Davos: Ludzie nie ufają ani rządom, ani biznesowi

21.01.2015
Wystartowało ŚwiatoweForum Ekonomiczne w Davos. Dziś w przeglądzie prasy "Warto przeczytać" także krytyczne głosy o ewentualnym luzowaniu ilościowym w Europie, słabej skuteczności zachęt podatkowych jeśli chodzi o badania i rozwój i o robotyzacji, która nie dopuści do trwałej stagnacji na świecie.


We wtorek zaczęło się Światowe Forum Ekonomiczne (WEF) w Davos. Opublikowany tam Edelman Trust Barometre (za agencją Reuters), czyli sondaż zaufania, wskazuje, że instytucje publiczne i biznes w ubiegłym roku straciły zaufanie znacznej części obywateli. Edelman, ze względu na powszechność spadku zaufania, przypisuje go wydarzeniom nadzwyczajnym – tajemniczym katastrofom lotniczym, epidemii Eboli, atakom hackerów i niespodziewanym zmianom kursów walut. Spadek poniżej 50 proc. ufających wystąpił w dwóch trzecich państw i dotyczy także mediów (wyszukiwarki internetowe są darzone większym zaufaniem przez konsumentów niż tradycyjne media), jak i organizacji pozarządowych. Nie wynika natomiast z kryzysu ekonomicznego, bo nic szczególnie złego w ubiegłym roku się nie wydarzyło.

World Economic Forum wraz z Bain Company przygotowało raport o przyszłości elektryczności. W nowe i konwencjonalne źródła energii, transmisję i dystrybucję energii zainwestowano w 2012 roku 220 mld dol., podczas gdy w 2000 zaledwie 60 mld dol. Potrzeba jeszcze 8 bilionów do 2040 roku. Do tego niezbędna jest koordynacja inwestycji – sama Europa mogłaby zaoszczędzić 140 mld dolarów, gdyby zoptymalizowała nowe źródła energii w poszczególnych krajach i transgranicznie, na przykład budując więcej elektrowni wiatrowych na północy, a słonecznych na południu.

Ograniczeniem dla inwestycji jest stanowisko społeczeństw, które jeszcze nie dostrzegają ogólnogospodarczych korzyści z rozwoju zielonej energii, a także spadający zwrot z kapitału przy inwestycjach w energię konwencjonalną. Utrudnieniem jest także zmiana modeli biznesowych w energetyce. Raport m.in. proponuje „wyrównanie boisk gry” – geograficznych, biznesowych i technologicznych, czyli międzynarodową harmonizację zachęt do rozwoju energetyki, budowę fizycznych połączeń energetycznych między krajami oraz usunięcie barier regulacyjnych dla konkurencji między nową i starą energetyką. Podkreśla znaczenie kooperacji między rządem (regulatorami), biznesem i inwestorami w rozwoju energetyki.

Cytat dnia – z przemówienia Klausa Schwaba, twórcy Forum, otwierającego spotkanie: „Są cztery składniki prawdziwego przywództwa: umysł, dusza, serce i mocne nerwy.

 

 

Na dwa dni przed decyzją ECB nasila się krytyka potencjalnego luzowania ilościowego w Europie. William White, były główny ekonomista Banku Rozliczeń Międzynarodowych, który przewidział kryzys Lehman Brothers i jest aktualnie doradcą Angeli Merkel uważa, że QE nakierowane na obniżenie rentowności obligacji, nie będzie skuteczne, jeśli chodzi o ożywienie gospodarcze. Europa znacznie bardziej niż USA zależy od małych i średnich firm a one pozyskują środki z banków, a nie na rynku obligacji. QE to forma konkurencyjnej dewaluacji, a toczone na świecie wojny walutowe sprawiają, że nic nie jest pewne, światu brakuje kotwicy – mówi William White w rozmowie z Ambrose Evans-Pritchardem w Davos. Kraje wschodzące zgromadziły wprawdzie rezerwy walutowe, ale ich korporacje zadłużyły się na 6 bilionów dolarów. QE jest bezmyślna modą, a ci którzy chwalą FED i Bank Anglii za luzowanie ilościowe i szybszy wzrost gospodarczy mylą istniejącą korelację z przyczynowością – konkluduje White.

