Autor: Patrycja Otto-Duszczyk

Dziennikarka, publikuje w „Dzienniku Gazecie Prawnej”

Trudne odrabianie covidowych strat

Handel, gastronomia i turystyka najmocniej odczuły obostrzenia wprowadzane w związku z pandemią. Odrabianie zaległości następowało w różnym tempie. U niektórych jeszcze potrwa.
Trudne odrabianie covidowych strat

(©Envato)

HoReCa rośnie i spada

Z danych rejestrów długów wynika, że ten sektor, zdefiniowany jako rynek gastronomii hotelowej, restauracyjny i cateringu jako pierwszy zaczął wychodzić z dołka. Nastąpiło to już w 2021 r., kiedy w bazie BIG InfoMonitor i BIK jego zadłużenie zmalało do 1,716 mld zł z 1,747 mld zł w 2020 r., a Krajowego Rejestru Długów (KRD) do 269 mln zł z 366 mln zł rok wcześniej.

Jak tłumaczą eksperci branża przystosowała się do nowych warunków, rozwijając usługi na wynos i cateringu.

– Gdy nastąpiło zniesienie obostrzeń, koszty działalności były niskie, a liczba klientów powoli rosła. Przedsiębiorcy byli sobie w stanie poradzić, bez dodatkowego zatrudniania. To się jednak szybko zmieniło. Przyszła drożyzna, wzrost kosztów, a to odbiło się na zyskowności – tłumaczy Sławomir Grzyb z Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej. Do tego okazało się, że obniżenie VAT na żywność dla konsumentów do 0 proc.  powoduje dodatkowe wydatki. – Różnica do zwrotu dla gastronomii zwiększyła się z 3 p.p. do 8 p.p. – dodaje Sławomir Grzyb.

Dlatego ta branża najszybciej też wróciła na ścieżkę wzrostu przeterminowanych zobowiązań. Według BIG InfoMonitor i BIK, na koniec I półrocza wynoszą one już 1,724 mld zł, a w KRD – 88,29 mln zł.

Jacek Czauderna, prezes Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej, tłumaczy, że najpierw sektor mierzył się z pandemią, potem z wojną, a teraz z szalejącą inflacją. Do tego w czasie COVID-19 Polacy przyzwyczaili się do zamawiania jedzenia na wynos. To sprawia, że mniej osób stołuje się w lokalach. Rachunki są niższe, nie sprzedają się alkohole, kawa, herbata napoje, które są wysokomarżowe, do tego nie ma napiwków. Wróciły, co prawda imprezy typu śluby, komunie, rocznice, ale są mniej wystawne. Obroty są więc niższe, a rachunki wyższe, bo rosną koszty utrzymania z powodu droższych surowców, energii, wzrostu pensji pracowników. Restauratorzy mówią, że biorą koszty na siebie, bo wyższe ceny odstraszą tych klientów, którzy jeszcze zostali.

Z badania firmy badawczej PMR wynika, że już w pierwszej połowie 2022 r. wzrost cen wpływał na zachowania Polaków na rynku gastronomicznym.

Izabela Nowak-Kasprzak prowadząca restauracje w Koszalinie mówi, że dziś organizuje imprezy okolicznościowe za 140 zł od osoby, o 100 zł taniej niż powinna, by mieć z tego rozsądny zysk.

Z badania firmy badawczej PMR wynika, że już w pierwszej połowie 2022 r. wzrost cen wpływał na zachowania Polaków na rynku gastronomicznym.

– Ponad połowa Polaków ogranicza wydatki. Dwie trzecie robi to, zmniejszając liczbę wizyt w lokalach gastronomicznych, a 63 proc. rzadziej zamawia jedzenie z dowozem lub na wynos – mówi Justyna Zagórska, analityczka rynku HoReCa w PMR. Podkreśla, że część osób, zamiast wyjścia do restauracji czy zamówienia posiłku z dostawą, wybierze samodzielne jego przygotowanie. Eksperci PMR prognozują, że w latach 2022-2027 średni roczny wzrost wartości rynku HoReCa wyniesie ponad 8 proc. w ujęciu nominalnym. Podkreślają, że będzie to wprawdzie tempo wyższe niż w latach 2015-2019, jednak napędzane głównie przez inflację.

