Europa się broni i chroni firmy przed wrogim przejęciem

13.07.2020
Od wybuchu pandemii koronawirusa w Europie wartość rynkowa wielu firm gwałtownie spadła. Europejskie przedsiębiorstwa, które mocno ucierpiały, stają się łatwym celem dla inwestorów zagranicznych. Dlatego Komisja Europejska chce kontrolować inwestycje prowadzone przez podmioty spoza UE.
BROKES Europa się broni i chroni firmy przed wrogim przejęciem_1_photodune_envato

(©Envato)

(©Envato)

Począwszy od końca lutego 2020 r., kiedy wirus SARS-CoV-2 zaczął docierać do Europy, rynki finansowe na całym kontynencie poniosły znaczące straty. Indeks giełdowy MSCI Europe, który mierzy stopę zwrotu z akcji w 15 państwach europejskich, stracił w 2020 r. 23 proc. Tymczasem indeks DAX, śledzący 30 największych przedsiębiorstw niemieckich, takich jak Daimler, Lufthansa, Bayer czy Allianz, stracił od końca lutego około 20 proc.

Niektóre firmy, jak choćby niemiecka linia lotnicza Lufthansa, są w stosunkowo „szczęśliwej” sytuacji, ponieważ mogą liczyć na finansowy pakiet ratunkowy od rządu. Jednak większość przedsiębiorstw w Europie nie może oczekiwać takiego wsparcia. Wiele z nich bardzo potrzebuje zastrzyku płynności finansowej, aby tylko utrzymać się na powierzchni przez kolejne miesiące. Z drugiej, strony na świecie jest wielu inwestorów skłonnych do udzielenia „pomocy”.

Według agencji Bloomberg, bankowcy odnotowali w tym czasie gwałtowny wzrost liczby zapytań ze strony chińskich firm i funduszy odnośnie możliwości przejęcia firm w Europie. Jak przekazują anonimowe źródła cytowane przez agencję, „wielu spośród potencjalnych nabywców to przedsiębiorstwa państwowe”. Jednak wszelkie możliwe porozumienia zawierane przez firmy z Chin, w tym zwłaszcza te kontrolowane przez państwo, spotkają się z poważną reakcją ze strony rządów europejskich.

Pod koniec marca Komisja Europejska opublikowała wytyczne dotyczące monitorowania inwestycji zagranicznych prowadzonych przez podmioty z państw spoza Unii Europejskiej. W dokumencie komisja wzywa rządy państw członkowskich UE do zachowania wzmożonej czujności oraz szczegółowego monitorowania zagranicznych inwestycji w europejskie aktywa strategiczne. Te wytyczne nie pojawiły się znikąd. Szersze, unijne regulacje dotyczące kontroli bezpośrednich inwestycji zagranicznych weszły w życie już w kwietniu 2019 r.

Wyzwania kryzysu wywołanego epidemią dla polityki gospodarczej

Unijne rozporządzenie stanowi, że choć UE w dalszym ciągu promuje otwarte środowisko inwestycyjne, zarazem może „wprowadzić środki ograniczające odnoszące się do bezpośrednich inwestycji zagranicznych ze względu na bezpieczeństwo lub porządek publiczny”. Dokument ten ustanawia ogólne ramy prawne dla tworzenia nowych mechanizmów służących monitorowaniu bezpośrednich inwestycji zagranicznych pochodzących spoza UE. Nowy mechanizm koordynacji na poziomie unijnym, funkcjonujący na podstawie rozporządzenia ustanawiającego ramy monitorowania bezpośrednich inwestycji zagranicznych, wejdzie w życie w październiku 2020 r.

Konieczność lepszej ochrony europejskich firm przed przejęciem przez podmioty zagraniczne została zauważona długo przed wybuchem pandemii, a w wyniku obecnego kryzysu sprawa ta stała się jeszcze bardziej nagląca.

Manfred Weber, szef frakcji Europejskiej Partii Ludowej w Parlamencie Europejskim, stwierdził, że Unia Europejska powinna nałożyć 12-miesięczne moratorium na inwestycje pochodzące z Chin. Europejska komisarz do spraw konkurencji Margrethe Vestager wskazała, że Europa musi być czujna w kwestii przejęć firm przez podmioty chińskie. Jednakże, pomimo że instytucje unijne najgłośniej wypowiadają się w tej sprawie, ostatecznie swoje firmy muszą chronić poszczególne państwa członkowskie, ponieważ rządy krajowe wciąż zachowują wyłączną odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo narodowe.

