Autor: Maciej Jaszczuk

Dziennikarz Obserwatora Finansowego, śledzi trendy na polskim rynku finansowym.

Pobudzenie na GPW

Zbliżający się ku końcowi rok przyniósł dawno niewidziane na polskim rynku akcji ożywienie – przynajmniej w obrotach. Nie przełożyło się to jednak na wzrosty indeksów, które nie odrobiły spadków z marca. Rok 2020 przyniósł za to spadek aktywności na wtórnym rynku obligacji skarbowych.

Dawno na warszawskiej giełdzie nie było tylu emocji, co w tym roku – przynajmniej takie wnioski można wyciągnąć, analizując dane o wartości obrotów akcjami na głównym rynku GPW. Sam początek roku nie zapowiadał takiego obrotu spraw – w styczniu handel na giełdzie był najniższy od czterech lat. Jednak już w marcu, kiedy aktywność gospodarcza i społeczna została zduszona przez lockdown, inwestorzy rzucili się najpierw do masowego wyprzedawania akcji, a później – do żywiołowego ich odkupywania. Taki scenariusz realizowały także inne światowe giełdy.

Po nadzwyczajnym marcu przyszły kolejne miesiące, w których obroty czasem o kilkadziesiąt procent przewyższały wartości z ostatnich kilku lat, nawet biorąc pod uwagę wyjątkowo udany dla GPW (ale i innych rynków wschodzących) rok 2017, w którym WIG20, główny indeks warszawskiego parkietu wzrósł najmocniej od czasu pokryzysowego odbicia w 2009 r.

Na GPW jest lepiej, bo jest bardzo źle

Niezwykła sytuacja w gospodarce miała odbicie w tym, co się działo na rynku. Niektóre spółki notowały spektakularne wzrosty, gdyż inwestorzy widzieli w pandemii szansę na skokowy rozwój tych firm. Na przykład akcje producenta rękawic medycznych – Mercator Medical – poszły w górę o 5700 proc.! Fala entuzjastycznej spekulacji porywała także mniejsze spółki, a często trudno ocenić, w jakich proporcjach za kilkusetprocentowe, a nawet i wyższe, wzrosty odpowiadała analiza fundamentalna, a w jakich – emocje. Niemałe grono firm nie omieszkało się pod tę falę podpiąć informując o angażowaniu się w projekty związane z lekami, testami, szczepionkami na COVID-19. Na namacalne efekty tych działań w większości przypadków wciąż czekamy…

To wszystko jednak zeszło na drugi plan – przynajmniej przez jakiś czas – gdy plany debiutu na GPW ogłosiło Allegro. Właściciel platformy handlu internetowego przeprowadził nie tylko pierwszą dużą ofertę po kilku latach posuchy – ostatnie duże spółki, które weszły na giełdę, czyli Dino Polska i Play Communications zrobiły to w 2017 r. – ale, jak się okazało, największe IPO w historii polskiego rynku kapitałowego. Nowy rekord wyniósł 9,2 mld zł, o ponad 1 mld zł więcej niż oferta publiczna PZU z 2010 r.

W samym tylko dniu debiutu, czyli 12 października, handel akcjami Allegro wyniósł blisko 4 mld zł, czyli 8,5 proc. całego miesięcznego obrotu na GPW. Spółka stała się także liderem GPW pod względem kapitalizacji – z wyceną ponad 90 mld zł jest warta więcej niż trzy kolejne spółki, czyli CD Projekt, KHGM i PKO BP.

To wszystko nie zmienia jednak faktu, że ogólny obraz giełdy nie jest już taki różowy. Ani WIG20, czyli indeks największych spółek, ani WIG, czyli wskaźnik szerokiego rynku, mimo dość dynamicznego odbicia na wiosnę, nie odrobiły strat po marcowym krachu i pozostają na około 20-proc. minusach względem końca 2019 r.