E-commerce rośnie wolniej

Dziś to branża, w której rośnie liczba zawieszonych działalności. W pierwszych siedmiu miesiącach tego roku aż 2343 podmioty przestały funkcjonować – wynika z zestawienia Dun & Bradstreet. To tylko o nieco ponad 100 mniej niż w całym 2021 r. Jeśli taki trend utrzyma się w kolejnych dwóch kwartałach, to na koniec 2022 r. możemy spodziewać się liczby zawieszonych działalności oscylującej w graniach 4500. Dotychczas najwięcej biznesów zostało wstrzymanych w 2021 r. – 2462.

Jednocześnie gastronomia to sektor, w którym liczba restauracji i wszelkich innych placówek  wciąż rośnie.

– Od stycznia tego roku zwiększyła się o 2,2 proc. Dziś jest ich 91,2 tys. Tak znaczny wzrost związany jest z silnym rozwojem sieci franczyzowych – uważa Tomasz Starzyk, ekspert Dun & Bradstreet i dodaje, że przybywa placówek w każdej kategorii. Wyjątek stanowi branża tzw. „barów”, w której notuje się spadek liczby działających firm o 0,3 proc. Nie jest to wielkim zaskoczeniem, ponieważ trend spadkowy trwa tam od pięciu lat.

Turystyka realizuje odłożony popyt

W sektorze turystycznym, dopiero ten rok pozwolił złapać przedsiębiorcom oddech. Zadłużenie zaczęło bowiem spadać. W bazie KRD obniżyło się do 21,95 mln zł z rekordowych 22,22 mln zł, a w BIG InfoMonitor i BIK w do 78,2 mln zł ze 108,3 mln w 2021 r.

Spadła więc nie tylko liczba zagranicznych wycieczek, ale i popularnych wśród Polaków wyjazdów na narty – zarówno w Polsce, jak i za granicę.

Jak tłumaczą eksperci ubiegły rok był już lepszy, niż 2020 r., ale nie na tyle, by sektor mógł  odrobić straty. Sprzedaż ciągle była słaba, przez ograniczenia związane z pandemią, czyli testy wymagane przy wyjeździe i wjeździe do Polski. Wyjątkiem była tzw. egzotyka, czyli odległe i rzadziej odwiedzane kierunki, ale na nią nie każdego było stać. Spadła więc nie tylko liczba zagranicznych wycieczek, ale i popularnych wśród Polaków wyjazdów na narty – zarówno w Polsce, jak i za granicę. Jak podsumował Turystyczny Fundusz Gwarancyjny (TFG), z ofert organizatorów turystyki skorzystało prawie cztery miliony podróżnych, czyli wciąż niemal dwa razy mniej niż w ostatnim roku przed pandemią (7,7 mln).

Turystyka rozkręca gospodarki i inflację

Pandemia miała swój wpływ na rynek rozumiany jako liczba sprzedanych imprez turystycznych. Ograniczenia sanitarne skutkowały przecież ograniczeniami w przemieszczaniu się. Na sprzedaż rzutowała też niepewność co do przyszłości i potencjalnych restrykcji w kraju docelowym, a po powrociew Polscetłumaczy Marek Niechciał, członek zarządu Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego, odpowiedzialny za funkcjonowanie TFG.

Ten rok to już powrót do normalności. I to mimo wysokich cen. Po dwóch latach siedzenia w domu, Polacy nie chcą jednak dłużej odkładać wyjazdów. Wrócił więc odłożony w czasie popyt.

– Nie bez znaczenia są też zmiany, które sprawiły, że jest łatwiej i taniej. Obecnie wszystkie najpopularniejsze wakacyjne kierunki są dostępne dla zaszczepionych turystów, a prawie wszystkie dla ozdrowieńców bez żadnych obostrzeń. Klienci ruszyli do biur podróży, czując że słabnący w oczach złoty parzy ich portfele – mówi Jarosław Kałucki z Travelplanet.pl.

