Rynek nieruchomości w Irlandii oznaką dobrej kondycji gospodarki

06.02.2019
Ożywienie gospodarki irlandzkiej w znacznej mierze opiera się na bezpośrednich inwestycjach zagranicznych, które przez dziesięciolecia były tu najbardziej niezawodnym motorem wzrostu ekonomicznego. Efekty wysokiej koniunktury widoczne są szczególnie na rynku mieszkaniowym.


Pod platanami rosnącymi przy Wielkim Kanale w Dublinie hałas koparek zagłusza pisk mew. Kiedy z gruzów wyłonią się lśniące nowe biurowce, wprowadzi się do nich LinkedIn. Niewiele dalej, przy doku, firma Google, już obecnie zatrudniająca 8000 dublińczyków, buduje trzy wieżowce i adaptuje zabudowania starych młynów. Facebook planuje przenieść się z nabrzeża do położonego w eleganckiej centralnej dzielnicy Ballsbridge i mieszczącego 7000 osób kampusu, w którym obecnie znajduje się siedziba banku AIB.

Zapotrzebowanie na przestrzeń biurową ze strony gigantów technologicznych jest jedną z oznak irlandzkiego ożywienia gospodarczego po chaosie sprzed dziesięciu lat. Doszło wówczas do załamania dzikiego, napędzanego kredytami boomu na rynku nieruchomości, po którym pozostała w Irlandii ogromna ilość zbudowanych w niewłaściwych lokalizacjach domów. W wyniku kryzysu doszło do częściowej nacjonalizacji sektora bankowego, a państwo, które we wrześniu 2008 roku udzieliło gwarancji wierzycielom banków, zmuszone zostało do skorzystania z programu pomocowego Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Gospodarka ostatecznie wyszła z recesji w 2012 roku.

W 2018 roku wzrost PKB Irlandii wyniósł 7-8 proc., najwięcej w Europie Zachodniej.

Ocena kondycji irlandzkiej gospodarki nie jest rzeczą prostą. W 2018 roku wzrost PKB na poziomie 7-8 proc. – prawdopodobnie po raz piąty z rzędu – był najszybszy w Europie Zachodniej. Jednak w przypadku Irlandii ta standardowa miara zawyża zarówno wielkość, jak i tempo wzrostu gospodarki. Statystycy opracowali co prawda bardziej użyteczną alternatywę, czyli Dochód Narodowy Brutto (DNB), ale jest on publikowany tylko raz w roku i nie jest korygowany o inflację. Jest on o 40 proc. niższy od PKB. Mimo tego inne wskaźniki również wyglądają dobrze. Bank centralny zakładał, że w 2018 roku popyt wewnętrzny wzrośnie o 5,6 proc., inwestycje bazowe o 16,4 proc., a zatrudnienie o 3 proc. Stopa bezrobocia spadła od 2012 roku o ponad dziesięć punktów procentowych.

Ożywienie gospodarcze w znacznej mierze opiera się na bezpośrednich inwestycjach zagranicznych, które przez dziesięciolecia były najbardziej niezawodnym motorem wzrostu ekonomicznego w Irlandii. Od 2015 roku zagraniczne firmy inwestowały na zielonej wyspie prawie 1 mld euro (1,1 mld dol.) miesięcznie (bez uwzględniania własności intelektualnej).

Producenci leków — spośród których wszyscy najwięksi są obecni w Irlandii — inwestują obecnie dwukrotnie więcej wobec sytuacji sprzed 2015 roku — mówi Fergal O’Brien z federacji biznesowej Ibec. Jego zdaniem napływ inwestycji w znacznej mierze wynika z nowych międzynarodowych przepisów podatkowych, które wymagają ściślejszego dostosowania faktycznej działalności i zgłaszanego zysku. Inwestycje nie ograniczają się do samego Dublina. Położone na południu miasto Cork gości u siebie klaster firm farmaceutycznych i dużą bazę firmy Apple. Na zachodzie kraju z kolei pojawiły się przedsiębiorstwa z branży technologii medycznych.

Istnieją jednak pewne oznaki przegrzania gospodarki, głównie na rynku mieszkaniowym. To prawda, że Irlandia uniknęła kolejnego szału kredytowego. Bank centralny ograniczył wysokość większości kredytów hipotecznych do 80 proc. wartości domu (90 proc. w przypadku osób kupujących nieruchomość po raz pierwszy) oraz do 3,5-krotności dochodów kredytobiorców. Pozwoliło to na ograniczenie wzrostu cen, które są nadal o 20 proc. niższe niż w 2008 roku. Jednak, jak podaje portal nieruchomości Daft.ie, ceny najmu wystrzeliły do góry, osiągając poziom o 30 proc. wyższy od poprzedniego szczytu.

