Autor: Grażyna Śleszyńska

Analizuje zjawiska makroekonomiczne i polityczne. Współtworzyła Forum Ekonomiczne w Krynicy

Świat u progu pandemii głodu

COVID-19 sparaliżował publiczne systemy opieki zdrowotnej i wstrząsnął gospodarkami na całym świecie. I może wywołać globalny kryzys głodu. Bank Światowy szacuje, że liczba osób żyjących w skrajnym ubóstwie wzrośnie po raz pierwszy od lat 90. XX w.
Świat u progu pandemii głodu

(©Envato)

Likwidacja głodu do 2030 r. – taki cel pięć lat temu wyznaczyła sobie ONZ. W 2015 r. brzmiał ambitnie, ale wydawał się osiągalny, biorąc pod uwagę globalną poprawę sytuacji żywnościowej w ciągu ostatnich 30 lat. Jak na ironię już od 2016 r. długoletni postęp zaczął wyhamowywać, głównie z powodu wojen. 60 proc. głodujących żyje w krajach ogarniętych konfliktami zbrojnymi. Teraz nałożyła się na to pandemia, która grozi zaprzepaszczeniem gigantycznej pracy, jaką przez lata wykonano na rzecz wykorzeniania biedy.

W ciągu ostatnich 30 lat poziom skrajnego ubóstwa udało się zredukować o 85 proc., z ok. 2 mld w 1990 r. do ok. 700 mln w 2015 r., między innymi dzięki wzrostowi gospodarczemu. Liczba głodujących osób zmniejszyła się o jedną czwartą. Niestety w ciągu ostatnich czterech lat sytuacja uległa znacznemu pogorszeniu. W 2019 r. ok. 690 mln ludzi (to niemal 1/10 populacji Ziemi) cierpiało chroniczny głód, czyli budziło się i zasypiało z pustym żołądkiem – wynika z opublikowanego w lipcu raportu ONZ „State of Food Security and Nutrition in the World” („Stan bezpieczeństwa żywnościowego i wyżywienie na świecie” – tłum. red.). To o 10 mln więcej niż w 2018 r. i niemal 60 mln więcej niż 5 lat temu. Jeszcze bardziej pogorszyła się statystyka ostrego głodu, czyli takiego, który dotyka nagle i dolegliwie, przerywając okres względnego dostatku. Jego poziom zwiększył się o blisko 70 proc. w ciągu ostatnich czterech lat, z 80 mln do 135 mln ludzi.

Problem głodu dotyczy przede wszystkim Azji: 381 mln (m.in. Mongolia, Irak, Afganistan, Indie, Pakistan, Bangladesz, Indonezja, Timor Wschodni) i Afryki: 250 mln (m.in. Czad, Burkina Faso, Wybrzeże Kości Słoniowej, Liberia, Republika Kongo, Madagaskar, Mozambik, Tanzania, Lesotho, Suazi), ale także Ameryki Łacińskiej i Karaibów: 48 mln (m.in. Wenezuela, Boliwia, Nikaragua, Gwatemala, Haiti). W przeliczeniu na mieszkańców oznacza to, że w z powodu niedożywienia cierpi co 5. Afrykanin (19,1 proc.), co 12. Azjata (8,3 proc.) oraz co 14. osoba (7,4 proc.) w Ameryce Łacińskiej i Karaibach. Mimo że w liczbach bezwzględnych najwięcej ludzi głoduje w Azji, to dynamika wzrostu jest najbardziej niepokojąca w Afryce. Jeśli to tempo się utrzyma lub zwiększy, to do 2030 r. w Afryce będzie mieszkać ponad połowa chronicznie głodującej ludności świata.

Z lipcowego raportu ONZ wynika, że w 2019 r. ok. 690 mln ludzi głodowało. To o 10 mln więcej niż w 2018 r. i niemal 60 mln więcej niż 5 lat temu.

Do końca 2020 r. liczba ludzi chronicznie głodujących (na koniec 2019 r. ok. 690 mln) może wzrosnąć w wyniku pandemii COVID-19 o 130 mln, natomiast liczba ludzi cierpiących ostry głód może się podwoić do 265 mln. Kolejne 300 mln ludzi będzie miało niedobór najważniejszych składników odżywczych. Najmocniej ucierpią kraje o niskich dochodach, nieprzygotowane do radzenia sobie z następstwami kataklizmów. Większość populacji pracuje dorywczo, bez żadnego zabezpieczenia socjalnego. Zresztą pandemia nie oszczędziła nikogo – także państw, które przed jej wybuchem cieszyły się rozwojem gospodarczym, jak eksportujące surowce Nigeria i Zambia, czy żyjące z turystyki Gambia i Jordania.

