Autor: Marek Pielach

Dziennikarz Obserwatora Finansowego, specjalizuje się w makroekonomii i finansach publicznych

Wszyscy chcą temperować banki, ale inaczej niż UE

Nadzór nad bankami nie może być tylko europejski, z pominięciem krajowego, a same banki nie mogą mieć wolnej ręki we wszystkim. Nowych uprawnień potrzebują banki centralne.
Wszyscy chcą temperować banki, ale inaczej niż UE

Prof. Andrzej Sławiński, dyrektor Instytutu Ekonomicznego NBP. (Fot. Instytut Allerhanda)

– Polityka makroostrożnościowa powinna stać się drugim ważnym elementem polityki antycyklicznej banków centralnych – mówił prof. Andrzej Sławiński, dyrektor Instytutu Ekonomicznego NBP, zabierając głos w czasie Polskiego Kongresu Regulacji Rynków Finansowych.

Prof. Sławiński udowadniał, że to zmiany w bilansach banków i zbyt łatwy dostęp do hurtowych źródeł finansowania stworzyły bańkę źle wycenionych kredytów hipotecznych w USA, która była bezpośrednią przyczyną wydarzeń z 2008 roku.

Co zrobić aby kolejna bańka nie urosła i nie doprowadziła do następnego kryzysu? Odpowiedzią ma być właśnie nadzór makroostorożnościowy prowadzony przez banki centralne. Żeby powstrzymać nadmierną ekspansję kredytów hipotecznych wystarczyłoby stosowanie jednego wskaźnika – LTV (ang. loan to value) lub jeszcze lepiej DTI (ang. debt to income).

– DTI to bardzo dobry wskaźnik. Korzyść dla władzy monetarnej z jego zastosowania jest taka, że on w zasadzie indeksuje tempo wzrostu akcji kredytowej do tempa wzrostu dochodów kredytobiorców. Można więc kształtować tempo akcji kredytowej tak, aby nie rosło w długim okresie szybciej niż dochody kredytobiorców – wyjaśniał prof. Sławiński.

– Otoczeniem, w którym narastał boom były niskie stopy procentowe, ale gdyby stopy były wyższe to ekspansja kredytowa i tak by postępowała, a koszty wyższych stóp dla reszty gospodarki byłyby niewspółmiernie wysokie –  dodał Piotr Szpunar, dyrektor departament systemu finansowego NBP.

Samo kształtowanie stóp procentowych nie wystarczy, jeśli wymagamy od banków centralnych zapobiegania ryzykom systemowym. Ich uprawnienia muszą być szersze.

Piotr Szpunar przypomniał, że obowiązuje nas zalecenie Europejskiej Rady ds. Ryzyka Systemowego, która apeluje aby państwa członkowskie wskazały w krajowych przepisach prawnych organ, któremu powierza się prowadzenie polityki makroostrożnościowej. Mamy na to czas do 30 czerwca 2013 roku. Przedstawiciele NBP podkreślali przy okazji, że nadzór makroostrożnościowy powinien być prowadzony na poziomie krajowym.

Problem w tym, że w dyskusjach liderów strefy euro Rada zeszła na dalszy plan. Jako metodę rozwiązania kryzysu wskazują oni dziś unię bankową. Ten projekt jest zaś mocno krytykowany przez rynek.

Andrzej Jakubiak, szef Komisji Nadzoru Finansowego, podkreślił, że wciąż nie wiadomo skąd miałyby pochodzić pieniądze na ratowanie banków w ramach unii bankowej. Jego zdaniem wątpliwe jest, że europejscy podatnicy już nigdy nie będą musieli płacić za błędy banków.

>> więcej

– Propozycje europejskie mogą być co najwyżej zbiorem standardów minimum, ale to na poziomie nadzorów krajowych powinno się podejmować wszystkie decyzje – wtórował Stanisław Kluza, poprzedni szef KNF.

Argumentował, że nadzór europejski nie będzie zapewne rozpatrywał sytuacji różnych gospodarek indywidualnie, tylko zbiorowo, oceniając raczej region niż pojedynczy kraj i jego uwarunkowania.

– A nie ma przecież dwóch takich samych gospodarek – podkreślił Stanisław Kluza.

To nie oznacza, że silna kontrola jest zbędna – przeciwnie.

– Sektor finansowy jest ponadprzeciętnie rentowny w dobrych czasach i ponadprzeciętnie kosztowny dla państwa, które przerzuca koszty na podatników w złych czasach – mówił Stanisław Kluza.

Jego zdaniem to jest właśnie przyczyna dyskusji o konieczności wprowadzeniu podatku od transakcji finansowych czy dodatkowych opłat na rzecz funduszy gwarancyjnych.

Oczywiście taki podatek to nie jedyny pomysł na „temperowanie” sektora bankowego. Dariusz Szkaradek z Deloitte wymienia wszystkie proponowane regulacje:

  1. Wzmocnienie nadzoru nad sektorem bankowym w UE
  2. Zaostrzenie wymogów kapitałowych (Bazylea III, CRD IV)
  3. Poprawa systemu zarządzania w sytuacjach kryzysowych.
  4. Harmonizacja systemu gwarantowania depozytów
  5. Regulacje dotyczące funkcjonowania rynku papierów wartościowych.

Andrzej Stopczyński z NBP proponuje, by dodać do tego jeszcze wymóg posiadania części aktywów w gotówce.

– Dlaczego nie zażądać wymogu nie na kapitał, ale na poziom gotówki w banku tak, jak oczekujemy tego w momencie gdy bank powstaje? Wtedy oczekujemy, że cały kapitał w ramach funduszy własnych zostaje opłacony. W takiej sytuacji niepotrzebny byłby bufor płynności. Taki mechanizm byłby dość łatwy do zastosowania, także w parabankach – podsumował Andrzej Stopczyński.

OF

Prof. Andrzej Sławiński, dyrektor Instytutu Ekonomicznego NBP. (Fot. Instytut Allerhanda)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Ryzyko kredytowe dla banków z Europy Południowo-Wschodniej

Kategoria: Analizy
W regionie Europy Środkowo-Wschodniej nastąpiły znaczące zmiany w bankowości. Przed kryzysem w 2008 r. największy wzrost aktywów dotyczył kredytów mieszkaniowych, natomiast dziś zauważalny jest przede wszystkim wzrost kredytów gotówkowych „niecelowych”.
Ryzyko kredytowe dla banków z Europy Południowo-Wschodniej

5 lat unii bankowej. Doświadczenia i wyzwania na przyszłość.

Kategoria: Trendy gospodarcze
Wprowadzenie unii bankowej w strefie euro spowodowało, że banki działają w jednolitym środowisku regulacyjnym, co ma duże znaczenie szczególnie w przypadku transgranicznych grup bankowych. Wciąż brakuje trzeciego filara unii, którym ma być wspólny system gwarantowania depozytów.
5 lat unii bankowej. Doświadczenia i wyzwania na przyszłość.

Banki włoskie wydobyły się z kryzysu

Kategoria: Analizy
Trzy lata po kryzysie najstarszego banku włoskiego Banca Monte dei Paschi, ze Sieny, w którego ratowanie zaangażował się rząd, sytuacja włoskich banków jest nadspodziewanie dobra.
Banki włoskie wydobyły się z kryzysu