Autor: Jan Cipiur

Dziennikarz ekonomiczny, publicysta Studia Opinii

Niezwykłe zyski UBS w drugim kwartale po przejęciu Credit Suisse

Po wymuszonej akwizycji niesłychanie obolałego Credit Suisse gigantyczny UBS rodem ze Szwajcarii ogłosił bankowy rekord świata, osiągając w II kwartale 2023 r. 29 mld dolarów zysku netto. Zaskoczenie jest tym większe, że zysk jest prawie 30 razy wyższy niż w poprzednim kwartale.
Niezwykłe zyski UBS w drugim kwartale po przejęciu Credit Suisse

(©GettyImages)

Olbrzymia kwota rysuje się szczególnie wyraźnie na tle łącznego zysku netto w wysokości 22,3 mld dol. wypracowanego przez cztery największe banki amerykańskie, w tym 14,5 mld dol. przez JP Morgan Chase. Dane z Chin – od niedawna krainy bankowych Guliwerów – traktowane są z dystansem. W uzupełnieniu tła można jednak odnotować, że wg Marketscreener, mimo obecnych kłopotów tamtejszej gospodarki, największy chiński bank ICBC (Industrial and Commercial Bank of China) miał w I półroczu 2023 r. 173,74 mld juanów, czyli 23,83 mld dol. zysku netto. W jednym kwartale lider chińskiego sektora bankowego zarabiał zatem w tym roku przeciętnie niecałe 12 mld dol. netto. Maławo.

W świetle wysiłków związanych z zaordynowanym przez władze Szwajcarii przejęciem za ok. 3,2 mld dol. Credit Suisse (CS) wynik UBS zdaje się przeczyć rozumowi. Kto sprzedaje za „grosze” kurę, która zaraz potem zniosła złote jajo? Wrażenie jest po części prawidłowe, bo gigantyczny zysk jest efektem olbrzymiego bonusu uzyskanego przez UBS w negocjacjach w sprawie losów CS. Jako że kwartalny zysk UBS bez uwzględnienia skutków zakupu CS wyniósł niemal niezauważalne 1,1 mld dol. wartość wytargowanego bonusu wyniosła aż ponad 28 mld dol. Z drugiej strony to tylko jednorazowy wyskok, a niebawem pojawić mogą się w UBS „wyskoki” kosztowe.

Gdzie skrywała się premia uzyskana przez nabywcę CS? We wszystkich dużych transakcjach zakupu – sprzedaży firm pojawia się pozycja pod nazwą „goodwill” odzwierciedlająca nadwyżkę wartości rynkowej zbywanego przedsiębiorstwa nad jego wartością księgową. Wartość księgowa to wielkość statyczna, zapis stanu finansowego firmy na dany dzień (koniec kwartału, koniec roku) uzyskany na podstawie wszystkich finansowych transakcji, które w danym okresie wystąpiły w przedsiębiorstwie. Goodwill ma natomiast charakter dynamiczny ukazujący wartość tej samej firmy „w oczach” rynku kierującego się przede wszystkim zdarzeniami spodziewanymi w przyszłości, choć głównie (często niezdrowymi) emocjami. Goodwill jest zatem nadwyżką (niedoborem) w aktualnej wycenie firmy pozostającą po odjęciu zobowiązań od aktywów i wynikającą z subiektywnych odczuć „rynku”.

W formalnym tłumaczeniu terminów ekonomicznych goodwill to wartość, ale też renoma, czy reputacja firmy. Dosłownie chodziłoby natomiast o „dobrą wolę”, a jeszcze bardziej o wiarę kupca, że dobrze ocenił i wynegocjował wartość rynkową nabytku. Ponieważ wielki zysk UBS osiągnięty w połowie A.D. 2023 będzie za chwilę zdarzeniem wyłącznie historycznym, to w chwalebnym celu przedłużenia żywota tej noty jeszcze wyjaśnienie, skąd mógł się wziąć bardzo dziwnie brzmiący termin „goodwill” na wyrażanie wartości firm.

Zobacz również:
https://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/rynki-finansowe/bankowosc/koniec-historii-credit-suisse/

Dobre tropy wiodą do dziewiętnastowiecznej Wielkiej Brytanii. Źródeł doszukiwać się bowiem należy w szacowaniu majątków dawnych angielskich notariuszy, sporządzających i deponujących testamenty, inaczej „ostatnią wolę” (will), swych klientów. Z najrozmaitszych powodów konieczne było zazwyczaj zarządzanie masą spadkową (bardzo majętnych) nieboszczyków, aż nie została należycie rozdysponowana lub wyczerpana. Zarządzanie przypadało notariuszom/prawnikom, którzy pobierali za to sowite wynagrodzenia. Gdy zdarzyło się takiemu zarządcy pójść w zaświaty, pozostawiał po sobie nie tylko majątek rzeczowy, ale też trudną do oszacowania kwotę (nadwyżkę ponad majątek) w postaci przyszłych dochodów z wypełniania woli zmarłych klientów. Taka nadwyżka z testamentów (will) była smacznym kąskiem (good), Przekonujący rodowód?

W przypadku zakupu CS przez UBS nie było goodwill. W jego miejsce pojawił się „badwill”, zwany też ujemnym goodwill co oznacza, że UBS kupił dotychczasowego arcy-rywala za sumę niższą od jego wartości księgowej, więc jeśli w danym momencie wartość firmy jest wyższa od zapisanej w kontrakcie, nabywca uzyskuje ekstra zyski, czasem wielkie. Nie są to zdarzenia incydentalne i wynikają najczęściej z obaw rynku, że zaraz coś złego stanie się lub w ogóle z całą firmą. Niekiedy „badwill” jest efektem zbyt negatywnej oceny szans firmy i nieusuwalności przyczyn jej kłopotów. Wtedy właśnie nabywca może zanotować ekstra zyski. Na przykład, po krótkotrwałej chociaż niszczycielskiej zarazie bankowej wiosną tego roku w USA były do wzięcia jej ofiary – bardzo dobre przed jej wybuchem banki regionalne. JP Morgan Chase kupił bank First Republic, a bank First Citizens stał się właścicielem głównego bohatera ówczesnej choroby bankowej– Silion Valley Bank. Obaj nabywcy także zdołali wykazać, że mogą na tych zakupach wyjść nie za dobrze, więc zamiast dolarami zapłacili centami. W rezultacie, w dużej mierze właśnie dzięki badwill, zysk JP Morgan wzrósł w II kwartale 2023 r. o bardziej duże 67 proc., a na First Citizens spadła wręcz lawina zysku, który wzrósł w II kwartale o 3 500 proc., z 243 mln dol. w ostatnim kwartale 2022 r. do 9,5 mld dol. w pierwszym 2023 r., przy czym w pozycji „dochody z akwizycji” CFO First Citizens zapisał 9 824 mln dol.

Opisane przypadki wykorzystania sztucznego lub fundamentalnego badwill potwierdzają istnienie reguły rekina, zgodnie z którą nadwyrężona w jakiś sposób „ofiara” wpada w zęby drapieżnika bez zbędnego wydatku sił z jego strony. Łatwa zdobycz może jednak wywołać problemy trawienne. Jeszcze parę lat temu Credit Suisse był drugim największym bankiem Szwajcarii, właśnie po UBS. Na koniec 2021 r. aktywa pod zarządem CS (ang. AUM od assets under management) miały wartość ok. 1,6 biliona (1600 mld) franków szwajcarskich, wtedy ok. 1,75 bln dol., a Credit Suisse należał do grupy 30 banków uznanych za „systemowo ważne dla świata”, czyli jego hipoteczny upadek mógł mieć następstwa globalne.

Zobacz również:
https://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/rynki-finansowe/bankowosc/upadlosc-silicon-valley-bank-podkresla-ryzyko-zwiazane-z-podobnymi-inwestorami/

No i poszło niestety w złą bardzo stronę. W wyniku nawały skandali i niepowodzeń biznesowych wartość AUM Credit Suisse spadła w ciągu następnych 12 miesięcy do 1,3 bln franków. W początku 2020 r. po aferze „inwigilacyjnej” zrezygnował ówczesny prezes (CEO) banku Tidjane Thiam, którego wujek był długoletnim premierem Senegalu. Pana Thiama oskarżył były szef pionu wealth management banku Iqbal Kahn, który przeniósł się do UBS i był podejrzewany o „wyłuskiwanie” stamtąd co lepszych klientów CS. To właśnie on miał być śledzony z poduszczenia prezesa Thiama, co zresztą nie doczekało się formalnego potwierdzenia, jednak mleko się rozlało po całym „wielkim” świecie. Potem przyszła zła pogoda biznesowa wywołana pandemią COVID-19, która przerodziła się wiosną 2021 r. w dwie gwałtowne burze wywołane upadkiem funduszu inwestycyjnego Archegos i firmy finansowej Greensill Capital. W wyniku upadku Archegos CS stracił 5,5 mld dol. W tym samym czasie załamały się na dobre finanse Greensill, któremu doradzał były premier i faktyczny „ojciec” Brexitu David Cameron i którego jednym z głównych klientów był indyjski potentat hutnictwa stali Sanjeev Gupta. Biznes p. Gupty upadł i pociągnął za sobą Greensill. W I kwartale 2021 r. CS zaksięgował straty na operacjach z Greensill w wysokości 827 mln dol. Dodatkowym wielkim obciążeniem były wielkie rysy na reputacji banku ze strony klientów, którzy nabywali obligacje Greensill oferowane jako bezpieczne przez CS.

W styczniu 2022 r. po oskarżeniach o łamaniu dyscypliny covidowej, po zaledwie 9 miesiącach na stanowisku przewodniczącego Rady Dyrektorów Credit Suisse (u nas nadzorczej) ustąpił Antonio Horta-Osorio. Latem 2022 r. nowy prezes CS Ulrich Koerner przedstawił wyniki przeglądu strategicznego banku, które nie wiadomo dlaczego stały się źródłem pogłosek o nieuchronnym upadku banku, więc przestraszeni klienci wycofali w ostatnim kwartale tego roku z rachunków w CS aż 110 mld franków (wtedy ok. 147 mld dol.). W rezultacie, w ciągu 2022 r. cena akcji Credit Suisse spadła aż o 2/3. Dramat był efektem szczególnej struktury właścicielskiej, w której absolutny prym wiedli tzw. inwestorzy detaliczni, czyli głównie osoby fizyczne bardzo podatne na odruchy stadne.

Zobacz również:
https://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/rynki-finansowe/bankowosc/kryzysu-bankowego-nie-bylo-byl-kryzys-w-niektorych-bankach-ale-obawy-nadal-zywe/

Bank pilnie potrzebował dobrych wiadomości. Z początkiem następnego, tj. 2023 r., ogłoszono plany zasilenia banku pożyczką w wysokości 54 mld dol. od opływającego w gotówkę największego akcjonariusza Saudi National Bank. Arabscy bankierzy wymówili się jednak ostatecznie problemami natury regulacyjnej i Credit Suisse pozostawał na lodzie. Wizje jego dalszych losów przybierały buro-szare barwy, co powiększało plamę na wizerunku Szwajcarii jako siedziby najpewniejszych banków świata. Także cały świat wielkich  finansów kręcił się niespokojnie na swych fotelach w obawie przed całkiem możliwym efektem domina w przypadku pogłębienia się kłopotów. Spodziewano się również kolejnej fali oburzenia na ewentualne wsparcie banku z użyciem pieniędzy podatników w zgodzie z oceną, że Credit Suisse jest „zbyt wielki, żeby upaść. Bieżącą sytuację CS i w ogóle nastroje pogorszały wydarzenia na rynku bankowym USA, gdzie właśnie chwiał się coraz bardziej Silicon Valley Bank. Na najwyższy poziom w historii CS skoczyły koszty kontraktów finansowych stanowiących „ubezpieczenie” na wypadek ogłoszenia przezeń niewypłacalności. Z uwagi na globalną pozycję CS i wielomiliardowe więzi łączące bank z klientami m.in. z Europy głos zabrali premierzy Francji i Wielkiej Brytanii, starając się uspokoić poruszenie.

Wobec odmowy Saudyjczyków i spadku w ciągu jednego dnia cen CS akcji o 24 proc. na ratunek ruszyły szeroko rozumiane władze kraju. Szwajcarski Bank Centralny w porozumieniu z tamtejszym regulatorem finansowo-bankowym FINMA zdecydował o udzieleniu Credit Suisse pożyczki ratunkowej w wysokości 50 mld franków, czyli wspominanych w kontekście saudyjskim ok. 54 mld dol. W sytuacji CS te miliardy były wszakże jak „nervosol” aplikowany pacjentowi, którego da się utrzymać przy życiu wyłącznie dzięki rozległej operacji. To co było wcześniej pogłoską stawało się więc pewnikiem – jedynym realnym sposobem ochrony przed skutkami zbliżającego się upadku Credit Suisse było jego przejęcie, a jedynym olbrzymem zdolnym do tego był w Szwajcarii największy bank kraju UBS z aktywami na koniec I kwartału 2023 r. przekraczającymi nieco jeden bilion dol. Dla uzmysłowienia skali porównanie z całym polskim sektorem bankowym, którego aktywa miały na koniec czerwca tego samego roku wartość 2,88 bilionów złotych, czyli były mniejsze (po kursie) o prawie 1,5 bln zł.

Władze UBS nie przebierały nogami w reakcji na sugestie ratunkowego przejęcia Credit Suisse, bowiem – choćby z powodu reguły 50/50, czyli że tylko połowa fuzji i przejęć kończy się ostatecznym powodzeniem – takie strategiczne ruchy przygotowuje się zazwyczaj z bardzo długim wyprzedzeniem. Zarząd UBS wiedział jednak dobrze, że nie zdoła się wywinąć, więc podjął grę o cenę. Pierwsza oferta za drugi największy bank Szwajcarii nie przekroczyła 1 mld dolarów. Zarząd CS zapałał oburzeniem mówiąc, że same tylko budynki (głównie siedziby) banku są tyle warte. Ostatecznie stanęło na wymianie akcji w stosunku 0,76 jednej akcji UBS za jedną akcję Credit Suisse. W wyrazie finansowym UBS poniósł koszt w wysokości ok. 3 mld franków szwajcarskich, tj. ok 3,2 mld dolarów. Ustalono, że transakcja nie zostanie poddana pod głosowanie akcjonariuszy UBS, ani weryfikacji przez szwajcarskie władze antymonopolowe. FINMA ogłosiła natychmiast, że usługi Credit Suisse będą świadczone bez żadnych zmian i ograniczeń, utrzymany zostanie dostęp klientów do wszelkich rachunków i usług itd.

Colm Kelleher – szef podwojonego teraz UBS trzymał fason, ale nie tryskał radością. Ocenił, że wskutek przejęcia Credit Suisse i po (domniemanym) powodzeniu integracji obu przedsięwzięć bieżące koszty działalności mają być w 2027 r. o ponad 8 mld dol. mniejsze niż obecne. Dla korzyści tego rzędu nikt nie podpisałby się pod umową przejęcia ogromnego banku, więc dla UBS Credit Suisse jest na ten moment „dopustem bożym”, czemu władze banku bynajmniej nie zaprzeczają. Zaraz po frazie o spodziewanym spadku kosztów pan Kelleher stwierdził bowiem, że „to przejęcie jest atrakcyjne dla akcjonariuszy UBS, lecz mówiąc bez ogródek, jest to akcja ratunkowa” (czytaj nikt nie rzuca się po rozbitków w morze z radosną pieśnią na ustach).

Nikt tego oczywiście od UBS nie oczekiwał. Prezydent Konfederacji Szwajcarskiej Alain Berset powiedział: – Los Credit Suisse miał decydujące znaczenie dla Szwajcarii, dla naszych firm, dla prywatnych klientów banku, dla jego własnych pracowników, ale też dla stabilności całego systemu finansowego. Wtórowała mu minister finansów kraju Karin Kelle-Sutter, wskazując, że „upadek Credit Suisse wywołałby nienaprawialny chaos”. Dodała, że „dlatego Szwajcaria musi wziąć na siebie odpowiedzialność”. W globalnych kręgach finansowych rozwiązanie zostało przyjęte z ulgą. Z gratulacjami pospieszyła amerykańska minister finansów Janet Yellen oraz szefowie największych banków centralnych świata, m.in. Jerome Powell i Christine Lagarde.

Zobacz również:
https://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/rynki-finansowe/bankowosc/upadek-silicon-valley-bank-i-zawirowania-w-amerykanskim-sektorze-bankowym/

Dziś bagaż przejmowany od Credit Suisse jest dla UBS bardziej ciężarem niż korzyścią. Trzeba będzie wielkiego pomyślunku i wysiłku żeby wszystkie „kufry i walizy” ułożyć zgrabnie pod jednym teraz dachem. Prezes Kelleher zapowiedział już np. znaczne ograniczenie bankowości inwestycyjnej prowadzonej przez CS i wyrównanie w tej działalności do szeregu ustawionego w UBS, gdzie obowiązuje „konserwatywne podejście do ryzyka”.

Integracja obu banków będzie zapewne długotrwała i kosztowna, ale banki to nie fabryki fajerwerków, a żmudna „dłubanina” obliczona na długie lata. Najstarszym bankiem świata działającym od 1590 r. ciągle jako ten sam biznes pod kontrolą stale tych samych rodzin Berenbergów i Gosslerów jest niemiecki Berenberg Bank z Hamburga. Inni uważają, że złoty medal za długowieczność należy się włoskiemu Banca Monte dei Paschi di Siena założonemu w 1472 r., lecz ortodoksi wskazują, że w 2016 r. został uratowany przez państwo i bez tego wsparcia by upadł, więc wypaść musi z krótkiego zresztą zestawienia banków z historią co najmniej kilkuwieczną. W dygresji tej nie chodziło o podkolorowanie wywodu ciekawostką, ale o wskazanie, że banki łączą się, są kupowane, sprzedawane, a kiedyś często, teraz rzadziej – upadają. Przodkiem UBS był założony w 1862 r. w przemysłowym centrum Szwajcarii Bank in Winterthur, który po pół wieku połączył się z Toggenburger Bank, tworząc Union Bank of Switzerland, czyli dzisiejszy UBS. Skrót został wprowadzony po fuzji z 1996 r. kiedy dokonano połączenia Union Bank of Switzerland i Swiss Bank Corporation, tworząc drugi w tym czasie największy bank świata. Nawiasem, krótko przedtem władze Union Bank of Switzerland odrzuciły ofertę fuzji złożoną przez Credit Suisse, wówczas największy bank szwajcarski, który powstał w 1856 r., mając w biznesplanie przede wszystkim finansowanie budowy linii kolejowych. CS rozrastał  się przez dekady, także dzięki bardzo licznym akwizycjom, aż dorósł do rozmiarów giganta.

Niedługo nazwa i logo Credit Suisse pójdą w niepamięć, UBS może mieć jakieś kłopoty, ale jeśli nie zdarzy się coś niespodziewanie bardzo złego, pójdzie dobrze i biznes będzie się rozwijał „as usual”.

(©GettyImages)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Koniec historii Credit Suisse

Kategoria: Analizy
Z krajobrazu szwajcarskiego i globalnego sektora bankowego znika Credit Suisse – bank ze 167-letnią tradycją. Jak to się stało, że systemowo istotny bank w skali globalnej kończy tak nagle swoją działalność?
Koniec historii Credit Suisse

Co upadek Silicon Valley Bank i Credit Suisse mówi nam o regulacjach finansowych

Kategoria: Trendy gospodarcze
Upadek banków Silicon Valley Bank i Credit Suisse odsłonił rysy na mechanizmie regulacji systemu finansowego. W artykule dowodzimy, że obecne problemy systemowe pojawiły się, ponieważ władze finansowe próbowały dokonać niemożliwego: podtrzymać wzrost gospodarczy przy jednoczesnym zachowaniu kontroli nad inflacją i wysokiego poziomu stabilności finansowej.
Co upadek Silicon Valley Bank i Credit Suisse mówi nam o regulacjach finansowych

Upadek Silicon Valley Bank i zawirowania w amerykańskim sektorze bankowym

Kategoria: Analizy
Od czasów globalnego kryzysu finansowego i upadku Washington Mutual w 2008 r. amerykański sektor bankowy nie doświadczał takich turbulencji. Zaburzenia na rynku bankowym nie ograniczyły się tylko do USA. Upadek Silicon Valley Bank (SVB) spowodował zawirowania w skali globalnej, przenosząc kryzys zaufania na rynek europejski.
Upadek Silicon Valley Bank i zawirowania w amerykańskim sektorze bankowym