Wirus wywoła epidemię biedy

Bank Światowy przewiduje, że w 2020 r. światowa gospodarka skurczy się o 5,2 proc. (podczas kryzysu finansowego w 2008 r. dynamika PKB w skali globu była tylko lekko ujemna i wynosiła -0,1 proc.). Dla państw rozwiniętych oznacza to wzrost bezrobocia i co najwyżej spadek stopy życiowej, tymczasem ludność krajów rozwijających się staje przed zagrożeniem egzystencjalnym. Według Światowego Instytutu Badań nad Ekonomią Rozwojową Uniwersytetu Organizacji Narodów Zjednoczonych (UNU-WIDER) 5-proc. spadek PKB spowoduje, że kolejne 85 mln ludzi popadnie w skrajne ubóstwo, czyli będzie musiało przeżyć za niecałe dwa dolary dziennie. Za tę kwotę nie ma mowy o diecie bogatej w produkty mleczne, owoce, warzywa i proteiny, która ma zasadnicze znaczenie w rozwoju i zdrowiu człowieka. W 2019 r. blisko 30 proc. dzieci poniżej piątego roku życia nie osiągnęło prawidłowego wzrostu i masy ciała z powodu niedożywienia.

Ekonomiczny Nobel za łagodzenie ubóstwa

Lata progresu przykryje regres

Pandemia grozi cofnięciem dziesięcioleci postępu, który wydobył miliony ludzi ze skrajnego ubóstwa. Dostatnie państwa wspomogły swoje gospodarki pakietami stymulacyjnymi wartymi miliardy dolarów. O takim luksusie zapóźnione cywilizacyjnie kraje dawnego trzeciego świata mogą tylko pomarzyć. Miliony ludzi prowadzących drobną działalność usługową – hotelarze, sklepikarze, taksówkarze, przewodnicy turystyczni – z dnia na dzień straciło środki do życia i możliwość utrzymania swoich rodzin. Spowolnienie gospodarcze nieuchronnie doprowadzi do spadku zasobów budżetowych, co oznacza, że wiele z tych państw będzie musiało ograniczyć import żywności. W 2019 r. prawie 100 mln ludzi otrzymywało pomoc ze Światowego Programu Żywnościowego, z czego 30 mln było od niej całkowicie zależnych. Te liczby poszybują w górę.

Według UNU-WIDER 5-proc. spadek PKB spowoduje, że kolejne 85 mln ludzi popadnie w skrajne ubóstwo, czyli będzie musiało przeżyć za niecałe dwa dolary dziennie.

Powodem głodu nie jest zwykle brak żywności, ale pieniędzy, wynikający z hiperinflacyjnych skoków cen lub po prostu z biedy, ale także zakłóceń w łańcuchach dostaw. I to one zostały zerwane podczas pandemii i to na bezprecedensową skalę. Nawet podczas II wojny światowej łańcuchy dostaw nie ustały. Może to być katastrofalne dla Afryki Subsaharyjskiej, która każdego roku importuje około 40 mln ton zbóż z całego świata, aby zaspokoić potrzeby żywnościowe ludności.

A Ameryka Łacińska człapie sobie z tyłu

Wzbiera nowa fala uchodźców

Głód wzbudza fale uchodźców i w tym sensie jest, podobnie jak wojna, źródłem niestabilności. Oba zjawiska często zresztą idą w parze. W ciągu ostatniego dziesięciolecia ludność krajów pogrążonych w wojnach wewnętrznych i zewnętrznych, jak Afganistan, Libia, Syria, Jemen czy Demokratyczna Republika Konga, szukała schronienia przed głodem i wojną, szturmując Europę. Z badań Światowego Programu Żywnościowego wynika, że między głodem a migracją istnieje zależność 1:2. Jednoprocentowy wzrost głodu w danym kraju przekłada się na 2-proc. wzrost migracji.

Światowy Program Żywnościowy, Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa oraz Międzynarodowy Fundusz Rozwoju Rolnictwa ONZ wyliczyły, że dodatkowe inwestycje w wysokości 265 mld dol. rocznie – 0,3 proc. prognozowanego dochodu światowego – mogłyby wyeliminować ubóstwo i głód do 2030 r. Suma jest ogromna, a z powodu pandemii jeszcze wzrośnie, ale mieści się w granicach możliwości „bogatej Północy”. Zwłaszcza że zależy jej na powstrzymaniu niekontrolowanego napływu migrantów. Nie trzeba wielkiej wyobraźni, aby zwizualizować sobie konsekwencje pandemicznej klęski głodu w państwach „biednego Południa” z punktu widzenia nielegalnej migracji.