Krytyczni wobec planów QE w Europie są także “helikopterowcy”, czyli zwolennicy operacji transferu nowo wydrukowanych pieniędzy w postaci ulg podatkowych lub inwestycji infrastrukturalnych bezpośrednio do osób i instytucji o dużej skłonności do ich wydawania.

Również były prezes Banku Anglii Mervyn King uważa, że więcej stymulacji monetarnej nie pomoże powrócić do silnego wzrostu gospodarczego. King, gdy był prezesem Banku Anglii w latach 2009-2011 skupił obligacje brytyjskie warte 375 miliardów funtów, ale twierdzi, że taka operacja ma sens bezpośrednio po wybuchu kryzysu, a nie jako długoterminowana strategia zastosowana 6 lat potem.

Główny ekonomista MFW Olivier Blanchard komentuje najnowsze prognozy Funduszu rewidujące w dół przewidywania wzrostu gospodarczego: W Chinach wolniejszy wzrost gospodarczy zlikwiduje korzystne następstwa niskich cen ropy. Europa mogłaby znacznie więcej uczynić wykorzystując instrumenty fiskalne – gdyby traktować strefę euro jako jeden kraj, to ma on dług w wysokości 70 procent PKB, deficyt około 3 procent i nie ma deficytu pierwotnego, a więc znajduje się w całkiem dobrej sytuacji. Blanchard mówi także, że nie należy oczekiwać jakichś nadzwyczajnych efektów rozpoczęcia przez FED cyklu podwyżek stóp procentowych, wszystko zostało już zdyskontowane przez rynki jeśli chodzi o rentowności obligacji i kursy walutowe.

Dwójka holenderskich ekonomistów Elīna Gaillard i Bas Straathof twierdzi, że zachęty podatkowe (ulgi) dla firm w związku z badaniami i rozwojem dość słabo stymulują wydatki na te cele – jedno euro utraconych podatków powoduje zwiększenie wydatków o mniej niż jedno euro. Ulgi nie są też koniecznym warunkiem rozwoju R&D, o czym świadczy przykład wysokoinnowacyjnych Niemiec, w których nie ma ulg podatkowych w obszarze badań i rozwoju. Autorzy przyznają jednak, że wpływ ulg podatkowych jest większy niż dotacji bezpośrednich, które dodatkowo są kosztowniejsze w administrowaniu. Pointa: „politycy powinni raczej się koncentrować na poprawie całościowego otoczenia dla przedsiębiorczości, do którego ulgi podatkowe na badania i rozwój mogłyby być miłym dodatkiem”.

Bill Emmot, były naczelny redaktor The Economist proponuje nowy plan Marshalla dla Europy, który nazywa planem Merkel (a jeszcze lepiej, gdyby był planem Merkel-Hollande-Camerona) o takich trzech składnikach: po pierwsze restrukturyzacja europejskich długów państwowych, po drugie inwestycje w infrastrukturę, po trzecie plan i kalendarium uwolnienia rynków, szczególnie w usługach. Największy opór w Niemczech wywołałaby restrukturyzacja długów. Emmott przypomina, że obok planu Marshalla dla rozwoju Europy i Niemiec istotne było w 1953 roku umorzenie połowy niemieckich długów państwowych i restrukturyzacja drugiej części wydłużająca okres ich spłaty.

Diane Coyle przytomnie pisze, że można się bać stagnacji, albo robotyzacji, ale nie obojga na raz, bo te zjawiska nie powinny wystąpić wspólnie. Postępy robotyzacji sprzyjają bowiem wzrostowi gospodarczemu przez wzrost produktywności.

 


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test