Sektor bankowy na świecie w obliczu pandemii

21.05.2020
Światowy kryzys finansowy z lat 2007 – 2009 zaczął się w systemie bankowym, najpierw Stanów Zjednoczonych, a potem kilku krajów europejskich. Recesja z 2009 r. była skutkiem zamrożenia akcji kredytowej banków i wynikającą z tego niepewnością. Dzisiaj jest inaczej, ale złe długi rosną.
Gadomski_Czy jest możliwy_kryzys_bankowy_photodune_envato

(©Envato)

(©Envato)

Po kryzysie finansowym Komitet Bazylejski ds. nadzoru bankowego opracował nowe standardy kapitałowe, które zostały wdrożone przez Unię Europejską i wiele innych krajów rozwiniętych.

Warunki bardziej niż skrajne

Na banki nałożono konieczność podniesienia kapitału, stworzenia dodatkowych buforów pozwalających bez kłopotów przetrwać gorszą koniunkturę czy nawet cykliczną recesję. Poddano je ściślejszej kontroli. Europejski Urząd Nadzoru Bankowego i Rezerwa Federalna USA regularnie przeprowadzały testy warunków skrajnych, badając jak poszczególne banki będą sobie radzić z sytuacją, gdy bezrobocie wzrośnie ponad pewien poziom, PKB spadnie o X proc., rynki akcji spadną o więcej niż X proc., stopy procentowe wzrosną ponad pewien poziom, duża część instrumentów w portfelu rozwiąże umowy, gwałtownie wzrosną ceny ropy naftowej itp.

W Europie system bankowy, zdaniem ekspertów, jest słabszy niż w Stanach Zjednoczonych i jeżeli kryzys się przedłuży europejskie banki zostaną osłabione.

Większość banków przechodziła testy bez zarzutu, ale nie przewidywały one scenariusza pandemii, która na dłuższy czas zamrozi gospodarkę, spowoduje dwucyfrowe kwartalne spadki PKB, bezrobocie w USA skoczy z 4 proc. na początku marca do ponad 20 proc. w maju, rządy zwiększą dług o ponad 10 p.p., zalewając rynek obligacjami i zmuszając banki centralne do ich skupowania.

W UE bankowego kryzysu jeszcze nie widać

Gospodarka europejska bardziej niż amerykańska zależy od funkcjonowania banków. Ponad dwie trzecie zewnętrznego finansowania firmy europejskie otrzymują w postaci kredytów bankowych, podczas gdy firmy amerykańskie otrzymują mniej niż jedną trzecią. Resztę uzyskują, sprzedając obligacje korporacyjne lub akcje.

Na razie nie ma żadnych oznak upadku banków, częściowo dlatego, że Europejski Bank Centralny (EBC) szybko zalał system finansowy gotówką, zwiększając zakupy obligacji rządowych. W tym roku EBC planuje kupić co najmniej 1,1 bln euro obligacji. Na początku kwietnia uruchomił program zakupu obligacji sektora komercyjnego. Działania te zwiększają płynność banków. EBC złagodził też niektóre wymogi regulacyjne. Zezwolił na wykorzystanie buforów kapitałowych tworzonych po to, by sprostać sytuacjom kryzysowym. Test warunków skrajnych, który miał zostać ukończony do końca lipca i stanowiłby poważne obciążenie administracyjne dla banków, został przełożony. W zamian przewodniczący Rady Nadzorczej EBC Andrea Enria nalega, by banki wstrzymały się z wypłatą dywidend i ograniczeniem premii dla menedżerów, by chronić kapitał.

EBC w walce z pandemiczną niepewnością

Według prof. Richarda Portesa, przewodniczącego komitetu doradzającego EBC i europejskim organom regulacyjnym w zakresie ryzyka finansowego żaden duży, europejski bank nie jest obecnie zagrożony. Portes, ostrzegł jednak, że nie można powiedzieć, co przyniesie przyszłość.

W ostatnich latach w kilku krajach europejskich banki czyściły swoje bilanse, pozbywając się części niepracujących aktywów. Ale zdaniem ekspertów finansowych system bankowy w Europie jest słabszy niż w Stanach Zjednoczonych i jeżeli kryzys się przedłuży europejskie banki zostaną osłabione.