Mechanizm nędzy – studium przypadku „rajskiej” wyspy

Bez porównania z przeszłymi epidemiami

Pandemia zakłóciła światową wymianę towarów, której już wcześniej zaszkodziła wojna celna między USA a Chinami. W przypadku gospodarek wschodzących handel i inwestycje zagraniczne są źródłem zarówno twardej waluty, jak i know-how. Dlatego globalny kryzys gospodarczy stanowi dla nich żywotne zagrożenie. Na szczęście poprawa sytuacji gospodarczej w Chinach w drugim kwartale przełożyła się na wzrost cen surowców, a to z kolei przyniosło korzyści krajom rozwijającym się i bogatym w ropę, metale oraz inne surowce. Doświadczenie każe być jednak pesymistą. Według danych Banku Światowego trzy lata po epidemiach SARS, MERS, Ebola i Zika inwestycje w gospodarkach dotkniętych kryzysem zmalały średnio o 9 proc. Także produkcja na jednego pracownika była o prawie 4 proc. niższa. Szkody spowodowane przez COVID-19 będą prawdopodobnie znacznie poważniejsze.

Jednoprocentowy wzrost głodu w danym kraju przekłada się na 2-proc. wzrost migracji.

W ślad za amerykańską Rezerwą Federalną banki centralne w ponad 40 rozwijających się krajach obniżyły stopy procentowe – w znacznie większym stopniu niż w 2008 r. Rządy zaoferowały różnego rodzaju gwarancje kredytowe, aby zachęcić do udzielania kredytów, a organy nadzoru finansowego złagodziły progi ostrożnościowe dla banków i ogłosiły moratorium na spłatę pożyczek. Gdy jednak perspektywy wzrostu są słabe i niepewne, przedsiębiorcy nie chcą inwestować, nawet jeśli mogą pozyskać środki finansowe.

Pomoc rozwojowa po pandemii

Miliarderzy – wasz ruch

Po dziesięcioleciach postępu w walce z głodem szok podażowo-popytowy, który dotknął wszystkie zakątki globu, grozi skazaniem milionów ludzi na ubóstwo i niedożywienie. O wykorzenieniu głodu do 2030 r. nie ma mowy. Chodzi już tylko o ograniczanie i łagodzenie strat. Instytucje międzynarodowe same nie poradzą sobie z tym wyzwaniem. Państwa „bogatej Północy” są całkowicie skoncentrowane na sobie w związku z drugą falą pandemii. Statystyki zachorowań są tak wysokie, że mimo kosztów ekonomicznych w świecie zachodnim szykuje się nowa runda lockdownów. Może pora, by wreszcie najbogatsi ludzie dali świadectwo społecznej odpowiedzialności?

W ciągu dwóch lat 12 milionerów w samych Stanach Zjednoczonych pomnożyło swoje fortuny o 40 proc.

Na całym świecie są ponad dwa tysiące miliarderów, których majątek netto wynosi łącznie 8 bln dol. W samych Stanach Zjednoczonych wartość aktywów 12 milionerów przekroczyła w sierpniu 2020 r. bilion dol. W ciągu dwóch lat pomnożyli swoje fortuny o 40 proc., a trzej: Jeff Bezos, Elon Musk i Mark Zuckerberg zbili miliardowy kapitał podczas pandemii. W tym kontekście warto przytoczyć dające do myślenia słowa Davida Beasleya, dyrektora wykonawczego Światowego Programu Żywnościowego: „Nie mam nic przeciwko zarabianiu pieniędzy, ale ludzkość stoi w obliczu największego kryzysu, jaki ktokolwiek z nas widział w swoim życiu”.

(©Envato)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Wirus wywoła epidemię biedy

Kategoria: Analizy
Programy stymulacyjne wprowadzane przez rządy nie oznaczają, że wszyscy wydostaną się na powierzchnię. Biedniejsze państwa cofną się nawet o 30 lat, walcząc z ubóstwem, a w krajach rozwiniętych nierówności mogą sięgnąć poziomów, o których mieliśmy już zapomnieć.
Wirus wywoła epidemię biedy

Pomoc rozwojowa po pandemii

Kategoria: Trendy gospodarcze
Kryzys COVID-19 oznacza zwiększenie luki pomiędzy potrzebami finansowymi krajów rozwijających się, a faktycznymi możliwościami ich finansowania. Stanowi największe wyzwanie dla międzynarodowej współpracy na rzecz rozwoju i systemu pomocowego od II wojny światowej, stawiając pod znakiem zapytania możliwość osiągnięcia Celów Zrównoważonego Rozwoju do 2030 r.
Pomoc rozwojowa po pandemii

Ubóstwo w świecie – prawdy i mity

Kategoria: Analizy
Obecnie „jedynie” 8 proc. ludności świata żyje za niecałe 1,9 dolara dziennie. Spadek ubóstwa absolutnego w ostatnich dekadach kłóci się z powszechnym w mediach obrazem nędzy i rozpaczy. W Chinach jeszcze pod koniec lat 70. XX wieku ubóstwo dotyczyło 90 proc. osób, a dziś – poniżej 1 proc.
Ubóstwo w świecie – prawdy i mity