Planeta w ogniu

Byłoby dziwne, gdyby taka książka nie powstała. Po tegorocznej zimie – bez śniegu i mrozu – oraz po ubiegłorocznych, bezprecedensowych pożarach Amazonii, buszu w Australii, a nawet tundry na Syberii, wreszcie chyba na poważniej zajęlibyśmy się zmianami klimatycznymi. Gdyby nie wybuch koronawirusa.