Wiele z nich boryka się z niską rentownością, co odzwierciedlają notowania giełdowe. O ile akcje banków amerykańskich po kryzysie finansowym rosły, to indeks giełdowy Stoxx Europe Banks w ostatnich dziesięciu latach spadł o 45 proc. Niska rentowność, wynikająca między innymi z niskich stóp procentowych, wymusiła falę restrukturyzacji. W trudnej sytuacji znalazły się dwa największe banki niemieckie – Deutsche Bank i Commerzbank, które nieskutecznie próbowały się połączyć.

Problematyczne mogą okazać się posiadane przez banki fundusze inwestycyjne. Jeżeli ratingi instrumentów finansowych, będących w portfelach, zostaną obniżone do poziomu śmieciowego, fundusze będą musiały sprzedać je po niskich cenach. Nie mogą bowiem mieć instrumentów nie mających ratingu inwestycyjnego.

Niektóre banki mają dużą ekspozycję w sektorach szczególnie narażonych na kryzys. Francuski bank Natixis, którego aktywa przekraczają 500 mld euro, ma ekspozycję na sektor ropy i gazu w wysokości 10,1 mld euro. 31 marca 2020 r. ekspozycja na lotnictwo wyniosła 4,5 mld euro, a na turystykę i wypoczynek 1,7 mld euro. W I kw. 2020 r. bank zanotował stratę 204 mln euro, ale w sumie skutki kryzysu spowodowanego pandemią, które zmusiły bank do tworzenia rezerw, wyniosły 290 mln euro.

Holenderska Grupa ING udzieliła przemysłowi naftowemu kredytów w wysokości 38 mld euro. Według analityków JPMorgan w finansowanie przemysłu naftowego i gazowego mocno zaangażowane są także francuskie banki Credit Agricole oraz Société Générale, norweski DNB, niemiecki Commerzbank, szwedzki SEB i angielski Barclays Plc. Zaangażowanie banków w przemysł naftowy i gazowy okazało się groźniejsze niż w linie lotnicze. Gwałtowny spadek cen ropy sprawił, że banki musiały zarezerwować odpowiednie sumy na potencjalne straty. Tymczasem linie lotnicze są w każdym kraju beneficjentem pomocy publicznej.

Banki tworzą rezerwy

Największe, światowe banki stworzyły dotychczas rezerwy o wartości 78,8 mld dol. na spodziewany wzrost złych kredytów. Banki amerykańskie przeznaczyły na ten cel 32,5 mld dol., europejskie 17,9 mld, chińskie 28,4 mld.

Wysokie, nawet nadmierne rezerwy nie są dla amerykańskich banków problemem, gdyż w ostatnich latach osiągały znaczne zyski. Niektóre liczą się ze stratami związanymi z niespłaconymi kartami kredytowymi oraz z kredytami dla przemysłów dotkniętych kryzysem.

Polskie banki dobrze przygotowane na skutki pandemii

W 2016 r. amerykańska Rada ds. Standardów Rachunkowości Finansowej (FASB ) zarekomendowała bankom uwzględnianie bieżących, oczekiwanych strat kredytowych (Current Expected Credit Losses, CECL) i tworzenie na nie rezerw. CECL koncentruje się na szacowaniu oczekiwanych strat w całym okresie kredytowania, podczas gdy dotychczasowy standard opierał się na już poniesionych stratach.

Standard CECL wszedł w życie w styczniu 2020 r. Banki opracowały modele, dzięki którym szacują swoje zyski oraz potencjalne straty na kredytach, w zależności od tempa wzrostu gospodarki, dynamiki składowych PKB, wysokości bezrobocia i innych parametrów makroekonomicznych. O ile jednak w normalnych czasach prognozy dotyczące zmiennych są dość wiarygodne, to w okresie pandemii obarczone są ogromną niepewnością.

EBC zachęcał banki strefy euro do elastycznego stosowania standardów rachunkowości i nieprzesadzania z tworzeniem rezerw, aby nie zahamować akcji kredytowej.

Europejskie rządy w ramach programów pomocy dla gospodarki dotkniętej pandemią uruchomiły gwarancje na kredyty korporacyjne i konsumpcyjne, zmniejszając w ten sposób ryzyko banków. Dlatego będący w trudnej sytuacji Deutsche Bank ma na razie niewielkie straty. Jego klientami są małe i średnie niemieckie firmy, które korzystają z bardzo obszernego pakietu pomocy. Po I kw. 2020 r. Deutsche Bank utworzył rezerwy na niespłacane kredyty w wysokości zaledwie 500 mln euro, ale ostrzegł, że drugi kwartał będzie gorszy. W I kw. 2019 r. rezerwy wynosiły 140 mln euro.

