu do swoich inwestycji. Często zdarza się też, że firmy naftowe mogą prowadzić wiercenia na gruntach federalnych czy na wodach przybrzeżnych nie płacąc pełnej rynkowej opłaty dzierżawnej. Większość polityków zdaje sobie sprawę, że zgodnie z solidną wiedzą ekonomiczną takie „zasiłki” winno się zlikwidować: wygląda jednak na to, że ci, którzy najgłośniej krzyczą, iż rządowi nie wolno wśród przedsiębiorstw wybierać wygranych i przegranych, są najmniej chętni do przejawiania politycznej woli działania.

Jak wynika z szacunków, zawartych w niedawnym badaniu Międzynarodowego Funduszu Walutowego, globalne subsydia do energii to rocznie kwota ponad 5 bilionów dolarów, zaś susbydiowanie paliw kopalnych w USA oszacowano ostrożnie na 37 mld dol. rocznie (bez kosztów związanych ze skutkami dla środowiska). Jak przyznają przywódcy krajów wschodzących, malejące ceny ropy to najlepsza okazja do wprowadzania reform. Podejmujące obecnie takie działania rządy mogą zmniejszyć subsydia do energii albo podwyższyć podatki, przy czym konsumenci unikną  w tym roku podwyżki cen detalicznych .

W przypadku USA i innych krajów rozwiniętych pora na takie reformy jest obecnie  dobra  także z także z makroekonomicznego punktu widzenia. W przeszłości kraje te musiało niepokoić, że podniesienie opodatkowania paliw może się odbić na kłopotliwie wysokich wskaźnikach inflacji. Obecnie jednak banki centralne nie martwią się już inflacją — poza tym, iż chciałyby, żeby była trochę wyższa.

We wrześniu Kongres USA będzie się musiał ponownie zająć finansowaniem autostrad. Skoro inne kraje przekonały się, że to, co było politycznie niemożliwe, nagle okazało się możliwe, to dlaczego nie miałoby tak być i w USA?

©Project Syndicate, 2015

www.project-syndicate.org


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test