Mimo napięć wynikających  z pandemii nie mieliśmy w ciągu ostatnich lat fali upadłości i niewypłacalności organizatorów turystyki. Od 2018 r. było to łącznie nieco ponad 30 przypadków przy ponad 4 tys. podmiotów zarejestrowanych w ewidencji prowadzonej przez TFG, to jest mniej niż 1 proc.

Mimo napięć wynikających  z pandemii nie mieliśmy w ciągu ostatnich lat fali upadłości i niewypłacalności organizatorów turystyki.

Zdaniem ekspertów wychodzenie z kłopotów mogłoby potrwać dłużej i przynieść dużo więcej upadłości, gdyby nie pomoc jaką biura otrzymały z Turystycznego Funduszy Zwrotów. Chodzi o pieniądze wypłacane za odwołane imprezy turystyczne. W sumie branża otrzymała z tego źródła 226 mln zł pomocy. Na ich oddanie ma sześć lat.

– Obawiamy się, że biura turystyczne mogą dołączyć do hoteli i restauracji i mogą mocniej ucierpieć w nadchodzących miesiącach. Już teraz branża turystyczna sygnalizuje, że długość pobytu turystów w polskich ośrodkach się skraca. Podobnie jak coraz więcej wypoczywających rzadziej zagląda do restauracji. Myślę jednak, że tegoroczne wakacje jeszcze nie będą najgorsze, bo działa efekt odreagowania za dwa poprzednie sezony, kiedy obowiązywały ograniczenia w podróżowaniu, ponadto znaczna część wypoczywających jest zatrudniona w przemyśle i usługach, gdzie jeszcze niedawno wzrost płac wyprzedzał wzrost inflacji. Być może będą to „ostatnie takie wakacje” – zaznacza Andrzej Kulik, dyrektor departamentu analiz rynkowych w KRD.

Handel pod presją cen

Podobnie, jak w branży turystycznej, w handlu na spadek zadłużenia trzeba było poczekać do tego roku. Poprawa sytuacji małych podmiotów, które zyskały klientów po zamknięciu z powodu pandemii na wiele tygodni dużych sklepów oraz rozwój e-commerce nie uchroniły bowiem branży przed problemami. Nastąpił jednocześnie spadek popytu ze strony konsumentów, którzy w obawie o utratę pracy, ale i strachu przed zarażeniem ograniczyli zakupy. Luty 2020 r., jak wynika z danych GUS był ostatnim miesiącem, kiedy sprzedaż detaliczna była na plusie. I tak było aż do lutego 2021 r., za wyjątkiem wakacji, kiedy na skutek odwieszenia obostrzeń popyt odżył.

Wzrost zakupów online (z danych PwC wynika, że łączna sprzedaż w sieci w 2020 r. urosła o 35 proc. w porównaniu z rokiem 2019, a przed pandemią, z 2018 r. na 2019 rok taki wzrost wyniósł niemal o połowę mniej, bo 18 proc.) nie był w stanie w pełni zrekompensować tych strat.

Ucierpiały nie tylko duże sklepy, ale i centra handlowe. Jak wynika z danych Polskiej Rady Centrów Handlowych, dopiero od lutego tego roku odwiedzalność galerii i parków handlowych utrzymuje się powyżej poziomu sprzed pandemii. Jeśli chodzi o obroty, to taka sytuacja ma miejsce od marca. Marzec 2022 r. to też czas, w którym konsumenci zaczęli realizować zakupy odłożone w czasie. Dowodem na to jest duże dwucyfrowe odbicie sprzedaży detalicznej, która na plusie utrzymuje się do dziś.

W tym roku do wzrostu sprzedaży przyczynili się uchodźcy z Ukrainy, którzy od drugiego kwartału stanowią źródło dodatkowego popytu. Suma tych czynników składa się na odnotowaną poprawę statystyk. W efekcie w rejestrze BIG InfoMonitor zadłużenie branży spadło w 2022 r. do 7,8 mld zł z 8,4 mld zł w 2021 r. W KRD ten proces był już widoczny pod koniec 2021 r. W efekcie już ubiegły rok przyniósł redukcję zadłużenia do 2,34 mln mld zł z 2,86 mld zł.