HSBC, największy pod względem aktywów bank w Europie, utworzył w I kw. rezerwy w wysokości 3 mld dol. W komunikacie ostrzegł, że do końca roku mogą wynieść 11 mld dol. HSBC był największym kredytodawcą singapurskiej firmy Hin Leong, która miała 3,85 mld dol. straty i zwróciła się do sądu o ochronę przed wierzycielami. Brytyjskiemu HSBC, którego głównym obszarem działania jest Hongkong, Hin Leong jest winien 600 mln dol. Ekspozycja ABN Amro na Hin Leong wynosi 300 mln dol., Société Générale 240 mln, Standard Chartered 240 mln, a Rabobank 230 mln dol.

UniCredit – największy bank we Włoszech i najbardziej niestabilny rynek bankowy w strefie euro – ogłosił, że przeznaczy dodatkowe 900 mln euro na pokrycie potencjalnych strat kredytowych. Europejska agencja ratingowa Cerved Rating szacuje, że 10 – 20 proc. włoskich firm nie przetrwa kryzysu wywołanego pandemią, a najbardziej zagrożone są małe i średnie. W grudniu 2019 r. zagrożone kredyty na rachunkach włoskich banków wynosiły 183 mld euro. Jeżeli rzeczywiście tyle firm upadnie to suma zagrożonych kredytów wzrośnie o 8,5 – 17 mld euro.

Credit Suisse zwiększył o ponad 1 mld dolarów rezerwy na złe kredyty i umorzenia aktywów, a inny bank szwajcarski UBS o 268 mln dol.

Niemal wszystkie duże banki miały znaczne spadki zysków w I kw. 2020 r. Ale żaden nie miał znaczących strat czy problemów z płynnością, jak to miało miejsce w latach 2007 – 2008. Wszyscy bankowcy podkreślają, że dalszy rozwój sytuacji w sektorze finansowym jest niepewny i będzie zależeć od tempa przywracania normalnego obiegu gospodarczego.

Problemy chińskich banków

W Chinach organy nadzoru pozwoliły bankom na łagodniejsze podejście do klasyfikacji nieściągalnych długów. Władze zezwoliły małym i mikroprzedsiębiorstwom, które powinny były spłacić kapitał i/lub odsetki między 25 stycznia a 30 czerwca, na złożenie wniosku o opóźnienie spłat do końca drugiego kwartału. Organy regulacyjne powiedziały pożyczkodawcom, aby nie obniżali poziomu pożyczek z opóźnionymi płatnościami ani nie zgłaszali zaległości do scentralizowanego systemu oceny kredytowej. Według nadzoru niepracujące aktywa stanowią tylko 2,04 proc. wszystkich aktywów bankowych, co wydaje się wielkością mało wiarygodną. Duże, chińskie banki udzieliły 3,5 proc. kredytów przedsiębiorstwom w prowincji Hubei, gdzie zaczęła się epidemia. Prowincja była przez kilka miesięcy całkowicie odcięta od reszty kraju, tamtejsze firmy nie pracowały, więc nie były w stanie obsługiwać kredytów. Szczególnie zagrożone są banki regionalne, zwłaszcza działające głównie w Hubei. Według China Banking Association należą do 100 najlepszych banków w Chinach. Są wśród nich Wuhan Rural Commercial Bank (pozycja 54.), Hubei Bank (pozycja 57.) i Hankou Bank (pozycja 60.). Upadek banku Baoshang Bank w maju 2019 r. pokazał, że kryzys jednego regionalnego kredytodawcy może być szokiem dla krajowego systemu bankowego. Przejęcie Baoshang Bank przez organy nadzoru zachwiało zaufaniem do banków, podnosząc koszty innych kredytodawców. Skutki odczuli klienci korporacyjni.

Polskie banki na razie spokojne

Z dotychczas opublikowanych raportów wynika, że sytuacja największych banków w Polsce pogorszyła się, ale nie ma poważnego zagrożenia. Osiągnęły zyski, choć wyraźnie mniejsze niż przed rokiem. Niepokój mogą budzić dosyć niskie odpisy na potencjalne straty spowodowane kryzysem. W I kwartale 2020 r. banki jeszcze nie doświadczały znacznego wzrostu niespłacalności kredytów, ale II kwartał zapewne będzie gorszy.

