Reforma systemu emerytalnego stała się w Chile tematem debaty przed wyborami powszechnymi w listopadzie. Partia rządząca jest tylko za modyfikacją zasad, opozycja za utworzeniem państwowej agencji zarządzającej funduszami emerytalnymi.

Prezydent Sebastián Piñera zapowiedział w maju projekt ustawy wprowadzającej pewne zmiany w istniejącym systemie emerytalnym. Z kolei Michelle Bachelet, która przypuszczalnie zostanie kandydatką opozycji na urząd prezydenta, jest za stworzeniem państwowego podmiotu zarządzającego funduszami emerytalnymi. Dyskusja zaczęła się w momencie, kiedy przed wyborami robi się coraz goręcej, trudno więc będzie wypracować konsensus. Jednak system emerytalny wymaga usprawnień z kilku ważnych powodów.

Szybko rośnie średnia oczekiwana długość życia Chilijczyków (kobiety żyją obecnie przeciętnie 89 lat, mężczyźni – 84), kolejne rządy nie zdołały doprowadzić do podniesienia wieku emerytalnego (kobiety nadal przechodzą na emeryturę mając 60 lat, mężczyźni – 65), a minimalna ustawowa składka na fundusz emerytalny od 20 lat jest taka sama (wynosi 10 proc. wynagrodzeń podlegających opodatkowaniu od czasu zdefiniowania składki w 1981 r.). Wszystko to sprawia, że emerytury stają się coraz bardziej niewystarczające. Problem dodatkowo pogłębia fakt, że znaczna część Chilijczyków odprowadza z tytułu składek stosunkowo niewielkie kwoty na rachunki funduszy emerytalnych, dotyczy to głównie osób pracujących na własny rachunek i bez stałego zatrudnienia.

Projekt ustawy Sebastiana Piñery przewiduje, że nadwyżki składek, obecnie przekazywane do systemu ubezpieczeń przed utratą pracy, przeszłyby do systemu emerytalnego. To by pomogło, ale system emerytalny wymaga automatycznych mechanizmów dostosowawczych, które umożliwią jego stopniową i przejrzystą adaptację do zmieniających się warunków, rozłożenie obciążeń na różne grupy wiekowe oraz świadczenia społeczne, zapewniające odpowiednią pomoc najuboższym emerytom.

Nad projektami takiego systemu pracują eksperci od polityki publicznej z ugrupowań reprezentujących zarówno centroprawicę jak i centrolewicę. Raczej nie ma jednak nadziei na jakiś postęp w osiągnięciu porozumienia, gdyż przed wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi, rozpisanymi na 17 listopada, antagonizmy na scenie politycznej stają się coraz ostrzejsze.

Wygodna zmiana, bo bez kontrowersji

Projekt ustawy o reformie systemu emerytalnego, zapowiadany przez Sebastiana Piñerę i Evelyn Matthei, minister pracy, zostanie zapewne dobrze przyjęty przez pracujących Chilijczyków, ponieważ w żaden sposób nie wpływa na wielkość dochodu, który im pozostaje do dyspozycji. Zmiana sprowadzi się bowiem do tego, że na indywidualne rachunki emerytalne trafi część składek, które obecnie są przekazywane na indywidualne konta ubezpieczeń od utraty pracy.

Rozwiązanie jest sensowne, gdyż w 2001 r., tworząc system wykorzystywany do wypłaty zasiłków dla bezrobotnych, przeszacowano ich koszt. W rezultacie oszczędności zebrane na koncie Fondo de Cesantía Solidario (FCS, solidarnościowego funduszu dla bezrobotnych) sięgają już około 2 mld dol. (z tego funduszu zaczyna się wypłacać zasiłek osobie, która straciła pracę, gdy wyczerpią się środki zebrane na jej indywidualnym koncie ubezpieczenia od utraty pracy), a na indywidualnych rachunkach ubezpieczeń od utraty zatrudnienia – łącznie 5 mld dol.

