Kryzys. Jaki kryzys?

13.05.2014
Dziś kilka głosów na temat kryzysu euro – trwa, czy już zakończył się.  A ponadto w przeglądzie ciekawych opinii i wiadomości z kraju i świata warto przeczytać m.in. o krzywej Phillipsa, sankcjach wobec Rosji i Polimeksie Mostostalu.


Klarowny wykład, dlaczego kryzys europejski jeszcze się nie skończył, przedstawia Barry Eichengreen (uniwersytet w Berkeley). Uzasadnienie: Irlandia, Portugalia, Hiszpania i Grecja uczyniły postęp obniżając jednostkowe koszty pracy do poziomu z 1999 roku (relatywnie do Niemiec). Problem w tym, że to za mało, ponieważ w międzyczasie pojawiły się Chiny i inne kraje wschodzące. Włochy i Francja uczyniły jeszcze mniejszy postęp na rzecz ich międzynarodowej konkurencyjności. Ewentualne QE Europejskiego Banku Centralnego, jeżeli do niego dojdzie, będzie bardzo słabe. Nie wiadomo też, gdzie kraje w kryzysie znajda popyt, którego tak potrzebują. Dotychczas  polegały na eksporcie, ale rynki eksportowe słabną. Na przykład eksport z Hiszpanii przestał rosnąć. „To może być przysłowiowy kanarek w kopalni” – pisze Eichengreen.   Pointa: „Strefa euro nie zawali się w tym roku, ale jej problemy są dalekie od zakończenia”.

Tymczasem Irlandia odniosła sukces. Jej 10-letnie obligacje mają aktualnie rentowość 2,65 proc., czyli niższą niż brytyjskie, a PMI jest rekordowo wysoki. Nie wykluczone, że agencja ratingowa Moody’s wkrótce podwyższy rating Irlandii o dwa stopnie – pisze inwestor Marc Chandler.

Jeszcze o euro. W portalu wPolityce.pl rozmowa z Derk Jan Eppinkiem, wiceprzewodniczącym grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w Parlamencie Europejskim. Fragment: „Euro nie było tylko walutą, ale także religią. Pracowałem przez siedem lat w Komisji Europejskiej, przez pięć w Parlamencie Europejskim i wszędzie tam nie należało podważać sensu istnienia euro. W euro trzeba było wierzyć. Intencja była ważniejsza niż skutki. Z tego powodu liderzy zignorowali pierwsze oznaki kryzysu twierdząc, że euro jest tarczą, która nas przed nim ochroni. Tymczasem euro nie tylko nie było tarczą, ale wręcz powiększało problemy. Gdy kryzys wybuchł, nie był określany mianem kryzysu euro, ale kryzysu zadłużenia, choć ewidentnie był to również kryzys wspólnej waluty (…) W ciągu ostatnich pięciu lat euro dwukrotnie było na krawędzi katastrofy. Ocalił je Europejski Bank Centralny, zapewniając międzynarodowe rynki finansowe, że euro będzie podtrzymane za wszelką cenę. Ale tak naprawdę to jedynie kupowanie czasu.”

O krzywej Phillipsa pisze Ed Dolan. Konkluduje, że „nawet jeśli krzywa Phillipsa nie jest martwa, to co najwyżej pozostaje w stanie wegetatywnym”. Nie ma w tym artykule wielu nowości, wszak relację bezrobocia i inflacji Philipsa kwestionowano już niedługo po jej sformułowaniu, ale są bardzo plastyczne wykresy z danymi.

A propos wykresów. Tu można obejrzeć wskaźniki PMI za ostatnie kilka lat, od usług w Irlandii (najwyższy), do budownictwa we Francji (najniższy). Ciekawe.

Sankcje wobec Rosji – fakty i ocena – taki tytuł nosi analiza z Peterson Institute z  ciekawymi wnioskami. Do ich wyciagnięcia wykorzystano m.in. badania skuteczności sankcji w ostatnich stu latach (tylko w jednej trzeciej przypadków osiągnęły swoje cele). Niektóre rekomendacje  autorów: Nie warto przesadzać z celami. Nie ma co liczyć na rosyjską opinie publiczną. Współpraca międzynarodowa przy sankcjach nie zawsze jest konieczna, ale w tym przypadku tak. Należy dobierać odpowiednie środki (na przykład groźba bardzo mocnych sankcji w przypadku inwazji wschodniej Ukrainy) i stosować dodatkowe narzędzia (np. wsparcie militarne). We własnym kraju trzeba zrekompensować straty ponoszone w wyniku sankcji.

Z zaległości. W ubiegłym miesiącu opublikowano kolejny raport  Boston Consulting Group i Światowego Forum Ekonomicznego na temat najlepszych metod zarządzania i utrzymywania infrastruktury. Nie da się go streścić (ponad 80 stron), ale wydaje się ciekawy, zwłaszcza, na przykład, w kontekście informacji o zarządzaniu opłatami na drogach w Polsce (GDDKiA nie wiedziała o planach Ministerstwa Rozwoju Regionalnego i żeby zminimalizować straty zrywa kontrakt na budowę bramek na autostradzie. Kara do zapłacenia z pieniędzy podatników wyniesie 8 mln zł).

Portal wnp.pl opisuje plany kolejnego kierownictwa aktualnie kontrolowanej przez państwo (Agencję Rozwoju Przemysłu) firmy Polimex –Mostostal (P-M), która ma ogromny portfel państwowych zamówień (energetyka) i zamierza powołać „trzy dywizje”. A my mamy pikantny cytat z tekstu Tomasza Pruska z września 2013 roku: „ARP zaopatrzyła Polimex w kapitał, bo pod koniec 2012 r. kupiła za 150 mln zł nowe akcje. Zapłaciła 50 groszy za sztukę. Problemy zaczęły się w tym roku krótko po zarejestrowaniu emisji. Ratowana firma pokazała za 2012 r. aż 1,2 mld zł straty netto. Zaskoczona była nawet ARP”. Kiedy Prusek pisał swój tekst  akcje  P-M  kosztowały 16 groszy. Teraz kosztują 10 groszy, czyli aktualnie ARP jest 120 mln zł w plecy.  W tej sytuacji złoszczenie się na wyrzucone 8 mln złotych kary za bramki jest objawem małostkowości.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test