Banki kupowały, kupują i będą kupować polskie obligacje

PKO BP, który opublikuje raport za I kwartał 2020 r. dopiero 28 maja, w kwietniu przedstawił informację o wpływie rozprzestrzeniania się koronawirusa na działalność grupy. Stwierdził, że w skonsolidowanym sprawozdaniu finansowym za I kwartał 2020 r. uwzględni odpis z tytułu COVID-19 w kwocie nie niższej niż 215 mln zł.

Jeżeli do jesieni 2020 r. najwięksi kredytodawcy nie podejmą normalnej działalności i nie będą w stanie spłacać kredytów, sytuacja stanie się poważna.

Zajmujący drugą pod względem aktywów pozycję Pekao SA podał, że jego zysk netto w I kw. 2020 r. wyniósł 187,5 mln zł i był niższy o 23 proc. w stosunku do I kw. 2019 r. oraz o 73 proc. w stosunku do IV kw. 2019 r. Bank ma też wyższe odpisy z tytułu utraty wartości aktywów finansowych związanych z COVID-19 – około 200 mln zł.

Grupa Santander Bank Polska osiągnęła zysk 171 mln zł, czyli o 46,9 proc. mniej niż rok wcześniej. Odpisy na poczet rezerw kredytowych wyniosły 466 mln zł, z czego tylko 119 mln zł dotyczy oczekiwanych strat spowodowanych koronawirusem.

Skonsolidowany zysk netto Grupy ING Banku Śląskiego wyniósł 267,3 mln zł w porównaniu z 324,5 mln zł w 2019 r., co oznacza spadek o 17,6 proc. Wynik został pomniejszony o 147 mln zł rezerw wynikających z rewizji prognoz wskaźników makroekonomicznych, w których ujęto wpływ pandemii.

Zysk netto mBanku to 90,9 mln zł wobec 163,2 mln zł rok temu. Spadek wyniósł 44,3 proc. W wynikach I kw. 2020 r. został zawarty dodatkowy odpis na straty kredytowe spowodowane pandemią w wysokości 141 mln zł.

BNP Paribas wypracował zysk netto w wysokości 115,1 mln zł, wobec 161,1 mln zł przed rokiem, co stanowi spadek o 29 proc. W I kw. 2020 r. odpisy z tytułu utraty wartości kredytów wyniosły 198,3 mln zł i były wyższe o 113 proc. niż w 2019 r.

Bank Millennium miał zysk netto w wysokości 18 mln zł w porównaniu z 160 mln zł w analogicznym okresie 2019 r. Był niższy o 88,7 proc. Przedstawione wyniki nie są w pełni porównywalne, gdyż uwzględniają wyniki Euro Banku, przejętego w II kw. 2019 r. Wyniki zostały obciążone szeregiem pozycji nadzwyczajnych, w tym rezerwą na spodziewany wpływ koronawirusa w wysokości 60 mln zł.

Zysk netto Alior Banku wyniósł 73,2 mln zł wobec 103,5 mln zł przed rokiem – spadek o 29,3 proc. Odpisy na oczekiwane straty oraz odpisy aktualizujące z tytułu utraty wartości i rezerw wyniosły 294,8 mln zł wobec 274,6 mln zł w 2019 r.

Citi Bank Handlowy wypracował zysk netto w wysokości 26,4 mln zł wobec 59,5 mln zł rok wcześniej, był więc niższy o 56 proc. Saldo rezerw z tytułu oczekiwanych strat kredytowych oraz rezerw na zobowiązania warunkowe wyniosło 93,5 mln zł, co stanowi wzrost o 231 proc. rok do roku. Wzrost był spowodowany głównie utworzeniem dodatkowych odpisów w wysokości 42 mln zł w związku z sytuacją gospodarczą w Polsce będącą efektem pandemii.

Banki mogą więc przejść bez większych kłopotów kilkumiesięczne zamrożenie gospodarki. Jeżeli jednak najwięksi kredytobiorcy nie podejmą normalnej działalności do jesieni 2020 r. i nie będą w stanie spłacać kredytów, sytuacja stanie się poważna.


Tagi


Artykuły powiązane