Po przyjęciu nie budzącej kontrowersji nowej ustawy, składka odprowadzana na konto ubezpieczenia od utraty pracy zostanie zmniejszona z 3 proc. do 2 proc. płacy brutto, a składki przekazywane na rachunek emerytalny wzrosną z 10 proc. do 11 proc. (spowoduje to 10-procentowy wzrost kwot odprowadzanych co miesiąc na przyszłą emeryturę zatrudnionego). Składka przekazywana na konto ubezpieczenia od utraty pracy (czyli 2 proc. płacy brutto) zostanie rozdzielona następująco: 1,2 proc. płacy trafi na indywidualny rachunek ubezpieczenia od utraty zatrudnienia (obecnie jest to 2,2 proc.), a składka odprowadzana na konto FCS pozostanie bez zmian i nadal będzie wynosić 0,8 proc. wynagrodzenia brutto.

Głęboka reforma niepopularna

Kampania prezydencka ma niewielki wpływ na debatę publiczną dotyczącą tego, jak uzyskać emerytury bardziej adekwatne do potrzeb. Większość kandydatów wypowiadając się o wadach systemu jest mniej niż szczera. Wszyscy oni zdają sobie sprawę, że kluczowe dla rozwiązania problemu niskich emerytur są dwa elementy: wydłużenie wieku emerytalnego oraz podniesienie składek odprowadzanych przez zatrudnionych. Jednak z powodów politycznych unikają poruszania tych kwestii, gdyż takie inicjatywy z pewnością wywołałyby ostry sprzeciw pracujących Chilijczyków, szczególnie tych, którym nie zostało wiele czasu do przejścia na emeryturę. Właśnie im politycy najbardziej boją się narazić, pamiętając jak duży odsetek tych wyborców idzie głosować.

Politycy ubiegający się o nominację na kandydata w wyborach prezydenckich przez rządzącą centroprawicową Coalición por el Cambio tylko w pewnym stopniu odnieśli się do sprawy, gdy ich pytano, co zrobiliby, aby usprawnić system emerytalny. Najbardziej szczegółowo wypowiedział się na ten temat Andrés Allamand, były minister obrony, kandydat partii Renovación Nacional. O wieku emerytalnym nie wspominał, ale powiedział, że obowiązkową składkę odprowadzaną na rachunek emerytalny należy stopniowo podnosić z 10 proc. do 13 proc. płacy. Podkreślał przy tym, że ten wzrost składki o 3 punkty procentowe powinni pokryć pracodawcy i nie należy tych pieniędzy ściągać od wynagrodzeń wypłacanych zatrudnionym.

Z siódemki kandydatów opozycyjnej koalicji Concertación de Partidos por la Democracia żaden nie chciał mówić ani o wydłużeniu wieku emerytalnego, ani o podwyżce składek. Zasugerowali natomiast, że głównym powodem niskich emerytur są zbyt wysokie opłaty pobierane przez zarządzających funduszami emerytalnymi. W związku z tym wszyscy kandydaci, z wyjątkiem Andrésa Velasco, polityka niezależnego, byłego ministra finansów, twierdzili, że należy utworzyć państwowy podmiot zarządzający funduszami emerytalnymi i uznali to za klucz do rozwiązania problemu. Michelle Bachelet, która z pewnością wygra przedwybory opozycji (odbędą się 30 czerwca), powiedziała, że projekt rozwiązania kwestii emerytur na pewno będzie zawierał plan utworzenia takiego państwowego podmiotu, nie wypowiadała się jednak konkretniej o innych działaniach.

Wskazując na podmioty zarządzające funduszami emerytalnymi jako głównych sprawców obecnych kłopotów, kandydaci ci nie wzięli pod uwagę tego, że osiągnęły one niezwykle wysoką stopę zwrotu z inwestowania powierzonych im środków, zebranych na 10,2 mln indywidualnych rachunkach emerytalnych. Z analizy przeprowadzonej przez OECD wynika, że w dziesięcioleciu, trwającym do czerwca 2012 r., chilijskie fundusze emerytalne osiągały wyniki zdecydowanie lepsze niż fundusze z 23 państw OECD. Średnia realna stopa zwrotu z inwestycji wyniosła bowiem 5,27 proc. rocznie (nominalna – 8,77 proc.).

1111

© [2013] The Economist Intelligence Unit Limited.

Wszystkie prawa zastrzeżone. Artykuł opublikowany na licencji, tłumaczenie NBP. Oryginał w j. angielskim znajduje się w bazie www.viewswire.com