Prezes Glapiński: NBP zasilił system bankowy 158 mld zł

Sektor bankowy, który ma znaczący udział na GPW czeka trudny przyszły rok, co sygnalizował w październiku prezes NBP Adam Glapiński. Kolejne obostrzenia wprowadzane przez rząd w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się pandemii z pewnością przełożą się na spadek aktywności gospodarczej, a więc i zysków wielu firm. Rynkowi akcji nie pomaga także kwesta likwidacji OFE, którą na razie odłożono na później, jednak sprawa niechybnie wróci. Jednocześnie – w ramach działań wspierających płynność przedsiębiorstw – opóźniono wdrażanie Pracowniczych Planów Kapitałowych, które miały dać warszawskiej giełdzie zastrzyk nowego kapitału. Nawet kilka jaskółek wiosny, niestety, nie czyni.

Uspokojenie na rynku SPW

Obligacje skarbowe, w przeciwieństwie do krajowego rynku akcji, zyskały na wartości. Dziwić może zatem na pierwszy rzut oka tak istotny spadek obrotów na wtórnym rynku skarbowych papierów wartościowych (SPW). Prawdopodobnie jednak przyczyny obniżenia się rentowności (a więc wzrostu cen) krajowego długu spowodowały także wyhamowanie aktywności na rynku.

Banki kupowały, kupują i będą kupować polskie obligacje

Najważniejszym czynnikiem, który wpływa na wyceny na rynku obligacji jest polityka pieniężna. A ta w 2020 r. była szczególnie korzystna dla SPW. Po pierwsze, Rada Polityki Pieniężnej znacząco obniżyła stopy procentowe – główna stopa, która przez wiele lat utrzymywana była na poziomie 1,5 proc., w trzech szybkich ruchach została ścięta do 0,1 proc. Ponadto NBP sięgnął po narzędzie z repertuaru największych światowych banków centralnych, czyli rozpoczął skup obligacji skarbowych, który potem rozszerzył na obligacje gwarantowane przez Skarb Państwa, emitowane przez BGK i PFR w ramach Tarczy Finansowej.

Istotna skala emisji tych dwóch instytucji częściowo zastąpiła sprzedaż długu przez Ministerstwo Finansów. Nie mogło to zatem pozostać bez wpływu na rynek wtórny. Pojawienie się nowych instrumentów skłoniło inwestorów do handlu nimi. Tym bardziej, że w stosunku do papierów rządowych obligacje BGK i PFR wyceniane są z premią, a zatem dają nieco wyższe stopy zwrotu.

Mamy więc złożenie czynników podażowych – mniejsze emisje Ministerstwa Finansów, a do tego skup papierów przez NBP spowodowały, że obligacji skarbowych na rynku jest zwyczajnie mniej. Do tego dochodzi wysoka wycena SPW – w najkrótszych okresach zapadalności pojawiły się nawet po raz pierwszy w historii ujemne rentowności. Dlatego też prawdopodobnie i skłonność do handlowania tymi instrumentami zmniejszyła się, tym bardziej, że duże emisje BGK i PFR dały rynkowi alternatywę.

>>> Aktywność inwestorów na rynkach GPW

>>> Statystyka rynku wtórnego obligacji

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Banki kupowały, kupują i będą kupować polskie obligacje

Kategoria: Rynki kapitałowe
Fundusze inwestycyjne musiały w marcu masowo wyprzedawać obligacje skarbowe, by obsłużyć klientów wycofujących środki. Ale wszystkie inne kategorie inwestorów także pozbywały się polskiego długu. Z jednym, ale bardzo istotnym wyjątkiem – na potęgę kupowały banki.
Banki kupowały, kupują i będą kupować polskie obligacje

Na GPW jest lepiej, bo jest bardzo źle

Kategoria: Analizy
GPW od lat boryka się ze zmniejszającymi się obrotami. Ostatnie tygodnie przyniosły wystrzał zmienności i aktywności inwestorów. Wreszcie! – mógłby zawołać ktoś, kto nie ma pojęcia, co się dzieje na świecie i globalnych rynkach.
Na GPW jest lepiej, bo jest bardzo źle

Spółki giełdowe nie są gotowe na Zielony Ład

Kategoria: Analizy
Polskich przedsiębiorstw, które wdrożyły własną politykę klimatyczną, jest wciąż niewiele. Sytuacja może się jednak zmienić, kiedy tylko zostaną wprowadzone nowe unijne narzędzia finansowe i obowiązki sprawozdawcze.
Spółki giełdowe nie są gotowe na Zielony Ład