Pandemia zwiększyła niepewność w firmach

Handel to sektor, w którym spadła liczba upadłości – o 7 proc. w I półroczu tego roku. Niewypłacalność ogłosiło 210 firm, wobec 225 w I półroczu 2021 r. i 99 w I półroczu 2020 r.

Ale jest i druga strona medalu. Marcin Ogulewicz, zastępca dyrektora ds. oceny ryzyka w Coface Poland zwraca uwagę, że narastająca w pierwszym półroczu inflacja stanowi spore wyzwanie dla rozdrobnionej i operującej na niskich marżach branży handlowej. O ile w handlu hurtowym, jak dotąd, w dużej mierze udaje się przenieść wzrost cen na kupującego, to w przypadku handlu detalicznego możliwości manewru są mniejsze. W efekcie, jak wynika z danych Dun&Bradstret, przedsiębiorcy nie wytrzymują konkurencji i presji kosztów, co skutkuje zamykaniem sklepów. Choć zadłużenie handlu jest dziś niższe niż w pandemii, to nadal jest wyższe niż w 2019 r. Przedsiębiorcy tłumaczą, że handel musi brać na siebie część podwyżek, by nie doprowadzić do totalnej drożyzny w sklepach.

O ile w handlu hurtowym, jak dotąd, w dużej mierze udaje się przenieść wzrost cen na kupującego, to w przypadku handlu detalicznego możliwości manewru są mniejsze.

– Negocjacje z dostawcami są coraz trudniejsze. Ci oczekują, że w cenie towaru uwzględnimy inflację producencką, która jest duża wyższa niż konsumencka. Staramy się do tego nie dopuścić – mówi przedstawiciel jednej z sieci handlowych.

Tylko w pierwszym półroczu, jak wynika z danych Dun&Bradstreet z rynku zniknęło ponad 3 tys. sklepów. Przy takiej dynamice na koniec 2022 r. można spodziewać się rekordowo wysokiej w ostatnich latach liczby likwidacji przekraczającej 5 tys. Najszybciej z rynku znikają sklepy ogólnospożywcze (-644), niewyspecjalizowane (-532) i odzieżowe (-487).

– Dzisiaj już z całą pewnością można stwierdzić, że właśnie teraz płacimy wysoki rachunek za dwa ostatnie lata pandemii i kolejno po sobie występujące lockdowny. Dodatkowo handel detaliczny coraz bardziej odczuwa skutki rozwoju e-commerce, którego udział w rynku gwałtownie rośnie – uważa Tomasz Starzyk.

Tylko w dwóch branżach na prawie 30 monitorowanych przez Dun & Bradstreet Poland zwiększyła się liczba placówek handlowych – to sklepy z AGD (+54) i z artykułami medycznymi (+16).

Rośnie liczba zawieszonych działalności. Tylko w ciągu ostatnich sześciu miesięcy w Polsce zawieszono działalność ponad 4,5 tys. tradycyjnych sklepów. Najwięcej w branży spożywczej (821), sklepów niewyspecjalizowanych (754) i z odzieżą (777).

(©Envato)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Tydzień w gospodarce

Kategoria: Trendy gospodarcze
Przegląd wydarzeń gospodarczych ubiegłego tygodnia (06–10.06.2022) – źródło: dignitynews.eu
Tydzień w gospodarce

Tydzień w gospodarce

Kategoria: Raporty
Przegląd wydarzeń gospodarczych ubiegłego tygodnia (16–20.05.2022) – źródło: dignitynews.eu
Tydzień w gospodarce

Internetowy monitoring sytuacji podażowej

Kategoria: Trendy gospodarcze
Oferta sklepów internetowych może przybliżać ogólną dostępność towarów na rynku. Dzięki śledzeniu tego typu danych łatwiej ocenić skalę szoków popytowych i podażowych w czasie rzeczywistym.
Internetowy monitoring sytuacji podażowej