Wibor mierzy rynek, który zanika

Przed kryzysem najbardziej popularnym sposobem finansowania kredytów było pożyczanie brakujących środków z rynku międzybankowego. Z możliwości tej szeroko korzystały także banki w Polsce. Wraz z kryzysem obroty na tym rynku zamarły. A skoro zamarły, pojawiły się znaki zapytania dotyczące miary tego rynku, którą w Polsce jest Wibor.
Wibor mierzy rynek, który zanika

(CC By Images_of_money)

Komisja Nadzoru Finansowego poinformowała, że w roku 2011 r. banki i oddziały instytucji kredytowych będące dealerami rynku pieniężnego w Polsce zawarły ponad pięć tysięcy transakcji o łącznej wartości poniżej 800 mln złotych. Ponad 90 proc. z nich były to jednak transakcje najkrótsze, overnighty, czyli O/N.

Z przytoczonych przez KNF danych statystycznych można wyliczyć, że w roku 2011 na rynku międzybankowym zawarto jedynie około 440 transakcji dla okresów dłuższych niż O/N. Tymczasem stawki WIBOR ustalane są na sześć okresów dłuższych niż O/N, od tygodnia do 1 roku (symbole – od1W,1M,3M,6M,9M, po 12M). Średnia dzienna wartość transakcji zawieranych przez dealerów rynku pieniężnego w Polsce wynosiła poniżej 0,24 proc. sumy bilansowej netto sektora bankowego. Trudno mówić o poważnym rynku.

Bez limitów

Kto bierze udział w tej rozgrywce? Informacje na temat tego, kto na tymże rynku pożycza i na jakie okresy, pozostają skrzętnie skrywane przez banki zasłaniające się tajemnicą bankową. Wiadomo, że jednym z poważniejszych graczy pozostaje Bank Gospodarstwa Krajowego. Jak oceniają ten stan rzeczy jego przedstawiciele?

– Sytuacja na rynku międzybankowym nie ulega znaczącej zmianie już od dłuższego czasu. Nie obserwujemy ani wyraźnej poprawy ani wyraźnego pogorszenia płynności rynku. Na rynku pieniężnym dominują transakcje krótkoterminowe, przeważnie o okresie do jednego tygodnia. Co ciekawe dotyczy to zarówno transakcji zabezpieczonych, jak i niezabezpieczonych. Transakcje na dłuższe terminy, szczególnie powyżej trzech miesięcy zdarzają się sporadycznie – mówi Mariusz Grab, dyrektor zarządzający pionem rynków finansowych Banku Gospodarstwa Krajowego.

Stagnacja utrzymuje się już od kilku lat. W latach 2008-2009 nastąpiło wyraźne ograniczenie wzajemnych limitów, jakie banki ustalają na transakcje na rynku międzybankowym i częstym zjawiskiem było także zamykanie i ograniczanie limitów wybranym bankom na niektóre typy transakcji. Według przewodniczącego KNF – biorąc pod uwagę bieżącą sytuację finansową polskiego sektora bankowego – nie ma żadnych uzasadnionych przyczyn, aby rynek międzybankowy funkcjonował w tak ograniczonym zakresie, czyli w warunkach ograniczonej płynności. Tym, co ogranicza rozwój tego segmentu, jest z pewnością eskalacja kryzysu zadłużeniowego.

– Powrót do stanu sprzed kryzysu finansowego jest także utrudniony przez fakt silnej konkurencji, jaką dla depozytów międzybankowych stanowią bezpieczne inwestycje, np. w bony pieniężne NBP – stwierdził Andrzej Jakubiak, przewodniczący KNF.

Bez przełożenia

Kryzys rozpoczęty w latach 2008-2009 objawił znaczące problemy rynku międzybankowego. Zdaniem Pawła Pelca, wiceprezesa Agencji Ratingu Społecznego i byłego zastępcy przewodniczącego Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, mamy do czynienia z dość kłopotliwą sytuacją.

– Stawka Wibor dla okresów innych niż O/N w praktyce nie jest związana z realnymi transakcjami na rynku międzybankowym, które występują jedynie w wyjątkowych przypadkach – sporadycznie. Oznacza to zatem, że co do zasady, stawka Wibor nie odzwierciedla rzeczywistej ceny pieniądza na rynku międzybankowym, a jedynie kwotowania dealerów rynku pieniężnego, za którymi nie stoi w praktyce gotowość zawierania transakcji na kwotowanych warunkach – twierdzi Paweł Pelc.

Z kolei Mariusz Grab z BGK zauważa, że zgodnie ze regulaminem przygotowanym przez Stowarzyszenie Rynków Finansowych ACI Polska, adekwatność stawki powinna się odzwierciedlać w jej transakcyjności.

– Pod tym względem przynajmniej teoretycznie jest ona bardziej reprezentatywna niż takie stawki jak Libor czy Euribor. Każdy z uczestników fixingu jest zobowiązany do zawarcia transakcji po stawkach przekazanych do fixingu co powoduje, że stawka powinna odzwierciedlać rzeczywiste poziomy rynkowe. Z drugiej jednak strony, ograniczenia limitowe banków oraz ograniczony apetyt na ryzyko ze strony uczestników fixingu, powodują trudności z jej wyceną w stosunku do bieżącego rynku jak i stawek terminowych. Do ciekawych wniosków może prowadzić np. porównanie stawek  kontraktów FRA oraz Wibor – mówi Mariusz Grab.

Dobiesław Tymoczko, wicedyrektor departamentu systemu finansowego NBP, zauważa całkiem słusznie, że trzeba się zastanowić, czy obecna sytuacja nie jest aby normalniejsza niż wtedy, gdy rynek międzybankowy był źródłem akcji kredytowej.

– W przeszłości skończyło się to fatalnie, a dziś wracamy po prostu do sytuacji, która może być określona mianem nowej równowagi – ocenia Dobiesław Tymoczko. Jego zdaniem, Wibor jest dużo lepszym odzwierciedleniem rynku niż inne podobne indeksy, gdyż pokazuje, po ile banki są gotowe pożyczać pieniądze, a poza tym bardzo dobrze reaguje na stopy referfencyjne banku centralnego.

– Kiedyś nadmierny wpływ na rynek miały transakcje arbitrażowe, w oderwaniu od realiów – przekonuje przedstawiciel NBP.

Bez przyszłości

Co nas czeka w najbliższych miesiącach na rynku międzybankowym? Zdaniem Pawła Pelca, obecna formuła ustalania stawek Wibor po prostu się wyczerpała, gdyż nie są one obiektywnym miernikiem ceny pieniądza na rynku międzybankowym.

– Niejako „z przyzwyczajenia” stawki te są jeszcze kwotowane, są także zawarte w licznych umowach, jednak bez względu na to, co one obecnie odzwierciedlają – nie jest to niewątpliwie realny koszt pieniądza – zauważa Paweł Pelc.

Co więcej, obecna kondycja rynku międzybankowego oraz stawki Wibor stanowi istotne wyzwanie dla uczestników rynku finansowego, czy szerzej obrotu gospodarczego, w którym stosowane są klauzule zawierające bezpośrednie lub pośrednie odwołania do wysokości stawki Wibor, jako sposobu ustalenia ceny pieniądza w czasie, a także dla organu nadzoru nad rynkiem finansowym (KNF) i organu ochrony konsumentów (UOKiK).

Pojawiają się już pomysły, by stawkę Wibor zastąpić innym, lepiej przystającym do rzeczywistości wskaźnikiem.

Istnieją też dość rewolucyjne propozycje, by rolę pośrednika na rynku międzybankowym przejął bank centralny. Czy jednak można narażać NBP na podobne ryzyko? Rozwiązanie takie oznaczałoby w praktyce przejęcie całości ryzyka związanego z funkcjonowaniem rynku międzybankowego przez NBP w sytuacji gdy profity wynikające z uczestniczenia w nim pozostawałyby po stronie komercyjnych banków.

Brak fizycznych transakcji nasilał będzie pytania o miary rynku międzybankowego. Wskazane byłoby więc znalezienie rozwiązania nie budzącego wątpliwości. Na razie brak jednak dobrego pomysłu jakie miałoby to być rozwiązanie. W tej sytuacji niewykluczone, że rola Wiboru  pozostanie taka jak do tej pory.

(CC By Images_of_money)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Wskaźnik Kosztu Finansowania WKF podpowie po ile pieniądze

Kategoria: Analizy
W Polsce wykluł się nowy instrument pozwalający śledzić ceny pieniądza w transakcjach terminowych. Nazywa się Wskaźnik Kosztu Finansowania (WKF) i ma szansę stać się narzędziem codziennego użytku, o ile uzyska zgodę Komisji Nadzoru Finansowego.
Wskaźnik Kosztu Finansowania WKF podpowie po ile pieniądze

Rząd czy rynek? Odwieczne pytanie

Kategoria: Trendy gospodarcze
Coraz częściej podnoszona jest w pracach ekonomistów kwestia skuteczności działań rządów w walce z epidemią wirusa COVID-19. A może odwołanie się do mechanizmów rynkowych - leseferystycznych - jak to niekiedy jest określane, mogłoby okazać się bardziej akceptowalne i w tym sensie skuteczniejsze?
Rząd czy rynek? Odwieczne pytanie

Rynek detaliczny w Polsce: stan sprzed pandemii COVID-19

Kategoria: Analizy
Po okresie transformacji rynek detaliczny w Polsce rozwijał się w tempie szybszym niż w Europie Zachodniej, czemu sprzyjał proces realnej konwergencji, spadająca stopa bezrobocia oraz trwała poprawa nastrojów konsumenckich. Konsolidacja rynku nie przyczyniła się do wzrostu inflacji – piszą eksperci NBP.
Rynek detaliczny w Polsce: stan sprzed pandemii COVID-19