Działania protekcjonistyczne na całym kontynencie

Wiele państw w Unii Europejskiej wprowadziło już zaostrzone środki w celu ochrony swoich firm przed przejęciem przez podmioty spoza UE. Na początku marca 2020 r. rząd hiszpański obniżył do 10 proc. próg kwalifikujący do automatycznej kontroli nabycia udziałów w krajowych spółkach przez podmioty zagraniczne. Ponadto, według firmy prawniczej White and Case, rząd rozszerzył stosowanie kontroli bezpośrednich inwestycji zagranicznych na kolejne sektory, takie jak: służba zdrowia, technologie oraz ogólna infrastruktura krytyczna.

W Niemczech zgodnie z nowymi zasadami potencjalna transakcja może zostać poddana kontroli, jeżeli istnieje choćby „prawdopodobieństwo wystąpienia szkód” dla systemu publicznego lub bezpieczeństwa publicznego.

Nieco ponad miesiąc później, takie same rozwiązanie wprowadził rząd francuski, który obniżył z 25 do 10 proc. próg kwalifikujący do automatycznej kontroli nabycia akcji w krajowych spółkach przez podmioty spoza UE. Według Légifrance, rząd rozszerzył również stosowanie takiej kontroli na sektor biotechnologii.

Rząd włoski wprowadził prawo weta, które umożliwia mu zablokowanie lub ograniczenie niektórych rodzajów inwestycji zagranicznych w poszczególnych spółkach w następujących sektorach: usługi finansowe, infrastruktura i krytyczne technologie, energetyka, transport, dostawy wody, służba zdrowia, produkcja żywności, robotyka czy cyberbezpieczeństwo. Firmy spoza UE muszą informować włoski rząd o nabyciu udziałów we włoskiej spółce stanowiących 10 lub więcej proc. w kapitale tej spółki albo wartych powyżej miliona euro.

W oczekiwaniu na nową falę fuzji i przejęć

W Niemczech rząd rozpoczął reformę Ustawy o Handlu Zagranicznym i Płatnościach. Zgodnie z nowymi zasadami potencjalna transakcja może zostać poddana kontroli, jeżeli istnieje choćby „prawdopodobieństwo wystąpienia szkód” dla systemu publicznego lub bezpieczeństwa publicznego, podczas gdy poprzednio mowa była o istnieniu „rzeczywistego zagrożenia”.

Chińskie inwestycje w Europie

Chociaż Komisja Europejska nie wskazała żadnego konkretnego państwa, jest oczywiste, że Bruksela i inne stolice europejskie za największe zagrożenie uznają przejęcia dokonywane przez firmy z Chin. Wielu wysokich rangą polityków unijnych ostrzegało już przed przejmowaniem przez chińskie firmy europejskich przedsiębiorstw, które ucierpiały w wyniku kryzysu.

Po dekadzie wzrostu w tempie dwucyfrowym, globalne inwestycje chińskie osiągnęły swój szczytowy poziom w 2016 r. i od tamtej pory wykazują tendencję spadkową.

Na tym etapie należy jednak podkreślić, że według szczegółowej analizy chińskich inwestycji w Europie, przeprowadzonej przez Mercator Institute for China Studies, w rzeczywistości wartość chińskich bezpośrednich inwestycji zagranicznych w krajach UE-28 spadła w 2019 r. o 33 proc. do 12 mld euro, z poziomu 18 mld euro w 2018 r.

Taki trend obserwowany jest nie tylko w przypadku chińskich inwestycji w Europie, ale również na całym świecie. Według wspomnianego badania, po dekadzie wzrostu w tempie dwucyfrowym, globalne inwestycje chińskie osiągnęły swój szczytowy poziom w 2016 r. i od tamtej pory wykazują tendencję spadkową. Według raportu „do gwałtownego spadku chińskich inwestycji doszło w latach 2017 i 2018, po tym jak władze w Pekinie wprowadziły ograniczenia administracyjne w celu ograniczenia »irracjonalnych« odpływów kapitałowych. W 2019 r. wartość globalnych bezpośrednich inwestycji zagranicznych pochodzących z Chin spadła do poziomu notowanego w 2014 roku”.

Według autorów raportu „ten spadek wartości chińskich bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Europie miał trzy główne przyczyny: zaostrzenie kontroli administracyjnych dla inwestycji zewnętrznych, wprowadzone w Chinach począwszy od 2017 r.; ukrócenie „irracjonalnych” zakupów dokonywanych przez kilku kluczowych inwestorów oraz realizacja programu delewarowania (tj. obniżenia poziomu dźwigni finansowej), skutkującego ograniczeniem zdolności chińskich firm do finansowania zakupu aktywów zagranicznych”.

Lepszy obraz sytuacji dadzą nam dopiero statystyki za 2020 r. Wtedy okaże się, jak aktywni byli chińscy inwestorzy w czasie globalnej pandemii, w okresie, w którym ceny wielu pożądanych firm straciły często ponad 30 proc. swojej wartości.


Tagi


Artykuły powiązane