Import też tworzy miejsca pracy

15.03.2017
Import także tworzy miejsca pracy i to nie import jest winny utracie „dobrych miejsc pracy” w przemyśle USA – pisze Anne Krueger, była wiceszefowa MFW.

Anne Krueger (CC By NC ND IMF)


Retoryka populistyczna w Stanach Zjednoczonych dotycząca tego, że „dobre miejsca pracy” w amerykańskim przemyśle zostały utracone ze względu na konkurencję ze strony importu i preferencyjnych zasad wymiany handlowej nie ma żadnego związku z faktami – przekonuje w swoim felietonie w Project Syndicate Anne Krueger, była główna ekonomistka Banku Światowego i była wiceszefowa MFW.

Winą za taki stan rzeczy często obarcza się preferencyjne zasady handlu, jak na przykład NAFTA, pozwalające na wzmożony import.

Amerykańskie firmy produkcyjne zaopatrując się u zagranicznych poddostawców wymuszały zmniejszanie liczby lokalnych pracowników produkcyjnych. Zdaniem Anne Krueger nie oznaczało to jednak, że liczba miejsc pracy związanych z produkcją danej firmy musiała ulec zmianie. Choćby dlatego, że wiele miejsc pracy jest bezpośrednio związanych z handlem.

Ponadto wielu ekonomistów spadek zatrudnienia łączy z poprawą produktywności amerykańskich firm, które – aby pozostać konkurencyjnymi – musiały się rozwijać oraz korzystać z nowych technologii i procesów. Import umożliwia też dostęp do tańszych materiałów, surowców lub półproduktów niż dostępne na rynku krajowym. Amerykańscy przedsiębiorcy mają więc lepsze możliwości konkurowania na rynkach zagranicznych

Można zatem powiedzieć, że gdyby nie było importu, to zniknęłoby wiele istniejących dzisiaj miejsc pracy – ocenia Krueger. Według szacunków miejsca pracy związane z obsługą dóbr importowanych stanowią ponad 50 proc. ich ceny detalicznej. Wynika to m.in. z tego, że wiele dóbr importowanych (np. samochody) wymaga pracy serwisowej lokalnych amerykańskich pracowników.

Niektóre procesy produkcyjne wymagają wysokich kwalifikacji technicznych, a inne nie. Pracownicy w USA są ogólnie wysoko wykwalifikowani, firmy amerykańskie mają dzięki temu przewagę nad firmami zagranicznymi.

Kiedy firmy rozwijają się dzięki poprawie konkurencyjności na rynku wewnętrznym i międzynarodowym, to także tworzą nowe miejsca pracy. Droższe towary i usługi krajowe oznaczałyby zaś albo wyższe ceny albo niższe zyski dla firm. Żadne z dwóch nie powoduje rozwoju – wskazuje Anne Krueger.

Niższe zyski oznaczałyby mniejszą skłonność do inwestowania i zatrudniania nowych pracowników, a możliwe straty – konieczną restrukturyzację i zwolnienia. Natomiast wyższe ceny oferowanych produktów spowodowałyby utratę części klientów i udziału w rynku, co byłoby związane z mniejszą liczbą zadań i zwolnieniami.

>>cały komentarz


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test