W 2018 r. zbudowanych zostało około 18 000 domów. Według większości szacunków długoterminowy popyt jest dwukrotnie większy. W rozlewającym się, zdominowanym przez niską zabudowę Dublinie — gdzie pracownicy Google’a, Facebooka i inni dodatkowo wzmacniają popyt — podaż mieszkań ograniczana była restrykcyjnymi przepisami dotyczącymi dopuszczalnej wysokości budynków. Obecnie te przepisy są łagodzone. Zarówno ekonomiści, jak i ministrowie, narzekają na opóźnienia w pracach planistycznych. Marian Finnegan z największej w kraju agencji nieruchomości Sherry FitzGerald ubolewa nad małą ilością prywatnych inwestorów, spośród których wielu wycofało się z rynku po ostatnim krachu.

Brexit nie musi wcale doprowadzić do znacznego schłodzenia rynku. Mimo to, choć prognozowanie jego skutków nie ma większego sensu, twardy brexit z pewnością mu zaszkodzi. Wielka Brytania jest drugim co do wielkości rynkiem eksportowym Irlandii, zaraz po Stanach Zjednoczonych. Większość towarów eksportowanych do UE przewożona jest przez Wielką Brytanię.

Sektor turystyczny i mniejsze przedsiębiorstwa sektora spożywczego są podatne na spadek wartości funta szterlinga. Minister finansów Michael D’Arcy przyznał, że małe i średnie przedsiębiorstwa „nie są przygotowane na brexit tak dobrze, jak byśmy chcieli”. W ostatnim budżecie rząd przeznaczył 300 milionów euro na niskooprocentowane pożyczki. Dan O’Brien z think-tanku Institute of International and European Affairs (IIEA), zwraca uwagę, że brexit może również zakłócić import produktów takich jak zboża, owoce i warzywa z Wielkiej Brytanii. Zwłaszcza w branży spożywczej łańcuchy dostaw przebiegają często przez Morze Irlandzkie i granicę z Irlandią Północną.

Jednak głównym efektem brexitu może być dalsze poszerzenie istniejących już luk sektorowych i geograficznych. Niektóre branże, które już obecnie dobrze sobie radzą, prawdopodobnie zyskają dzięki gwarancji dostępu do jednolitego rynku Unii Europejskiej. Bank of America, Barclays i inne firmy finansowe wybrały Dublin jako lokalizację dla swoich siedzib w Unii Europejskiej po brexicie. Brytyjska firma Wasdell Group, zajmująca się produkcją i konfekcjonowaniem leków, wybrała jako lokalizację swojej nowej fabryki miasto Dundalk położone odrobinę na południe od granicy z Irlandią Północną. Jej prezes Vincent Dunne mówi, że posiadanie bazy na obszarze UE-27 zmniejsza niepewność co do wzajemnego uznawania norm i opóźnień na granicach.

Kolejnym, choć mniej bezpośrednim, ryzykiem jest zmiana globalnej sytuacji gospodarczej — spowolnienie wzrostu w Stanach Zjednoczonych i rosnący protekcjonizm. Irlandia jest niezwykle zależna od podatku korporacyjnego, który odpowiada za ponad 10 proc. całkowitych przychodów podatkowych. Ponadto, jak zauważa Dan O’Brien z IIEA, przychody z podatku od firm są w większym stopniu zależne od zmian koniunktury gospodarczej niż wpływy z podatku PIT. Do tego zaledwie dziesięć firm odpowiada za aż 39 proc. przychodów.

Wciąż utrzymują się również konsekwencje ostatniego kryzysu. Dług publiczny nadal przekracza roczną wartość DNB, który jest lepszym od PKB wskaźnikiem zdolności podatników do obsługi krajowego zadłużenia. Kredyty zagrożone wciąż stanowią 10 proc. aktywów w bilansach banków. Państwo nadal posiada ponad 70 proc. akcji AIB oraz innego pożyczkodawcy Permanent TSB, a także 14 proc. akcji Bank of Ireland, który jest największym bankiem pod względem aktywów. Niewielka gospodarka tak bardzo otwarta na świat jak Irlandia zawsze podążać będzie wyboistą drogą. Nawet jeśli z równowagi nie wytrąci jej brexit.

Niniejszy artykuł ukazał się w sekcji „Europa” papierowego wydania The Economist pod tytułem „Na mocniejszych fundamentach”.

© [2019] The Economist Intelligence Unit Limited

Wszystkie prawa zastrzeżone. Artykuł opublikowany na licencji, tłumaczenie NBP. Oryginał w j. angielskim znajduje się w bazie http://viewswire.eiu.com.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły