Autor: Marcin Klucznik

Doradca w zespole makroekonomii Polskiego Instytutu Ekonomicznego oraz doktorant w SGH

Przyszłość rynku płatniczego nie będzie łatwa

Europejski system płatniczy ulega szybkiej cyfryzacji. Gotówka pozostanie jednak istotnym środkiem płatniczym, gdyż nadal nie brakuje konsumentów przyzwyczajonych do tradycyjnej formy płatności.
Przyszłość rynku płatniczego nie będzie łatwa

(©Envato)

W strefie euro płatności elektroniczne wypierają gotówkę z systemu finansowego. Europejski Bank Centralny wskazuje, że udział gotówki w transakcjach spadł z 72 proc. w 2019 r. do 59 proc. w 2022 r. Tradycyjne banknoty pozostały najczęściej stosowaną metodą płatności – były jednak wybierane przede wszystkim do rozliczeń niskokwotowych. Jednocześnie rośnie popularność płatności online oraz za pomocą bezdotykowych kart płatniczych.

W Polsce system płatniczy ulega także szybkiej cyfryzacji. Ostatnie badania NBP pokazują, że już w 2020 r. udział gotówki w liczbie płatności spadł w Polsce do 46,4 proc. W ten sposób realizowano przede wszystkim drobne płatności (np. codzienne zakupy za małe kwoty), dlatego gotówka odpowiadała za mniej niż 30 proc. wartości transakcji. Płatności gotówkowe były wybierane przede wszystkim przez osoby starsze – na tradycyjne rozliczenia decydowało się ponad 70 proc. osób w wieku 65+.

Szybki rozwój płatności cyfrowych w Polsce to także efekt konwergencji gospodarczej. Kraje doganiające często adaptują najnowsze dostępne rozwiązania technologiczne i pomijają pośrednie etapy rozwoju (np. w wielu krajach Afryki telefonia komórkowa wyprzedziła rozwój sieci stacjonarnej). Podobny proces dotyczył także Polski po transformacji gospodarczej – aktualnie w sferze płatności przechodzimy bezpośrednio z gotówki na bezdotykowe karty płatnicze oraz szybkie płatności typu BLIK. Tymczasem w krajach Zachodu wiele osób wciąż pozostaje przy rozwiązaniach pośrednich – np. część sklepów w Holandii nie akceptuje kart debetowych, a w Stanach Zjednoczonych za 21 proc. płatności bezgotówkowych wciąż odpowiadają czeki.

Zobacz również: https://www.obserwatorfinansowy.pl/bez-kategorii/rotator/warto-utrzymywac-dostepnosc-gotowki/

Gotówka pozostanie istotnym środkiem płatniczym pomimo cyfryzacji. Co prawda rola banknotów systematycznie maleje – nie oznacza to jednak, że znikną one całkowicie z systemu finansowego. Przede wszystkim pozostaną ważnym środkiem płatniczym dla osób starszych. Ale również młodsi konsumenci chcą zachować możliwość wykorzystania gotówki, nawet jeżeli na co dzień płacą kartami. Ci drudzy zwracają także uwagę, że gotówka – lepiej niż płatności elektroniczne – pozwala im śledzić codzienne wydatki i nimi zarządzać.

Rosnące nadzieje na cyfryzację systemu płatniczego na globalną skalę przyniosły także wzrost popularności kryptowalut. Boom na tego typu instrumenty rozpoczął się w 2009 r. wraz z powstaniem pierwszego bitcoina. Popularność alternatywnej waluty wyrosła na obawach o stabilność tradycyjnego systemu finansowego po kryzysie w 2008 r. Kryptowaluty miały być nowoczesnym, anonimowym, bezpiecznym oraz niezależnym od ingerencji politycznych systemem płatniczym. Decentralizacja kryptowalut zaszła jednak dużo dalej – Forbes szacuje, że do tej pory powstało prawie 23 tys. alternatywnych kryptowalut.

Pomimo swej popularności kryptowaluty nie stały się jednak legalnym środkiem płatniczym. Członek zarządu EBC Fabio Panetta wskazuje, że 10 proc. Europejczyków oraz 16 proc. Amerykanów przynajmniej raz zainwestowało w kryptowaluty. Rynek kryptowalut jest także silnie skoncentrowany – inwestorzy posiadający do 10 bitcoinów (obecnie ok. 260 tys. dolarów) odpowiadają za mniej niż 10 proc. tego rynku. Alternatywne waluty nie stały się jednak powszechnie wykorzystywane jako środek płatniczy i pozostały głównie instrumentem spekulacyjnym.

Alternatywne waluty nie stały się jednak powszechnie wykorzystywane jako środek płatniczy i pozostały głównie instrumentem spekulacyjnym.

Obecna dynamika wskazuje, że kryptowaluty należy traktować raczej jako bańkę finansową. Wartość bitcoina spadła od szczytu wynoszącego ponad 68 tys. dol. w listopadzie 2021 do mniej niż 26 tys. dol. obecnie. Jeszcze gorzej poradziły sobie alternatywne waluty krypto, a kilka giełd kryptowalut (np. FTX) oraz powiązanych z nimi banków (np. Signature Bank) ogłosiło bankructwo. Głównymi przyczynami spadków są wysokie stopy procentowe oraz ruch w stronę regulacji sektora krypto przez amerykański nadzór finansowy. Ostatecznie z kryptowalutami rozprawią się najprawdopodobniej rozpowszechnienie szybkich i bezpiecznych płatności typu BLIK oraz wprowadzenie cyfrowej waluty banku centralnego (CBDC) – te czynniki w zasadzie całkowicie wyeliminują przesłanki, dla których powstał bitcoin.

Nowe wyzwania na horyzoncie

Obecnie większość banków centralnych dąży do wdrożenia bezpiecznej waluty cyfrowej. Atlantic Council wskazuje, że badania nad CBDC prowadzi obecnie 114 państw generujących ponad 95 proc. światowego PKB. Z perspektywy Polski najważniejsze znaczenie mają działania Europejskiego Banku Centralnego – wstępnie planuje on zakończyć fazę badań jesienią 2023 r., a następnie zacząć prace nad docelową infrastrukturą IT.

CBDC ma ochronić stabilność systemu finansowego naruszaną przez coraz mniejsze wykorzystanie gotówki

CBDC ma ochronić stabilność systemu finansowego naruszaną przez coraz mniejsze wykorzystanie gotówki – jednym z głównych argumentów EBC za wprowadzeniem cyfrowej waluty ma być utrzymanie zrównoważonej relacji pomiędzy pieniądzem publicznym a prywatnym, przy czym przez pieniądz publiczny rozumiemy środki monetarne tworzone bezpośrednio przez bank centralny – są to właśnie gotówka oraz pieniądz rezerwowy w systemie międzybankowym. Z kolei pieniądz prywatny jest tworzony przez banki komercyjne, gdy udzielają one nowych kredytów. Fundamentem dla kreacji pieniądza prywatnego jest jednak zawsze pieniądz publiczny emitowany bezpośrednio przez bank centralny.

Zobacz również: https://www.obserwatorfinansowy.pl/bez-kategorii/rotator/banki-centralne-ostroznie-siegaja-po-innowacje/

Malejąca rola gotówki może ograniczyć skuteczność banku centralnego. Władze EBC argumentują, że cyfrowe euro ma być nie tylko odpowiedzią na potrzebę cyfryzacji płatności. Jest ono konieczne także dla zapewniania odpowiedniej stabilności finansowej – w innym wypadku malejąca rola gotówki oznaczałaby stopniową utratę kontroli przez bank centralny nad systemem płatniczym i polityką pieniężną. Spadek wykorzystania gotówki bez wprowadzenia publicznego cyfrowego pieniądza (CDBC) oznaczałby relatywny wzrost znaczenia pieniądza prywatnego wobec pieniądza publicznego.

Pewną analogią dla tego problemu mogą być programy luzowania ilościowego (QE – Quantitative Easing) i TLTRO (Targeted longer-term refinancing operations) z ostatnich 10 lat. W trakcie pandemii wiele banków centralnych zdecydowało się na zasilenie rynków finansowych nadmierną liczbą płynnych aktywów – Europejski Bank Centralny pożyczał pieniądze bankom komercyjnym z niemal zerowym oprocentowaniem na cztery lata, również amerykański Fed dokonał silnej ekspansji bilansowej. Te działania spowodowały nadmierną płynność w sektorze finansowym – oderwaną od realnej aktywności gospodarczej i słabo kontrolowaną przez zachodnie banki centralne za pomocą tradycyjnej polityki pieniężnej. Isabel Schnabel z EBC wskazuje, że nadmierna płynność niezależna od bieżącej stopy procentowej mogła napędzać wartość aktywów finansowych oraz nieruchomości – skutkiem był wzrost nierówności społecznych, a także inflacji wywołanej efektem majątkowym. Dodatkowo rynki finansowe mogły wyceniać obniżki stóp procentowych wbrew komunikacji EBC, co obniżało skuteczność zacieśniania polityki pieniężnej. Ta sytuacja zmusiła EBC do zmiany reguł w trakcie gry i wycofania wsparcia.

Wprowadzenie CBDC spowoduje, że stabilne finansowanie inwestycji będzie zagrożone.

Wprowadzenie CBDC spowoduje, że stabilne finansowanie inwestycji będzie zagrożone. Jednym z najważniejszych zadań systemu finansowego jest bowiem efektywne łączenie oszczędności z inwestycjami. Pośrednicy, tj. banki komercyjne, przyjmują depozyty oraz tworzą na ich podstawie nowe aktywa. Dzięki temu procesowi finansujemy m.in. inwestycje, które następnie umożliwiają wzrost produktywności oraz przyrost PKB. CBDC może być deponowane bezpośrednio w banku centralnym – taki system nazywa się Reserves for All. Wdrożenie go oznaczałoby jednak drastyczne ograniczenie depozytów w bankach komercyjnych, a w konsekwencji obniżenie ich zdolności do finansowania inwestycji. Niepelt i Brunnermeier wskazują, że nawet w takiej sytuacji inwestycje dalej mogłyby być finansowe – pod jednym z dwóch warunków: a) rolę instytucji łączącej oszczędności z inwestycjami oraz decydującej, które inwestycje będą produktywne, mógłby przejąć bank centralny, b) bank centralny mógłby wykorzystać zdeponowane w nim CBDC do przeprowadzania stałych operacji typu QE i TLTRO, a ich celem byłoby zapewnienie źródła finansowania dla banków komercyjnych, dzięki czemu te mogłyby dalej fundować inwestycje.

Zobacz również: https://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/rynki-finansowe/bankowosc/rewolucja-na-polskim-rynku-platnosci-kierunek-zmian/

Obydwa z tych rozwiązań są jednak dalece nieidealne. Obecnie coraz więcej bankierów centralnych wypowiada się przeciwko dużym programom QE. Uchodzą one za asymetryczne – tj. łatwo je wprowadzić, jednak zdecydowanie trudniej wycofać. QE budzi także obawy o dominację fiskalną poprzez zbyt duży wpływ banku centralnego na rynki finansowe. Zwłaszcza że część negatywnych skutków luzowania ilościowego ujawnia się dopiero z opóźnieniem i staje się wtedy bardzo trudna do zwalczenia – przykładem niech będą przytoczone powyżej wypowiedzi Isabel Schnabel. Dlatego każde wdrożenie CBDC powinno zapewniać gwarancję odpowiedniego udziału w tym rynku podmiotów prywatnych oraz minimalizacji wpływu, jaki bank centralny wywiera na rynki finansowe.

Zapewnienie dobrego „miksu” cyfrowego pieniądza publicznego i prywatnego nie będzie łatwym zadaniem. Samo włączenie instytucji prywatnych w obracanie cyfrową walutą nie eliminuje licznych problemów. EBC przyznaje, że konieczne będą dodatkowe ograniczenia i narzędzia, aby nie dopuścić do zbyt gwałtownych przepływów depozytów pomiędzy bankiem centralnym a bankami komercyjnymi. W praktyce oznacza to stworzenie obok siebie dwóch częściowo niezależnych i częściowo konkurujących ze sobą systemów płatniczych. Zarządzanie takim miksem musi stwarzać trudności – dlatego choć cyfryzacja płatności wydaje się koniecznością, to droga do niej będzie zdecydowanie wyboista.

(©Envato)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Rewolucja na polskim rynku płatności – kierunek zmian

Kategoria: Usługi finansowe
Na polskim rynku w ostatnich latach nastąpiła prawdziwa rewolucja w sposobie realizacji płatności, polegająca na ogromnym wzroście liczby transakcji bezgotówkowych. Pomimo spadku udziału gotówki w transakcjach dokonywanych w Polsce jej wykorzystanie nadal pozostaje znaczące. Konieczne jest zapewnienie dostępu do zróżnicowanych metod sposobów płatności, aby konsument mógł wybrać najbardziej dogodną dla niego metodę – podkreśla Robert Klepacz, zastępca dyrektora Departamentu Systemu Płatniczego NBP.
Rewolucja na polskim rynku płatności – kierunek zmian

Las banków centralnych, czyli przyszłość systemu finansowego

Kategoria: Analizy
W przyszłości będziemy płacić gotówką, kartami, pieniędzmi elektronicznymi banków centralnych i prywatnych dostawców oraz tokenizować aktywa. Pod warunkiem, że wszystko będzie miało swój początek w bazie monetarnej banków centralnych – przewiduje Bank Rozrachunków Międzynarodowych (BIS).
Las banków centralnych, czyli przyszłość systemu finansowego